Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W przededniu zaprzysiężenia, prezydent Andrzej Duda napisał list do czytelników "Wyborczej" (dzień wcześniej napisał inny list do czytelników "Gazety Polskiej" ).

 

Czytelnicy "Wyborczej" odpowiadają na list prezydenta Andrzeja Dudy.

Szanowny Panie Prezydencie!

 

Kurtuazyjnie gratuluję Panu wyboru, który, w co chcę wierzyć, jest wyborem Pana osoby na stanowisko, mające gwarantować spokój, rozsądek, a według mnie, przede wszystkim - gwarancję tego, że prawo, to, jakie Pan zastaje, i to, które będzie tworzone, będzie stosowane godnie i mądrze. Przecież w myśl Konstytucji taka jest rola Prezydenta RP.

Jako obywatel tego kraju, a przyznam się, że w trakcie kampanii wyborczej Pana aktywny "elektorat negatywny", mam do Pana jako Prezydenta RP wielką prośbę.

Nie chciałbym się Pana bać, a czuję właśnie taki lęk. Obawiam się Pana nieprzewidywalności i tego, że nie usłyszałem ani w Pana orędziu, ani w żadnych z kampanijnych wystąpień tak ważnego dla mnie stwierdzenia, o którym marzę - że nie będzie Pan Prezydentem mojego sumienia.

Że zagwarantuje Pan swoją osobą to, że ja i podobni mi ludzie, spokojnie żyjący sobie bez Boga, patriotycznych rocznic, biało-czerwonych krzyży, niefascynujący się rocznicami, pochodami, ale przestrzegający płacenia podatków, uczestniczący w budżecie partycypacyjnym, kupujący, w ramach swoich skromnych możliwości finansowych książki, bilety do filharmonii, muzeów, kin, jestem obywatelem ważnym i nie gorszym w "suwerennej Polsce" niż czytelnicy "Gazety Polskiej", do których także Pan pisał. A boję się, że Pan tego nie dostrzega. Że będę musiał sprawdzać wiadomości nie po to, by dowiedzieć się, że odwiedził Pan Teatr Wielki, ale by odetchnąć, że nie uczestniczy Pan moralnie w "ustawach anty-in-vitro", że jasno daje Pan do zrozumienia, że żaden Chrystus, Budda czy inny zmarły nie może być koronowany na króla Polski.

Że powie Pan wyraźnie, że jesteśmy różni i że cieszy się Pan z tej różnorodności. Że jedni potrzebują Kościoła, a innym wystarczy biblioteka.

Że to świetnie, że są ludzie, którzy wolą pójść do warszawskiego Ogrodu Krasińskich niż na wojskową paradę.

Że pokaże mi Pan, Panie Prezydencie, że Pan potrafi powiedzieć, że to, czego nauczono mnie przecież na polskim uniwersytecie, czyli rozumienia tego, gdzie mit, a gdzie codzienność, że też jestem Super, że Pan zadba, by nikt mi tej wolności nie zabrał.

Że będzie Pan kibicował temu, byśmy mieli jeszcze łatwiejszy dostęp do literatury, że podczas którejś rocznicy czegoś tam stwierdzi Pan, że może koncert Narodowej Orkiestry Polskiego Radia będzie lepszy niż msza w Katedrze?

Wtedy przestanę się Pana bać, bo będę wiedział, że stwierdzenie o anachroniczności Konstytucji RP z 1997 to troska Pana Prezydenta o to, by nikt nie znalazł się na marginesie wielkiej polityki.

I nie oczekuję od Pana żadnej ustawy, żadnych 500 złotych na domową biblioteczkę, rozdawania kawy czy cukierków, ale wyraźnych słów, które dadzą mi poczucie obywatelskiego bezpieczeństwa.

Dziękuję, że mogłem o tym napisać.

 

Z poważaniem,

 

Michał Pabian, Warszawa

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.