Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nazywam się Adam, mam 24 lata, mieszkam w Warszawie. Od 3 miesięcy szukam pracy. Na razie pracuję dorywczo. Codziennie wysyłam kilkanaście CV. Tytuł licencjata ze stosunków międzynarodowych w tym kraju niestety nie pomaga w znalezieniu pracy. Wiedza o konfliktach na Bliskim Wschodzie czy historia dyplomacji ma się nijak do pracy w HR lub PR.

Czemu o tym piszę? Chcę uzmysłowić niektórym politykom i hejterom internetowym, że KOD (Komitet Obrony Demokracji) to nie jest ruch wegetarian w futrze ani ruch ludzi broniących koryta.

Jakiego koryta bronię ja? Koryta ludzi wykształconych, niemajętnych, szukających pracy? Koryta młodych po studiach? Takie argumenty są tylko dowodem na to, jak politycy jedynej słusznej opcji boją się działalności KOD-u.

Posuną się do każdej niegodziwości i kłamstwa, by opluć i poniżyć osoby mające czelność demonstrować na ulicach polskich miast zdanie inne od jedynego słusznego.

Chciałbym dedykować ten list wszystkim, którzy lekko sceptycznie lub neutralnie podchodzą do działań KOD-u

Przekonanych nie muszę przekonywać, a ludzi nastawionych wrogo nie zamierzam "nawracać". Moja historia z wyżej wspomnianym ruchem społecznym zaczęła się w grudniu po protestach przed Trybunałem Konstytucyjnym. Na demonstracji zameldowało się 50 tys. ludzi, którzy walczą o dobre imię kraju. Dlaczego dobre imię? Już wyjaśniam.

Mówiąc, że Polska to kraj "w ruinie", obrażamy samych siebie. Obrażamy dokonania naszego społeczeństwa na przestrzeni ostatnich 25 lat. Nie dajmy sobie w mówić, że III RP jest zbiorem wyłącznie porażek.

To, że pan prezes kilka razy z rzędu przegrał wybory, świadczy raczej o nieudolności i niekompetencji pewnej partii politycznej, a nie o tym, że straciliśmy 25 lat z naszej historii.

Jak Polskę postrzegają w Europie i na świecie?

Wiemy już, Unia Europejska nam się przygląda. Do tego grona dołączyła niedawno niezwykle nieobiektywna i skorumpowana, marginalna stacja telewizyjna BBC. Komisja Wenecka kupiona przez działaczy PO i Nowoczesnej też nie odpuszcza. Najnowsze pogłoski mówią nawet, że do spisku dołączyła się administracja Baracka Obamy.

To jednoznaczny dowód na to, że nasz zrujnowany kraj idzie w dobrym kierunku, bo to chyba oczywiste, że każdy poza granicami naszego kraju, nawet sojusznik, chce, byśmy byli słabi.

Na szczęście nagonkę tę rekompensuje nam sojusz z rosnącą regionalną potęgą: Węgrami.

Dość tych uszczypliwości

KOD to ludzie głównie w wieku moich rodziców. Bardzo brakuje tu młodych, którzy - jak podejrzewam - są zmęczeni ciągłymi walkami i obrzucaniem się błotem w polskiej telewizji (czemu tak jest, to chyba materiał na inny list...). Nie dziwię im się. Większość z nich nie pamięta lat 2005-07, kiedy to mieliśmy prawdziwy prolog obecnego stanu rzeczy.

Ludzie działający w KOD-zie to raczej idealiści, nie zauważyłem tam prezesów dużych firm, ludzi w futrach, dyrektorów banków. Wszystko, co robią, robią dla idei i za własne pieniądze. Kiedy 60-letnia pani, która jest nauczycielką historii, stoi na mrozie przez sześć godzin jako straż demonstracji w kamizelce odblaskowej i kieruje ruchem ludzi na ulicy, to chyba można to nazwać czynem społecznym i kwintesencją społeczeństwa obywatelskiego?

Nie będę się tu rozpisywał o tym, o co walczy KOD i jakie są jego główne postulaty. Zadam wam tylko jedno pytanie:

Czy waszym zdaniem, niezależnie od opcji politycznej, nasza wspólna Polska konstytucja nie ucierpiała przez ostatnie miesiące? Czy nie pokazano nam, że najważniejszy dokument w tym kraju może być deptany i interpretowany dowolnie? Czy tym samym nie depczemy swojego dziedzictwa? Czy na tym polega nowy patriotyzm, o którym tak często słyszymy w mediach? Parafrazując hasło jednej z ostatnich kampanii wyborczych, pamiętajcie: "Konstytucja jest najważniejsza".

***

Po pierwsze. Do zobaczenia na kolejnej manifestacji w obronie naszej konstytucji.

Po drugie. Z rozmysłem w tekście nie użyłem nazwy rządzącej partii politycznej, bo demonstracje KOD-u wbrew pozorom nie są wymierzone przeciwko niej. Są wymierzone we wszystkich, którzy nie szanują naszej ustawy zasadniczej. Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami. Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.