Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ludzie mają świadomość, że polskie państwo nie może poradzić sobie np. z utrzymaniem trzydzieściorga chorych sierot czy też z budową windy w ośrodku dla niepełnosprawnych dzieci. Nie widzą więc możliwości udzielania pomocy tysiącom ludzi wymagających przez dłuższy czas całkowitego utrzymania.

Nie dziwcie się agresji, ponieważ w znaczącej mierze jest ona wywołana strachem i poczuciem bezradności, tym bardziej, że taką postawę wykazuje i wspiera zarówno polski rząd, jak i większość polityków opozycyjnych.

Czy tak powinno być? Czy taka postawa jest właściwa? Na pewno nie, lecz walka z tymi zjawiskami będzie w Polsce długa i trudna. Polacy chętniej i lepiej pamiętają WTC niż naszą własną emigrację i dobrodziejstwa, jakich doznali w krajach, do których wyjechali. A polskie władze niewiele (mówiąc kolokwialnie) robią, aby przekonać Polaków o konieczności przyjścia z pomocą ludziom, których życie z powodu wojny legło w gruzach.

Pytacie: jak możemy pomóc? Jeden z problemów polega na tym, że uchodźcy wcale nie chcą się u nas osiedlać. Nie jest to trudne do zrozumienia. To w dużej części ludzie wykształceni. Zapewne doskonale wiedzą, że nie spotka ich w Polsce ani dobrobyt, ani tym bardziej przyjazne przyjęcie.

Wobec powyższego być może moglibyśmy pomóc na odległość, wspomagając materialnie państwa, które borykają się z problemem uchodźców. Może można by zorganizować zbiórkę ciepłej odzieży oraz żywności i przekazać te rzeczy na Węgry, do Grecji czy też do Włoch, czyli do krajów najbardziej obciążonych? Może prostsza byłaby po prostu ogólnonarodowa zbiórka pieniędzy na rzecz uchodźców?

Myślę, że mimo wszystko wielu z nas wzięłoby udział w takiej zbiórce, zwłaszcza gdyby jednocześnie media, a głównie wszystkie telewizje, pokazywały materiały filmowe i zdjęcia z obszarów objętych wojną oraz drogi ucieczki ludzi, w tym małych dzieci, z tych rejonów.

Mam nadzieję, że nie ocenicie mojego listu jako przepojonego nienawiścią czy agresją. Nie oczekuję także jego publikacji. Nie jestem żadnym autorytetem. Uważam tylko, że powinniśmy pomóc tym krajom, w których uchodźcy już są, lub tym, do których chcą się dostać, tak aby ich start życiowy w Europie był godny.

Najlepiej byłoby ich po prostu przyjąć z serdecznością, współczuciem i zrozumieniem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.