Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W przededniu zaprzysiężenia, prezydent Andrzej Duda napisał list do czytelników "Wyborczej" (dzień wcześniej napisał inny list do czytelników "Gazety Polskiej" ).

 

Czytelnicy "Wyborczej" odpowiadają na list prezydenta Andrzeja Dudy.

Szanowny Panie Prezydencie,

 

W przeciwieństwie do większości piszących listy do Pana Prezydenta za pośrednictwem "Gazety Wyborczej" nie gratuluję Panu Prezydentowi zwycięstwa w wyborach, ponieważ głęboko ubolewam nad tym zwycięstwem, nie łączę z nim najmniejszej nadziei na przyszłość, zgodę w Polsce, zasypanie głębokich podziałów w naszym kraju.

Śmieszą mnie pseudointelektualne dywagacje "gadających głów" o wyborach parlamentarnych: czy Pańska Partia-PiS się zmieni, "złagodnieje", "ucywilizuje", odejdzie od strasznej idei IV RP. Otóż mam 100 proc. pewności, że nie!

Cały program PiS "wybuchnie" przy Pańskim pełnym poparciu po zwycięstwie parlamentarnym PiS. Znowu zobaczymy prawdziwą twarz PiS, Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza, Joachima Brudzińskiego i innych, frustrację, zemstę, poszukiwanie układów i wrogów, korupcji i kondominium rosyjsko-niemieckiego, powstrzymane zostaną wielkie przetargi zbrojeniowe, drogowe i wszelkie inne "bo może stoi za nimi korupcja", centrum życia społecznego w Polsce stanie się rozwikływanie tajemnicy smoleńskiej, czyli wypadku lotniczego pod Smoleńskiem, budowanie pomników, ale nie w celu uczczenia ofiar wypadku, tylko w wyniku zwycięstwa i niskiego triumfalizmu ludzi, którzy przez 8 lat byli w opozycji.

Niestety nie budzi mej nadziei na zgodę w Kraju zarówno zachowanie Pana Prezydenta w trakcie kampanii wyborczej (Pańska reakcja na zachowanie Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego w sprawie dokonanego przez Polaków mordu żydowskich mieszkańców Jedwabnego), brak reakcji na haniebne zachowanie hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce na podpisanie ustawy o in vitro przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego i odmówienie mu mszy świętej oraz komunii, zanegowanie Jego katolicyzmu.

Nie odciął się Pan Prezydent od wypowiedzi p. Wojciechowskiego o "sprawiedliwości ludowej", której wizję przedstawił w "Gazecie Wyborczej" i która to wizja jest przerażająca i jest "naturalną twarzą" myślenia pisowskiego o sprawiedliwości.

Nie protestował Pan także, kiedy wypowiadano haniebne słowa o Polsce w kryzysie czy Polsce na kolanach. Polska nie jest na kolanach, po Polsce jeżdżą pociągi Pendolino, mamy tysiące kilometrów autostrad, polski polityk jest Prezydentem Europy, z głosem Polski w Europie i świecie coraz bardziej się liczą, Polacy nie umierają z głodu i nie przymierają z zimna.

W Polsce działają wielkie sieci handlowe, Polacy budują tysiące domów, fabryk, stadionów i zorganizowali Mistrzostwa Europy. Mamy dodatni PKB, zwiększamy wydatki na armię, strzeżemy nieba małych krajów bałtyckich wraz z innymi krajami NATO.

Nie budzą nadziei pierwsze dni Pana Prezydentury - od powrotu krzyża na Krakowskie Przedmieście, krzyża, który nie łączy a dzieli, pierwsza Pańska wizyta na Wawelu czy też kolejna w kościele Cystersów lub też niezwykle szybkie wycofywanie się z obietnic wyborczych - "Prezydent bez pomocy Rządu niewiele może"... Przecież Pan znał Konstytucję przed wyborami i w trakcie kampanii i powinien Pan Prezydent wiedzieć, co może, a czego nie może.

Był/jest Pan Prezydent członkiem społeczności uniwersyteckiej. Powinien Pan wiedzieć, że uczony nie może być niczym skrępowany, a nauka musi być wolna. Kościół popełniał w swej historii setki błędów (spalenie na stosie G. Bruno za stwierdzenie, że Ziemia krąży wokół Słońca czy też karanie stosem wykonujących sekcje zwłok i wiele innych pomyłek).

Obecnie w Europie, a więc i w Polsce, w badaniach naukowych, byśmy się nie zapędzili, stworzono komisje bioetyczne. W ich składzie są również duchowni obok filozofów, etyków, prawników. Mają prawo więc osoby duchowne (nie tylko księża katoliccy) wypowiedzieć swój sąd, ocenę badania naukowego, zagłosować przeciw zgodzie na badanie. I tylko tyle.

Ma prawo Kościół z ambon głosić swoją naukę, być za lub przeciw dowolnym badaniom. I tylko tyle. Jako doktor (z greki - uczony) powinien Pan Prezydent to wiedzieć. Nauka jest i będzie wolna i żaden Kościół czy też Sanhedryn tego nie zmieni.

I jeszcze jedno. Czy Pan Prezydent Bronisław Komorowski jest katolikiem czy nie, czy dostąpi zbawienia czy nie, zadecyduje wyłącznie Pan Bóg, a nie hierarchowie polskiego Kościoła.

Zdecydowanie nie cieszę się z Pańskiego wyboru, martwię się zbliżającym się zwycięstwem Pańskiej partii PiS, obawiam się zmiany Konstytucji w duchu IV RP i czekam na koniec Pańskiej kadencji oraz na obudzenie Polaków, tak jak w wyborach w 2007 roku.

To wszystko, co napisałem powyżej, nie upoważnia mnie jednak do tego, bym negował Pańską Prezydenturę, tak jak Pańskie środowisko negowało legalność Prezydentury Bronisława Komorowskiego czy też pozwalało sobie na nieuczestniczenie w spotkaniach Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jest Pan Prezydentem Polski to oczywiste, ale przepaść i rozłam w Polsce w wyniku tej prezydentury zostaną pogłębione, a fanatyzm religijny się wzmocni.

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.