Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polub nas na Facebooku

Szanowny Panie Redaktorze,

 

We wtorek 8 września rano usłyszałam w telewizji z ust wicepremiera Tomasza Siemoniaka zdanie: "Niech Niemcy nas nie uczą solidarności".

Jestem zaskoczona, że polityk zdaje się nie wiedzieć o tym, że w czasie powodzi we Wrocławiu to właśnie Niemcy pospieszyli mojemu miastu z natychmiastową i wydatną sąsiedzką pomocą, a także zdaje się nie pamiętać, że podczas stanu wojennego nieprzerwanie ciągnęły przez granicę niemieckie tiry, wioząc leki, środki czystości, odzież i żywność dla osób prześladowanych przez reżim generałów. Wypowiadanie nieprzemyślanych opinii na finiszu wyborczego sezonu jest czymś niewybaczalnym!

Z kolei w wiadomościach wieczornych TVN 24 i w "Kropce nad i", także 8 września, popis agresywnego egoizmu dali wicemarszałek Sejmu z ramienia SLD pan Wenderlich i pani Witek z PiS, którzy podobnie jak pan Bielan w "Kropce nad i" wypowiadali się jakby w imieniu pana prezydenta Dudy.

Okazuje się, że żadne z nich nie tylko nie wyciągnęło właściwych wniosków z "czarnego czwartku" na dworcu w Budapeszcie, który wzburzył opinię światową bezprzykładną bezdusznością tamtejszej społeczności pod rządami Orbana, ale najwyraźniej także tym naszym politykom bliżej do skompromitowanej płaskiej bezduszności niż do apelu papieża Franciszka i kilku naszych hierarchów, skoro w swoich telewizyjnych wystąpieniach całkowicie zignorowali ten apel.

Dzisiaj, kiedy słowa papieża zmobilizowały ludzi dobrej woli nie tylko na naszym kontynencie, by spieszyć z pomocą i elementarną ludzką życzliwością oraz solidarnością wobec potrzebujących i cierpiących - do tych, którym udało się nie utopić ani nie udusić w zaryglowanych przez złoczyńców ciężarówkach - przedstawiciele różnych frakcji własnymi rękami odzierają w swych publicznych wystąpieniach nasz kraj z dobrego imienia.

Uczmy się od Niemców, panie Siemoniak, tak, od wiedeńczyków uczmy się, uczmy się od świata elementarnej międzyludzkiej solidarności, której przecież i my sami kiedyś uczyliśmy innych.

Apeluję do Platformy, żeby ocknęła się z zapaści. Jest jeszcze czas, żeby wyłamać się z przeklętego kręgu egoizmu, żeby przekroczyć własną małość i mierność. Czas na zryw ostatniej chwili, czas dać wyraźny odzew na apel papieża podjęty już przez miliony ludzi dobrej woli, bo tylko to może nas dzisiaj wyprowadzić na prostą. I pomoże przywrócić nas wspólnocie ludzi czujących, myślących, wrażliwych na cierpienia tych, którzy potrzebują pomocy.

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.