Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł "Fizjoterapeuta ponad lekarzem?" zawierający informacje na temat zawodu fizjoterapeuty i projektu ustawy o tym zawodzie. Doceniamy fakt, że "Wyborcza" zwróciła uwagę na dyskusję wokół projektu ustawy i konieczność wprowadzenia zmian w systemie opieki zdrowotnej oraz stworzenia samorządu fizjoterapeutów, bowiem na zmiany te od wielu lat czekają nie tylko nasza grupa zawodowa, ale także miliony pacjentów.

Polska jest jednym z ostatnich krajów w Europie i Unii Europejskiej, w którym mimo ponad 20-letnich starań fizjoterapeutów nie określono zasad wykonywania zawodu. Nie stworzono rejestru fizjoterapeutów, co w systemie usług komercyjnych prowadzi do nadużyć ze strony osób bez wykształcenia medycznego i stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli.

Działalność gospodarczą, obejmującą usługi fizjoterapeutyczne, może otworzyć każdy, a pacjenci nie mają możliwości sprawdzenia kwalifikacji zawodowych osób świadczących te usługi. Brak przepisów prawnych ogranicza także możliwość wprowadzania w systemie publicznej opieki zdrowotnej nowoczesnych form fizjoterapii i oceny ich efektywności. Wydłuża to proces leczenia pacjentów i zwiększa koszty.

Niestety, w tekście znalazły się stwierdzenia nieprawdziwe i półprawdy, co wprowadza w błąd czytelników. Pragniemy się do nich odnieść.

Na wstępie pada informacja: "W Polsce jest ok. 70 tys. fizjoterapeutów. Niektórzy są tylko po kursach, inni po szkołach policealnych, a jeszcze inni po pięcioletnich studiach na kierunku rehabilitacja. Elitę stanowią ci, którzy ukończyli studia ze specjalizacją z fizjoterapii".

Otóż w Polsce obowiązują od dawna przepisy określające poziom wykształcenia, jakie należy zdobyć, by zostać fizjoterapeutą. Nie można nim być po ukończeniu kursu. Kształcenie odbywa się na poziomie trzyletnich studiów licencjackich, a następnie dwuletnich studiów magisterskich. Około 80 proc. fizjoterapeutów ukończyło studia magisterskie, co stawia Polskę w czołówce światowej pod względem wykształcenia naszej grupy zawodowej.

Po studiach można ukończyć czteroletnią (wcześniej dwustopniową pięcioletnią) specjalizację w dziedzinie fizjoterapii. Inną formą doskonalenia zawodowego jest rozwój naukowy. Ponad 2 tys. fizjoterapeutów uzyskało tytuły naukowe doktora, doktora habilitowanego lub profesora. Wiele tysięcy stale podnosi swoje kwalifikacje zawodowe w ramach kształcenia podyplomowego, rozszerzając umiejętności niezbędne w efektywnej fizjoterapii. Jesteśmy jedyną grupą zawodową w systemie opieki zdrowotnej, która ma umiejętności praktyczne i szczegółową znajomość metod fizjoterapeutycznych skutecznych w leczeniu pacjentów z różnymi chorobami. Chcielibyśmy, podobnie jak koledzy z innych krajów, decydować o formie fizjoterapii.

W artykule cytuje się sformułowanie, że fizjoterapeuta to zawód "paramedyczny", co ponownie jest niezgodne z prawdą. Zawód fizjoterapeuty jest wymieniany na równi z innymi zawodami medycznymi w wielu przepisach określających zasady opieki zdrowotnej w procesie rehabilitacji leczniczej.

Od 1 stycznia 2011 r. usługi fizjoterapeutyczne zostały zwolnione z podatku VAT jako "usługi w zakresie opieki medycznej, służące profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu i poprawie zdrowia".

W tekście cytowana jest wypowiedź: "fizjoterapeuta nie ma kwalifikacji do stawiania pacjentom diagnozy". Termin "diagnoza" pochodzi od greckiego "diagnosis" i oznacza rozpoznanie, rozróżnienie. Obecnie używa się go w wielu dziedzinach leczenia. W celu postawienia diagnozy prowadzi się diagnostykę, czyli badanie.

Podajmy przykład. Wskutek wypadku komunikacyjnego chory doznał uszkodzenia mózgu i ma problemy z samodzielnym poruszaniem się, mową oraz miewa zaburzenia zachowania. Rozpoznania dokonuje lekarz neurolog lub neurochirurg, oceniając stopień uszkodzenia mózgu na podstawie różnych badań. Chory wymaga wszechstronnej opieki ze strony zespołu specjalistów, a każdy z nich bada go, by określić najlepszy sposób leczenia w danej dziedzinie. Logopeda stosuje specyficzne testy logopedyczne, psycholog przeprowadza diagnostykę psychologiczną, a fizjoterapeuta prowadzi diagnostykę funkcjonalną, która umożliwi mu rozpoznanie głównych zaburzeń ruchowych i ustalenie programu fizjoterapii.

W programach studiów fizjoterapeutów setki godzin dydaktycznych poświęca się na nauczanie diagnostyki funkcjonalnej i programowanie fizjoterapii chorych z różnymi chorobami.

Diagnostyka fizjoterapeutyczna, budząca wątpliwości niektórych lekarzy, nie jest wymysłem fizjoterapeutów w Polsce, lecz faktem w fizjoterapii światowej. Badania przeprowadzone w 2012 r. w 70 krajach z różnych kontynentów wykazały, że w 90 proc. państw fizjoterapeuci mają prawo badania pacjentów, samodzielnego planowania fizjoterapii oraz dobierania odpowiednich metod i zabiegów.

W Europie przyznano takie kompetencje w 31 z 34 krajów; w Afryce - w 10 z 11; w Azji - w 8 krajach na 10; w Ameryce Płn. - w 7 na 8, w Ameryce Płd. - w 7 na 7 państw uczestniczących w badaniach ( www.wcpt.org/sites/wcpt.org/files/files/Direct_access_SR_report_Jan2013.pdf ).

Wynika to z unikalnego kształcenia fizjoterapeutów. Oprócz teorii obejmuje ono nauczanie umiejętności praktycznych, którymi nie dysponują inne zawody medyczne.

Raport NIK z 2014 r. i korespondencja Rzecznika Praw Obywatelskich kierowana do Ministra Zdrowia pod koniec zeszłego roku jednoznacznie wykazują zapaść w dziedzinie rehabilitacji, spowodowaną nie tylko brakiem funduszy, ale też wielomiesięcznym oczekiwaniem na fizjoterapię. Potwierdzają to listy z prośbą o pomoc i zmiany w Polsce napływające do biura Stowarzyszenia Fizjoterapia Polska od stowarzyszeń pacjentów.

Jaką drogę musi przejść chory po złamaniu nogi lub operacji stawu biodrowego? Najpierw jest leczony przez ortopedę. Następnie, gdy minie czas na gojenie tkanek i zrost, ortopeda zwykle odsyła chorego do lekarza rehabilitacji, chociaż już na tym etapie mógłby nim się zająć fizjoterapeuta. Po kilku tygodniach/miesiącach oczekiwania pacjent dostaje się do lekarza rehabilitacji, który zleca fizjoterapię. A w tym czasie u pacjenta dochodzi do wielu niekorzystnych zmian (zaniki mięśni, zmiana sposobu poruszania się, gorsza wydolność, odwapnienie kości). Powoduje to wydłużenie czasu fizjoterapii, przedłużające się zwolnienie z pracy, konieczność opieki ze strony bliskich i zwiększenie kosztów leczenia.

Skrócenie czasu oczekiwania pacjenta poprzez szybszy kontakt z fizjoterapeutą przyniesie oszczędności i większą skuteczność leczenia. W wielu krajach (w Australii i Stanach Zjednoczonych już ponad 30 lat temu), w tym, w co drugim kraju w Europie, wprowadzono bezpośredni dostęp do fizjoterapeutów, co oznacza, że z ich porady można skorzystać bez skierowania lekarskiego.

Badania w Holandii i Szkocji wykazały znaczne oszczędności, a pacjenci chwalą wprowadzone zmiany. Niedawno w znanej gazecie w Niemczech ukazał się obszerny artykuł na temat planów wprowadzenia bezpośredniego dostępu do fizjoterapii. Świat dąży do oszczędności i szuka sposobów zwiększenia skuteczności leczenia.

Z artykułu wynika, że kontrowersje budzi możliwość wglądu fizjoterapeutów do dokumentacji medycznej. W jaki jednak sposób poprowadzić fizjoterapię dziecka ze skoliozą, nie oglądając zdjęcia rentgenowskiego? Jak wykonać zabiegi terapii manualnej stawu barkowego bez USG? Jak bezpiecznie wykonać mobilizację kręgosłupa bez wyniku rezonansu magnetycznego? Wgląd do dokumentacji oznacza zwiększenie bezpieczeństwa pacjenta.

Z usług fizjoterapeutów korzysta codziennie wiele tysięcy Polaków. Będzie ich coraz więcej, bo przybywa ludzi starszych, a sprawność fizyczna dzieci i młodzieży pozostawia wiele do życzenia. Mamy pewność, że uchwalenie ustawy w krótkim czasie poprawi sytuację zgodnie z oczekiwaniami pacjentów.

Samodzielność zawodowa fizjoterapeutów nie narusza bezpieczeństwa pacjentów, ale zapowiada wiele korzystnych zmian, zwłaszcza w sektorze usług publicznych. Od wielu lat pacjenci w Polsce korzystają z bezpośredniego dostępu do usług fizjoterapeutycznych w sektorze prywatnym, chwaląc wysoki poziom usług i krótki czas oczekiwania.

*Zarząd Stowarzyszenia Fizjoterapia Polska: Agnieszka Stępień, Tomasz Marek, Maciej Krawczyk, Aleksandra Lizak, Ernest Wiśniewski, Jacek Koszela

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.