Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do moich znajomych, a w szczególności tych twardo nastawionych przeciwko imigrantom, uchodźcom i wszelkim innym rodzajom przybyszom.

 

Jestem imigrantem. W Polsce mieszkam od kilkunastu lat. Na co dzień uczciwie pracuję, płacę podatki, udzielam się charytatywnie, wspieram budowanie tzw. polskiej zielonej wyspy. Przyczyniam się do budowania wizerunku Polski jako kraju uczciwych, zaangażowanych i profesjonalnych ludzi. Jednak podczas meczu Polska - Macedonia będę szczerze kibicował Macedonii.

Nie jestem katolikiem, nie jestem chrześcijaninem, nigdy nie byłem ochrzczony. Mimo tego "dyskwalifikującego" mnie faktu nauczono mnie rozróżniać ludzi na złych i dobrych, tych postępujących uczciwie oraz kombinatorów, drobnych cwaniaczków. Nauczono mnie wrażliwości społecznej, pomocy bliźnim i poczucia solidarności.

Jako osoba niewierząca miałem wiele okazji, by poznać różne światowe religie. Przeczytałem całą Biblię, Koran, zgłębiałem nauki Buddy i starałem się zrozumieć przekazy hinduizmu.

Po kilku podróżach i wielu obserwacjach znalazłem jednak jeden wspólny punkt wszystkich religii. Wszystkie święte księgi i filozofie, stanowiące trzon globalnych ruchów religijnych, nakazują dokładnie te same zachowania: moralne i uczciwe postępowanie, wystrzeganie się zła, miłość do bliźniego, współczucie i pomoc dla cierpiącego, niedopuszczanie się zbrodni, krzywdy, gwałtów, dążenie do bycia dobrym człowiekiem.

Jednocześnie niezależnie od tego, czy w danym regionie dominował buddyzm, hinduizm, islam czy chrześcijaństwo, wszędzie dochodziło do oszustw, kradzieży, gwałtów, dzieciobójstw, porwań, mordów, wojen. Ani religia, ani kraj, ani tym bardziej kontynent nie determinował poziomu bezpieczeństwa i przestrzegania prawa. Jedynym determinantem były skuteczność policji, uchwalone prawa i działalność sądów.

Gdy ktoś nie urodził się po tej "lepszej" stronie globu

Fakt, iż wśród moich znajomych, jak i wśród osób, z którymi mieszkam w jednym mieście lub pracuję w jednej firmie, znajduje się tylu przeciwników jakiejkolwiek imigracji, budzi mój niepokój.

Tłumaczenie, że chodzi tylko o imigrantów z Afryki i Azji, powoduje we mnie o wiele gorsze uczucia - obrzydzenie i zohydzenie. Między Bitolą, gdzie się urodziłem, a prawym, azjatyckim brzegiem Stambułu jest 831 kilometrów. Myśl, że 831 kilometrów może zrobić ze mnie lepszego lub gorszego człowieka jest dla mnie całkowicie obca i niezrozumiała. Pomysł, by człowieka urodzonego w Europie traktować inaczej niż człowieka urodzonego w Afryce czy Azji, przypomina mi czytanie historycznych wzmianek o kolonializmie, apartheidzie, niewolnictwie.

Dzielenie ras i kultur na gorsze i lepsze, bardziej cywilizowane i te mniej również budzi we mnie jak najgorsze odczucia.

Gdy następnym razem będziecie udowadniać punkt po punkcie, dlaczego dany człowiek czy dana grupa społeczna nie powinna znaleźć się na terenie Europy czy Polski, przyjmijcie do wiadomości fakt, iż to, że jesteście Europejczykami, jest sprawą całkowitego przypadku i niczym nie zasłużyliście sobie na to miano.

Po prostu urodziliście się po tej "lepszej" stronie globu.

Z drugiej strony, człowiek o którym dyskutujecie, przebył około 8 tys. km piechotą przez kraje ogarnięte chaosem, wojną i biedą. Ryzykował życie, zapłacił ogromne pieniądze tylko po to, by w tej Europie się znaleźć.

Zaryzykuję stwierdzenie, że zrobił znacznie więcej, by żyć w europejskim śnie, niż wy. Mało tego, jego codzienna walka z życiowymi problemami jest już wystarczająco ciężka. Ujadanie o tym, dlaczego jest gorszym człowiekiem, nie przebije się do niego, co najwyżej zwiększy jego izolację, wyobcowanie i podatność na zachowania ekstremalne.

Mówicie, że nie chcecie, by Polska stała się drugą Francją, Wielką Brytanią, Szwecją czy Niemcami. Pomijam fakt, że to kraje, do których tak dużo Polaków chętnie emigruje z nadzieją, że ich życie tam będzie znacznie łatwiejsze niż w "twierdzy tradycyjnych wartości" - Polsce.

Czym się różni postawa "nie imigrantom" od "zapraszam imigrantów"? Pierwsza z nich jest nastawiona na obronie, oparta na terytorializmie, poczuciu zagrożenia i strachu. Na elementach, na których nie można zbudować niczego pozytywnego. Na uczuciach, które zamiast pomagać w rozwoju, zmuszają nas do okopywania się i szukania wrogów. Druga postawa stawia na współpracę, przemyślane działania, wykorzystanie nowych przybyszów do budowania wspólnej pomyślności, uczenia się od innych. Niemcy, Francja, Wielka Brytania są dzisiaj potęgami gospodarczymi m.in. dlatego, że wiedzieli, jak zagospodarować przybyszów z Polski, Czech, Rumunii, krajów afrykańskich i azjatyckich. I pomimo ostatnich doniesień medialnych każdy z imigrantów w tym kraju daje więcej pożytku niż szkody.

Kilka statystyk

Oczywiście wśród całej tej rzeszy imigrantów i uchodźców znajdą się ludzie źli - wahabici, dżihadyści, gwałciciele, złodzieje i inne podejrzane elementy. To normalna statystyczna prawidłowość. Tutaj sytuację dodatkowo utrudnia fakt, iż grupy powiązane z Państwem Islamskim łatwo mogą te masowe tłumy wykorzystać do własnych celów. Ale od tego mamy służby mundurowe, by przeprowadzić wywiad, dochodzenie i wyłapać tych, którzy w sposób jawny nam zagrażają. Zgaduję, że inwigilacja tych środowisk na miejscu jest o wiele tańsza niż wysyłanie bombowców i myśliwców. Jednak zanim zaczniesz mówić o gwałtach, rozbojach i zabójstwach, przytoczę kilka oficjalnych statystyk.

Według oficjalnych statystyk w 2014 roku w Polsce doszło do 1329 gwałtów. Policja szacuje, że prawdziwa liczba gwałtów wraz z przestępstwami niezgłoszonymi znacznie przekracza podaną wyżej liczbę.

Oficjalne szacunki policji mówią o 200 gwałtach dziennie. Tak jak te gwałty nie dowodzą, że Polacy kulturowo, religijnie i tradycyjnie dopuszczają się i akceptują gwałty, podobnie i gwałty dokonywane przez imigrantów nie udowadniają, że ich cała społeczność oparta jest na kulturze gwałtu.

Dodatkowo w Polsce doszło do prawie 7000 pobić, 14 000 rozbojów, 10 7000 kradzieży z włamaniem, 14 124 kradzieży samochodu, 532 zabójstw. W 2004 roku, kiedy w Polsce imigrantów było wielokrotnie mniej, wskaźniki te były o wiele gorsze. Bezpieczeństwo w kraju nie zależy od liczby imigrantów. Bezpieczeństwo w kraju zależy od skuteczności policji, sądownictwa i ogólnego przyzwolenia na łamanie prawa.

Pamiętam początki polskiej emigracji do Unii Europejskiej. Bezdomnych ludzi na dworcach, doniesienia o kradzieżach, gwałtach, rozbojach i innych przestępstwach. O tym, jacy to Polacy leniwi, nieogarnięci, nierozumiejący. O tym, jaka to polska hołota przybyła do ich bezpiecznych przystani. Pamiętam dowcipy o Polakach - złodziejach i nierobach. Pamiętam nagłówki z pierwszych stron gazet przestrzegające przed polskimi nierobami, złodziejami, gwałcicielami.

Pamiętam też słuszny gniew Polski na te doniesienia. I z tą pamięcią czuję się bardzo dziwnie, gdy te same słowa są stosowane wobec innych przez tych, którzy wtedy oburzali się najbardziej.

Konsekwencja działań

Państwo Islamskie, chaos, bieda i wojna rozpowszechniły się w Afryce i na Bliskim Wschodzie po "wyzwoleniu" Afganistanu i Iraku. Dzisiejsza sytuacja bezpośrednio wynika z wydarzeń w 2001 roku (Afganistan), 2003 roku (Irak) oraz arabskiej wiosny. Cały Zachód ochoczo popierał zarówno obalanie rządów, jak i wojny. Polska brała aktywny udział w kampaniach wojskowych. Czas na protest przeciwko imigrantom minął, gdy wojska polskie wyjechały i pokazały się w ich krajach jako symbol siły, stabilizacji, demokracji, obrońców praw człowieka.

Skoro nie protestowałeś wtedy, przyjmij konsekwencje dzisiaj. Nie krytykuję udziału Polski, wskazuję tylko na konsekwencję podjętych wtedy działań.

Mam jednak wrażenie, że jakiekolwiek argumentacje za przyjmowaniem imigrantów lub przeciwko rasizmowi są bezcelowe. Ten rasizm, strach i kompleksy są mocniejsze. Czasem tylko mowa o "murzyńskich umiejętnościach", cokolwiek miałoby to oznaczać, a czasem jedynym kontrargumentem jest "oni gwałcą". Pomijam wypowiedzi "Araby do gazu".

Ja jednak rozumiem to tak:

Jesteś przeciwko imigrantom. Ja jestem imigrantem. Różnicujesz ludzi na podstawie pochodzenia, koloru skóry, religii, statusu materialnego. Ja jestem temu przeciwny. Nasza znajomość oparta jest na negacji. Pomyśl o tym, gdy następnym razem będziesz wylewać pomyje na jakichkolwiek imigrantów. Jednocześnie zastanów się, czy w twojej rodzinie nie było przypadkiem żadnych imigrantów. Głupio by było, gdyby okazało się, że twój dziad lub pradziad, lub ciotka, też była kiedyś w jakimś państwie imigrantem.

 

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.