Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zajmij się politykami, zanim oni zajmą się Tobą. Zdecyduj, co dla ciebie jest ważne, czym politycy powinni się zająć w pierwszej kolejności, a czym nie powinni zajmować się wcale. Minimalna stawka godzinowa czy może dofinansowanie armii albo tanie budownictwo socjalne? Legalizacja związków partnerskich, opodatkowanie rolników czy likwidacja finansowania religii w szkole? Zniesienie przywilejów górniczych i mundurowych czy przyjęcie imigrantów?

 

Do najbliższej niedzieli czekamy na Wasze głosy - podpisane imieniem i nazwiskiem na adres: ankieta@wyborcza.pl.

Niech politycy przestaną majstrować przy edukacji

Zacznę od diagnozy. Finanse: w latach 2000-11 Polska zredukowała budżet oświaty z 5,6 proc. do 5,46 proc. PKB. W tym samym czasie 28 państw OECD zwiększyło wydatki na edukację. Na przykład Finlandia, której systemem oświatowym zachwyca się cały świat, podniosła nakłady z 5,65 proc. do 6,47 proc. PKB. Pod względem wydatków na edukację zajmujemy zaszczytne 26. miejsce wśród 33 państw OECD (w zestawieniu brak Grecji).

Zarządzanie systemem oświaty: z partyjnego klucza (patrz kwalifikacje obecnego ministra edukacji narodowej).

Zarobki nauczycieli: autorzy raportu OECD zbadali relację między kosztami życia a pensją nauczycieli gimnazjum. Według tego wyliczenia polski belfer zarabia 18 806 dolarów rocznie, niemiecki - ponad 64 tysiące. Średnia w państwach OECD to 40 tysięcy dolarów.

Prestiż zawodu: w Polsce - niewielki. Dla porównania: w Finlandii nauczyciel cieszy się takim samym poważaniem jak lekarz czy prawnik. Do zawodu trafia jeden na dziesięć kandydatów, wybieranych spośród najlepszych absolwentów wyższych uczelni.

Szkolna codzienność (z listu nauczycielki): w 30-osobowej klasie dziesięciu uczniów ma opinię o pomocy indywidualnej. W szkole brak pieniędzy na wszystko: ksero, długopis, papier, kredę, papier toaletowy...

Stosunek uczniów do szkoły: w klasach I-III - pozytywny, jeśli nie entuzjastyczny. Potem równia pochyła. Jakieś ułamki, Piłsudski czy, nie daj Boże, poezja obchodzą młodych ludzi tyle, co nas losy kambryjskich szkarłupni. Kogo nie zapytam, mówi: nie lubię szkoły.

Wniosek: mamy znakomity system oświatowy. Wyniki testów PISA obiektywnie potwierdzają, że "polscy uczniowie znajdują się w światowej czołówce".

Skąd mój sarkazm? Stąd, że co zmiana rządu, to zaraz jakaś reforma, półreforma czy cwierćreforma oświaty. Każda robiona na hura - bez badań, konsultacji i programów pilotażowych. Byle zdążyć przed wyborami, byle pokazać społeczeństwu sukces i przekuć go na słupki poparcia w sondażach.

Mam tego dość (z pewnością nie tylko ja). Chcę wierzyć, że po wyborach:

1. Sejm zwiększy nakłady na edukację. Dorównajmy przynajmniej do średniej państw OECD, tzn. do 6,07 proc. PKB. Dużo? Owszem, jednak inni nie mają wątpliwości, że warto. Amerykanie wpompowali miliardy dolarów w oświatę po tym, jak w 1957 roku ZSRR wystrzelił pierwszego sztucznego satelitę Ziemi (wpadli w panikę, że Rosjanie ich wyprzedzili). Do 1960 roku ich wydatki na szkolnictwo wzrosły prawie sześciokrotnie. Efekty widać do dzisiaj.

2. Ministrem edukacji narodowej zostanie osoba kompetentna i otwarta na pomysły inne niż własne. Powoła ona zespół ekspertów - najlepszych, jakich mamy - który zajmie się przygotowaniem długoletniej strategii rozwoju oświaty. Przywrócenie systemu 8+4 nie jest żadną strategią; to tylko (kosztowna) zmiana form organizacyjnych.

3. Politycy będą się zajmować edukacją tylko tyle, ile trzeba, by system mógł funkcjonować. Polskie szkoły rozpaczliwie potrzebują odpolitycznienia i autonomii. Dlaczego nie przyznać większych uprawnień dyrektorom szkół i nauczycielom? W Finlandii (i nie tylko) nauczyciele decydują o treściach nauczania, a także o programie wychowawczym szkoły. A u nas co - są na to za głupi? Potrzebują polityka, żeby im powiedział, co robić? Już widzę zapędy niektórych w tym kierunku.

Wymieniłem trzy główne potrzeby oświaty związane z polityką i politykami. W gruncie rzeczy sprowadzają się one do jednej prośby: szanowni politycy, nie majstrujcie przy edukacji! Zapewnijcie tylko środki ludziom, którzy się na niej znają. Oni będą wiedzieli, co z nimi zrobić.

*Tomasz Małkowski, autor i współautor podręczników Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego do historii dla szkół podstawowych i gimnazjów. Ma na koncie kilka powieści dla dzieci i dorosłych. Ojciec dwójki młodych ludzi. Chciałby - i to bardzo! - żeby polscy uczniowie lubili szkołę, odkrywali w niej świat, rozwijali talenty, stawiali pytania i znajdowali odpowiedzi. Pisze na blogu "Postaw na edukację". http://blog.gwo.pl/

Wyznaczcie zadania dla naszej klasy politycznej, przysyłając list na adres: ankieta@wyborcza.pl. Najciekawsze opublikujemy w wydaniu papierowym oraz na www.wyborcza.pl

 

To pierwszy etap. W drugim - od poniedziałku 28 września - najpopularniejsze Wasze propozycje poddamy pod głosowanie internetowe, by wyznaczyć najważniejsze zadania dla nowego parlamentu i rządu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.