Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polub nas na Facebooku

Uprawnionym jest powiedzieć: "Część nam zaszkodzi", bez wnikania, jak bardzo oraz która część nam pomoże. I teraz możemy przejść do naprawdę istotnych pytań: jak mogą nam zaszkodzić uchodźcy, których nie przyjmiemy i deportujemy z powrotem na Bliski Wschód?

Odpowiedzmy: wyrośnie nam zdegenerowane pokolenie muzułmanów, którzy w biedzie i cierpieniu obozu dla uchodźców, będą o wiele podatniejsi na radykalizację. Ich radykalizacja spowoduje dalszą destabilizację Bliskiego Wschodu i stworzy realne zagrożenie dla Europy za 20 lat.

Wtedy zamiast siły roboczej mającej problemy z asymilacją, będziemy mieli armię terrorystów pamiętających, że zamknęliśmy drzwi przed ich matką, co umarła w obozie.

Będą stali na progu Europy, która się starzeje oraz biednieje, i przez to traci zdolności asymilowania imigrantów (a także traci zdolności obronne). I wtedy dopiero wizje o zalewie Europy się ziszczą.

W takim kontekście nie znajduję innego wyjścia dziś niż przyjmować. Bo jest szansa, że trzecie pokolenie imigrantów będzie miało już zeuropeizowane poglądy. Nie chcę myśleć, jak będzie wyglądało trzecie pokolenie uchodźców wychowane w obozach na pustyni.

A drugie pytanie: Czy jesteśmy w stanie znieść te szkody i sobie z nimi poradzić? Nie wiem, jak można nie wierzyć, że stara, mądra Europa z całym swoim potencjałem nie da sobie rady z nowymi problemami.

Uchodźcy to jest wyzwanie. Duże wyzwanie. Czy potrafimy podejmować wyzwania? Czy spoczęliśmy na laurach konsumpcjonizmu? Liczyliśmy na to, że Europa po wsze czasy będzie oazą pokoju, po tym jak (wybaczcie słownictwo) wyd...ła pół świata, które następnie miała głęboko przez pół wieku (oprócz ich surowców, kurortów wakacyjnych i taniej siły roboczej)?

I proszę nie mówić dziś, że to nie Polska - obecnie nie dzielimy odpowiedzialności z blokiem WNP a blokiem UE, gdyż to stąd dziś czerpiemy korzyści. Korzyści z ich czynów w przeszłości.

I ostatnie pytanie, a w zasadzie seria: Czy jesteśmy gotowi do poświęceń na rzecz drugiego człowieka, nawet jeżeli drugi człowiek tego nigdy nie doceni i nie podziękuje? To chyba jądro nauki Jezusa i bezwarunkowej miłości, do których dąży każda religia i każdy prąd duchowy. Czy możemy spojrzeć na imigrantów jak na dzieci potrzebujące pomocy? I czy szacunek dla innych ludzi, płynący czy to z religii, czy z zasad oświeconego humanizmu, ma jeszcze rację bytu w dzisiejszym świecie? Czy potrafimy wznieść się ponad nasze nigdy niezaspokojone potrzeby? Itd., itd.

Jak konkretnie możesz pomóc uchodźcom. CZYTAJ TUTAJ >>> Z powodu wyjątkowo agresywnych treści propagujących przemoc, sprzecznych z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, etnicznej i wyznaniowej zamykamy możliwość komentowania pod naszymi tekstami o uchodźcach.

 

Wygląda na to, że Zachód, a więc i Polska, nie wie, jak pomóc ofiarom wojny w Syrii. Nie rozumiemy, co tam się dzieje, boimy się islamskich terrorystów. Ale uchodźców jest coraz więcej. Ich problem sam się nie rozwiąże. Europa mówi, że przyjmie ich 100, może 200 tysięcy. Ilu może i powinna przyjąć Polska? Jak im pomóc? Jak ich przyjąć, żeby dobrze się u nas odnaleźli?

 

Pod adresem listy@wyborcza.pl czekamy na Wasze listy, podpisane imieniem i nazwiskiem, najciekawsze opinie opublikujemy w wydaniu papierowym "Wyborczej" i w internecie na Wyborcza.pl

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.