Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 

JOLA SACEWICZ - dziennikarka, fizyk, matematyk, działaczka LGBTQ. Profesjonalistka politycznego PR. Mieszka z żoną w Dallas, Teksas.

Pamiętacie taką scenę z filmu Dead Poets Society (Stowarzyszenie Umarłych Poetów), gdy Robin Williams, który gra niekonwencjonalnego nauczyciela w bardzo prestiżowej i tradycyjnej szkole, jest oskarżony o spowodowanie śmierci jednego z uczniów i zwolniony?

Jego klasę przejmuje pryncypał. Williams opuszcza salę w milczeniu. Uczniami przyglądającymi się tej scenie targają dwa uczucia: strach przed konsekwencjami i chęć okazania solidarności z lubianym nauczycielem. Nie wiedzą, jak się zachować.

O'Captain! My Captain!

Gdy nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie - uczył nas prof. Bartoszewski. W filmie zwycięża przyzwoitość i wyzwala w chłopcach odwagę. Jeden po drugim wskakują na ławki i żegnają swojego nauczyciela tytułowymi słowami wiersza Walta Whitmana: "O' Captain! My Captain!". Wiersz honoruje zamordowanego Abrahama Lincolna i jest hołdem dla jego dokonań dla amerykańskiego narodu i kraju.

To, co się dzieje teraz w Polsce, przypomina mi tę scenę. Część ludzi jest już targana strachem przed reżimem PiS, że wejdą w nocy do domu, że włamią się do komputera, podsłuchają, podpatrzą, wyrzucą z pracy, zgnoją lub umoczą w sfabrykowaną aferę. Część pamięta ten sam strach z PRL, część posmakowała go w latach 2005-07, za pierwszych rządów PiS, gdy Barbara Blida popełniała samobójstwo, by nie dobrali się do niej żywcem.

A jednak mimo wszystko, gdy PiS rozpoczął nagonkę z pomyjami na Lecha Wałęsę, gdy niekonwencjonalny i kontrowersyjny lider wolnej Polski staje się obiektem publicznego kamienowania, zwykli ludzie zaczynają wchodzić na ławki.

Strach rodzi wściekłość, wściekłość rodzi odwagę, odwaga rodzi akcję.

Wstawiamy zdjęcia Lecha w miejsce swoich zdjęć profilowych na Facebooku, piszemy: "Je suis Bolek!", dołączamy do akcji protestacyjnych, drukujemy oświadczenia i protesty.

O' Captain! My Captain!

Mówimy, że nie obchodzi nas, czy był "Bolkiem" czy nie. Wybaczamy i prosimy o wybaczenie. Wszyscy jesteśmy "Bolkami" w solidarności z nim, który stał na czele, gdy szliśmy po wolność i demokrację.

 

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

REGULAMIN użytkownika "Gazety Wyborczej">>> Szanowni Państwo, kontynuujemy prace nad systemem komentarzy i ich ocen. Wspólnie możemy sprawić, że nasze forum będzie miejscem przyjaznym i wolnym od agresji.

Pomóżcie nam:

 

- nie dyskutujcie z trollami

 

- jeśli widzicie komentarze, które powinny być skasowane -- zgłoście je moderatorowi poprzez kliknięcie kosza przy wpisie.

 

- wpisy i uwagi do systemu moderacji przysyłajcie mailem na adres forum@wyborcza.pl

Dziękujemy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.