Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Koledzy mojego męża z pracy: Francuz, Niemiec, Szwajcarka, Szwedka, Holender, czy moi przyjaciele: Szwajcarka i Niemiec, nie dają nam spokoju. "Co się tam u was dzieje?". Nie umiemy im odpowiedzieć, mimo że śledzimy na bieżąco rozwój wypadków, a podczas świątecznego czasu w Polsce rozmawialiśmy wiele o polityce z rodziną i przyjaciółmi.

Czytamy też niemieckojęzyczne gazety, oglądamy szwajcarską telewizję. Wizerunek Polski w Europie był do niedawna bardzo dobry. Podawano ją za wzór demokratycznych i gospodarczych przemian. Teraz opinia publiczna w Europie jest zdezorientowana. Naprawdę nikt tu nie donosi na Polskę, ludzie są po prostu zszokowani radykalną zmianą w polskiej polityce, a że mają oczy, uszy, to i umieją patrzeć, słuchać, analizować i wyciągać wnioski. Nie potrzebują suflerów.

My też staramy się zrozumieć, co się dzieje. Braliśmy udział w wyborach. Angażujemy się.

Mimo wszelkich starań ciągle nie wiemy, czy dobrze rozumiemy sytuację. Czyżby chodziło o dwie wizje Polski: narodowej i nienarodowej, pierwszego sortu i gorszego sortu, katolickiej i diabelskiej, białej i czarnej, dobrej i złej?

Bóg, Honor, Ojczyzna, Polska dla Polaków kontra rowery, wegetarianizm, odnawialne źródła energii, wielokulturowość, sprzątanie kup po psach? Po co te podziały? Czy nie można być katolikiem, który w niedzielę jeździ na rowerze do kościoła, a na dachu ma panel słoneczny? Wegetarianinem, który czyta Biblię?

Skąd w politycznym dialogu wzięło się tyle złości, nienawiści, piętnowania innych?

Czy Polacy chcą żyć w zamkniętym, ksenofobicznym kraju, który wszystkich, którzy wierzą w inne wartości, traktuje jak wroga?

Bardzo trudno nam w to uwierzyć.

Ciarki chodzą nam po plecach, kiedy słyszymy prezesa Jarosława Kaczyńskiego mówiącego w czasie ostatniej miesięcznicy smoleńskiej o tym, że chce uszczęśliwić Polaków. Brońcie nas przed tym Wszyscy Święci! Dziękujemy. Uszczęśliwimy się sami.

Od ludzi wybranych w demokratycznych wyborach oczekujemy sprawnego zarządzania państwem, w którym zabezpieczone będą interesy wszystkich obywateli bez względu na przekonania, religię czy pochodzenie. Tylko tyle i aż tyle.

Dlatego chcielibyśmy zapytać, dla naszej wiedzy i dla wiedzy naszych europejskich przyjaciół: O co w tym wszystkim chodzi? W imię czego rozmontowuje się mechanizmy demokratycznego państwa takie jak Trybunał Konstytucyjny czy media, które zostały stworzone właśnie po to, żeby patrzeć władzy na ręce? W imię czego niszczy się dobrą opinię o Polsce w Europie? Po co nam mentalna wojna z Niemcami, rozdrapywanie wojennych zaszłości? W jakim celu robi się to wszystko? Do czego konkretnie zmierza rządząca Polską formacja polityczna?

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.