Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podpisuję się pod tym wszystkimi czterema kończynami. Tak jak powiedział w TOK FM red. Kraśko - w Polsce żyjemy w raju w porównaniu z większością krajów afrykańskich i wieloma jeszcze innymi na świecie.

Ale nie sposób nie zauważyć i drugiej strony medalu - tego, co się dzieje we Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech, które od lat przyjmują emigrantów z krajów muzułmańskich. Szariackie patrole na ulicach, getta oderwane od lokalnej społeczności i kultury kraju, w którym się znajdują, łamanie miejscowego, krajowego i unijnego prawa poprzez wprowadzanie zwyczajów sprzecznych z naszą kulturą (ustawione małżeństwa, rytualne morderstwa, przemoc domowa, unikanie publicznej edukacji dzieci).

Nie sposób też nie zauważyć jeszcze jednego faktu - większość krwawych zamachów terrorystycznych w Europie dokonali muzułmanie już urodzeni w Europie, którzy zradykalizowali się tutaj, pod naszym nosem. I w tyle głowy kołacze się obawa, że o ile nie zagrozi mi ten biedny obdarty uchodźca, który ryzykując życie przedarł się do mojego kraju, to może jego syn za lat 20-30 wysadzi się w powietrze, zabijając moje dzieci, wnuki?

Odpowiedzią na te wszystkie wątpliwości jest mądra polityka wobec nieuchronnej fali emigrantów/uchodźców, która dotrze i do Polski. Unikajmy błędów Brytyjczyków i Francuzów, uczmy się od Skandynawów i Niemców.

Po pierwsze, skuteczne i konsekwentne egzekwowanie prawa od każdego. Obowiązek szkolny nie może być ignorowany, tak jak to się dzieje np. w Wielkiej Brytanii, gdzie w rodzinach pakistańskich dziewczynki kończą edukację na I, II klasie, a państwo przymyka na to oko.

Nie możemy tolerować radykalnych imamów w imię wolności słowa, skoro mamy w kodeksie karnym odpowiednie zapisy o karach za sianie nienawiści i wzywanie do przestępstw na tle rasowym i religijnym.

Nie możemy też tworzyć osiedli darmowych mieszkań dla emigrantów, jak we Francji, bo szybko przekształcają się one w ekonomiczne getto, a zaraz potem urodzą się tam religijni ekstremiści i fanatycy.

Obecnie zalążków jakiejś mądrej polityki emigracyjnej niestety w Polsce nie widzę. Są tylko skrajne komentarze - od "brudasy won" do "każdemu należy się miejsce na ziemi i mamy moralny obowiązek przyjmować każdego". Przyjąć to jedno, ale co dalej?

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.