Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zajmij się politykami, zanim oni zajmą się Tobą. Zdecyduj, co dla ciebie jest ważne, czym politycy powinni się zająć w pierwszej kolejności, a czym nie powinni zajmować się wcale. Minimalna stawka godzinowa czy może dofinansowanie armii albo tanie budownictwo socjalne? Legalizacja związków partnerskich, opodatkowanie rolników czy likwidacja finansowania religii w szkole? Zniesienie przywilejów górniczych i mundurowych czy przyjęcie imigrantów?

 

Do najbliższej niedzieli czekamy na Wasze głosy - podpisane imieniem i nazwiskiem na adres: ankieta@wyborcza.pl.

Jestem obywatelem polskim niemieckiego pochodzenia. Dlatego zależy mi na dobrych relacjach Polski z Republiką Federalną Niemiec. Trudno mi się pogodzić z faktem, że jedna z partii politycznych tak nieustannie, na różne sposoby usiłuje "straszyć Polaków Niemcami". Jak długo jeszcze będzie wykorzystywana ta strategia polityczna? Staje się to troszeczkę nudne.

Chciałbym żyć w Polsce przyjaznej, neutralnej światopoglądowo, gdzie kulturowa różnorodność jest traktowana jak bogactwo, a nie zagrożenie dla polskiej tożsamości narodowej.

Czyżby polska tożsamość narodowa była już tak słaba, że każde jej urozmaicenie stanowi dla niej śmiertelne zagrożenie?

Marzę o tym, by w polskim społeczeństwie zapanowała w końcu świadomość, że nie ma "prawdziwych Polaków". To przecież kompletna utopia.

Jako obywatel polski wyznania luterańskiego życzyłbym sobie także, by większą rolę w debacie publicznej odgrywały takie gremia jak Polska Rada Ekumeniczna czy Muzułmański Związek Religijny. Niech głos wyznań innych niż rzymskokatolickie zacznie być dobrze słyszalny. Byłoby dobrze, gdyby te środowiska stały się forum dialogu społecznego.

Idea ekumenizmu powinna zagościć w polskim życiu publicznym. Na kanwie pojednania międzywyznaniowego i międzyreligijnego starajmy się budować podwaliny społeczeństwa obywatelskiego. Uczmy się jedni od drugich, nie bojąc się o utratę naszej wyznaniowej tożsamości. Zacznijmy pytać i odpowiadać sobie na pytania.

Za wszelką cenę starajmy się szukać odpowiedzi na pytanie: Co nas łączy, a co dzieli? Przecież właśnie teraz wobec światowego kryzysu migracyjnego dialog międzyreligijny nabiera szczególnego znaczenia.

Nie licytujmy się w kwestiach wiary: Kto ma monopol na prawdę objawioną? Uznajmy, że ta różnorodność, która jest faktem, po prostu nas wzbogaca. Może wtedy zrozumiemy, że tak naprawdę więcej nas łączy, niż dzieli? Nade wszystko powinniśmy pamiętać, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Ten fakt, zobowiązuje nas do solidarności z tymi spośród nas, którzy są teraz w potrzebie.

Może wtedy zrozumiemy, że jako społeczeństwo polskie powinniśmy przyjąć możliwie największą liczbę imigrantów z Syrii? Może kryzys imigracyjny mógłby być dobrą okazją do chwili osobistej refleksji? Może wówczas zakończylibyśmy nasze wewnętrzne spory? Wydaje się, że nasze polskie spory są niczym w obliczu ludzkiej krzywdy i cierpienia...

Wyznaczcie zadania dla naszej klasy politycznej, przysyłając list na adres: ankieta@wyborcza.pl. Najciekawsze opublikujemy w wydaniu papierowym oraz na www.wyborcza.pl

 

To pierwszy etap. W drugim - od poniedziałku 28 września - najpopularniejsze Wasze propozycje poddamy pod głosowanie internetowe, by wyznaczyć najważniejsze zadania dla nowego parlamentu i rządu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.