Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zajmij się politykami, zanim oni zajmą się Tobą. Zdecyduj, co dla ciebie jest ważne, czym politycy powinni się zająć w pierwszej kolejności, a czym nie powinni zajmować się wcale. Minimalna stawka godzinowa czy może dofinansowanie armii albo tanie budownictwo socjalne? Legalizacja związków partnerskich, opodatkowanie rolników czy likwidacja finansowania religii w szkole? Zniesienie przywilejów górniczych i mundurowych czy przyjęcie imigrantów?

 

Do najbliższej niedzieli czekamy na Wasze głosy - podpisane imieniem i nazwiskiem na adres: ankieta@wyborcza.pl.

Dużo się w tym samym czasie mówi o innowacyjności jako niezbędnym motorze rozwoju naszego kraju. Wskazuje się na młodych jako tych, którzy postulat innowacyjności mają wcielić w życie. Kiedy jednak czytam teksty o stanie polskich uczelni, a także polskiej nauki, i to teksty pisane przez wykładowców i naukowców, to mowa jest w nich tylko o stanie fatalnym - zarówno pod względem edukacji wyższej, jak badań naukowych.

Do tego mamy niż demograficzny, który również jakby dla towarzystwa tym złym wiadomościom się pogłębia. Jest on jednak znakomitą okazją do tak lubianych w naszym kraju oszczędności i zamykania szkół. Dzieci upycha się w klasach liczących po kilkadziesięcioro uczniów. Ciężko się w takich klasach skutecznie przekazuje wiedzę, jeszcze ciężej - wychowuje.

Zawód nauczyciela jak był, tak jest, i nie widać perspektyw, żeby przestał być, jednym z najgorzej wynagradzanych w Polsce. Nauczyciele z wieloletnim stażem zarabiają po mniej więcej dwa tysiące netto.

Kolejni ministrowie nie robią wiele dla poprawy edukacji w naszej ojczyźnie. Jedynym przedmiotem, który się rozwija, jest katecheza rzymskokatolicka. Niedawno czytałem, że katecheta został dyrektorem jakiejś szkoły.

Drogą dedukcji można by dojść do wniosków, w jaki sposób w takiej sytuacji zacząć naprawę szkolnictwa polskiego. Wydaje się, że dobrą okazją do tego jest kryzys demograficzny właśnie. Zmniejszenie liczby uczniów to dobra okazja, żeby tworzyć klasy mniejsze, w których zatrudnienie znaleźliby tak chętnie zwalniani teraz z pracy nauczyciele. Łatwiej byłoby trafić do ucznia, można by sprawdzać nowatorskie metody edukacji, wydobywające z uczniów kreatywność, tak potrzebną, jeśli chcemy mieć w niedalekiej przyszłości licznych innowacyjnych pracowników.

Wiąże się to oczywiście z kosztami, a nie z oszczędnościami, ale wszyscy mówią, że w edukację warto inwestować. Tylko że nie inwestują. Ani finansowo, ani pomysłowo, bo przecież da się ruszyć głową i znaleźć sposoby na poprawienie jakości nauczania niekoniecznie wymagające dużych nakładów finansowych. Do tego jednak trzeba kreatywności i innowacyjności, na której jak dotąd nie zbywało żadnej ekipie rządzącej naszym krajem.

Czy kiedyś się to zmieni?

Wyznaczcie zadania dla naszej klasy politycznej, przysyłając list na adres: ankieta@wyborcza.pl. Najciekawsze opublikujemy w wydaniu papierowym oraz na www.wyborcza.pl

 

To pierwszy etap. W drugim - od poniedziałku 28 września - najpopularniejsze Wasze propozycje poddamy pod głosowanie internetowe, by wyznaczyć najważniejsze zadania dla nowego parlamentu i rządu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.