Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zajmij się politykami, zanim oni zajmą się Tobą. Zdecyduj, co dla ciebie jest ważne, czym politycy powinni się zająć w pierwszej kolejności, a czym nie powinni zajmować się wcale. Minimalna stawka godzinowa czy może dofinansowanie armii albo tanie budownictwo socjalne? Legalizacja związków partnerskich, opodatkowanie rolników czy likwidacja finansowania religii w szkole? Zniesienie przywilejów górniczych i mundurowych czy przyjęcie imigrantów?

 

Do najbliższej niedzieli czekamy na Wasze głosy - podpisane imieniem i nazwiskiem na adres: ankieta@wyborcza.pl.

Czego bym sobie życzył od polityków? Powoli przestaję wierzyć, że mogę życzyć sobie czegokolwiek. Kiedyś wierzyłem, kiedyś angażowałem się w dyskusje ze znajomymi, kiedyś zachęcałem do czytania programów, kiedyś promowałem angażowanie się w sprawy kraju. Ba! Wróciłem z zagranicy, aby tutaj założyć rodzinę i tutaj budować swoją karierę zawodową. A teraz, po niemal trzech latach od powrotu, zastanawiam się, czy jednak nie wyjechać ponownie.

No ale dobrze, niech będzie. Po raz ostatni. Politycy, do was kieruję poniższe słowa.

Zajmijcie się wreszcie sprawami gospodarczymi. Uprośćcie życie zwykłego obywatela oraz przedsiębiorcy. Jest tyle absurdów podatkowych (choćby różne stawki podatku przy filiżance kawy). Tyle decyzji zależy od interpretacji. Czy naprawdę nie można tego zmienić? Ja wiem, że tematy gospodarcze nie są tak atrakcyjne jak aborcja, czy in vitro, ale, cytując Billa Clintona, "gospodarka, głupcze".

Zawsze wierzyłem i wierzę nadal w energię młodych ludzi, którzy chcą budować firmy w tym kraju. Podpowiedź - pomóżcie im. Dajcie im odrobinę wytchnienia z obciążeniami fiskalnymi. Tym bardziej że tak bardzo pomagacie rolnikom. Czemu młody przedsiębiorca ma być gorszy? Być może straciliśmy już kilku Steve'ów Jobsów? Tego się nigdy nie dowiemy.

Właśnie, rolnicy. Politycy, przestańcie nam wmawiać, że rolnicy to grupa, której trzeba pomagać i którą trzeba wspierać. Duża część gospodarstw to dobrze prosperujące przedsiębiorstwa rolne. I w związku z tym kompletnie nie rozumiem, po co nam KRUS.

Płynnie przechodzę do tematu zredukowania liczby urzędników. Dokonajcie dobrej analizy, które urzędy są nam naprawdę potrzebne, a które zbędne (ekhm, ARiMR, ekhm). Zredukujcie rozrośniętą administrację, a uwolnione środki przeznaczcie na inne cele lub też obniżcie podatki.

Przestańcie nam zabierać. Za każdym razem, kiedy otrzymuję pasek z wypłatą, porównuję stawki, które mi zabraliście, do stawek rynkowych za ubezpieczenia czy opiekę zdrowotną. Nie muszę chyba dodawać, że porównanie wypada niekorzystnie dla organów państwowych. Za co płacę? I nie serwujcie mi ogranych frazesów o solidarności społecznej. Strasznie drogo wychodzi ta solidarność.

Wprowadźcie wreszcie prawdziwy rozdział państwa od Kościoła. Coraz więcej ludzi w kraju jest wręcz zdegustowanych zachowaniem hierarchów. Nie sugeruję walki z Kościołem, absolutnie nie. Życzliwy, prawdziwy podział. Traktowanie ich na równi z każdym innym podmiotem. Niech Kościół będzie prawdziwym kompasem moralnym, a nie instytucją wyciągającą rękę po majątki miejskie i po pieniądze na budowę opasłych świątyń.

Przestańcie krytykować wszystko, co robią "ci inni". Naprawdę "ta druga strona" jest głupia? Patrząc na wasze kłótnie, poważnie wątpię, czy zależy wam na dobru Polski. Nie widzę choćby cienia chęci współpracy. Nie widzę żadnego pola do porozumienia. Ciągłe "wszystko albo nic". Ciągłe TKM. My naprawdę mamy tego dość.

Dajcie nam na pewien czas wytchnienie od spraw światopoglądowych. Uwielbiacie te dyskusje, bo to pozwala wam "brylować" w mediach i udawać, że coś robicie dla kraju. O tak, w pozorowaniu pracy jesteście świetni.

Ale prawdziwa praca to nie TVN 24, nie TVP, nie TV Trwam. Prawdziwa praca ma miejsce w Sejmie, w podkomisjach, w biurze poselskim (wiecie, to takie miejsce, w którym zatrudniliście rodzinę, a w którym nie było was od roku). Prawdziwa praca to długie godziny poświęcone na pisanie ustaw, w których nie roi się od błędów i które oparte są na realistycznych założeniach. Praca posła polega na tworzeniu dobrego prawa. Gdyśmy mogli faktycznie rozliczać was z efektów pracy, to większość z was nie dotrwałaby do końca okresu próbnego.

Mam także jeszcze jedno życzenie dla mediów. Proszę, nie relacjonujcie wojenek, które nie przynoszą nam żadnej korzyści. Bardzo często politycy wdają się w kłótnie w tematach, które nie mają większego znaczenia, ale wiedzą, że to da im tak cenny czas antenowy, wspomnienie w gazecie, notatkę na portalu informacyjnym. Zaczyna to zazwyczaj potężne dyskusje, które są jałowe.

Gdybyście nie dali im forum do wypowiedzi, gdybyście przestali relacjonować bezsensowne wojenki podjazdowe, być może uda się wyplenić choć kilku szkodników, być może będzie to malutki krok w stronę zdrowego rozsądku.

Rozumiem, że sensacja się sprzedaje, że nakręca oglądalność czy, bardziej współcześnie, klikalność. Ale skoro media publiczne już dawno zapomniały o swojej misji, skoro lepiej sprzedają się tańce i podrygi celebrytów, to może zróbcie wyłom? Zacznijcie na powrót promować wiedzę, dokonania, argumenty, zdrowy rozsądek. Wyłączcie krzykaczy i brokat.

Mógłbym jeszcze pisać i pisać, bo poziom mojego niezadowolenia jest bardzo wysoki. Cenię rzeczowe dyskusje oraz zdrowy rozsądek, czyli elementy życia publicznego, które w Polsce mamy w permanentnym niedoborze.

Ale po co pisać? Nie wierzę, że odzew przedstawiciela społeczeństwa będzie miał na nich jakikolwiek wpływ. Już dawno stracili kontakt z bazą, a dystans między nami ciągle się powiększa. Jeśli jednak, o naiwności, dzięki mojej pisaninie choć jedna osoba zmieni podejście w choćby jednej kwestii, to uznam to za ogromny sukces.

Wyznaczcie zadania dla naszej klasy politycznej, przysyłając list na adres: ankieta@wyborcza.pl. Najciekawsze opublikujemy w wydaniu papierowym oraz na www.wyborcza.pl

 

To pierwszy etap. W drugim - od poniedziałku 28 września - najpopularniejsze Wasze propozycje poddamy pod głosowanie internetowe, by wyznaczyć najważniejsze zadania dla nowego parlamentu i rządu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.