Chce Pan zadbać o zachowanie tożsamości kulturowej. Tego nie rozumiem. Czy nie mamy tożsamości kulturowej? - pisze w liście do Prezydenta RP Jan Bielecki.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W przededniu zaprzysiężenia prezydent Andrzej Duda napisał list do czytelników "Wyborczej" (dzień wcześniej napisał inny list do czytelników "Gazety Polskiej" ).

 

Czytelnicy "Wyborczej" odpowiadają na list prezydenta Andrzeja Dudy.

Panie Prezydencie,

po objęciu urzędu prezydenta RP, proszę nie naprawiać tego, co nie wymaga naprawy.

Polska nie wymaga naprawy. Polska wymaga poprawy. Poprawa polega na tym, że do istniejących osiągnięć dokłada się nowe. Tak jak konstytucja nie wymaga zmiany. Można ją udoskonalać, dostosowując do panujących realiów. Aby zabezpieczyć bezpieczeństwo, nie potrzeba zmiany konstytucji na nową. Jednym ze sposobów zabezpieczenia kraju jest nie prowokowanie Rosji, lecz dialog pokojowy. Niestety, Pańskie ugrupowanie swym zachowaniem prowokuje Rosję, a to nie jest potrzebne. Ani Polakom, ani Rosji.

Wiadomo, że Rosja jest mocarstwem atomowym. Putin robi, co chce, na Ukrainie i się nie boi, ponieważ wie, że militarnie nikt nie pomoże Ukrainie, bo to by wywołałoby III wojnę światową. Polska jest między młotem a kowadłem, a podskakiwanie Rosji z szabelką jest niemądre.

Wystarczy nam powstań i wojen. Mamy spokój. Czy tak bardzo tęsknimy za wojną?

Obiecuje Pan być prezydentem dialogu i pragnie, aby nasze środowisko Panu w tym pomogło.

A kto podzielił Polaków, jak nie pańskie środowisko, które nie uznało prezydenta Komorowskiego i rządu?

Ciągłe ataki, pomówienia, wyszukiwanie afer. Narzekanie na niegospodarność bez podstaw. Pomówienie i oskarżanie o zamach na Lecha Kaczyńskiego. Dalsze oszukiwanie Polaków, jakoby komisja katastrofy lotniczej w Smoleńsku była nieobiektywna i fałszowała dowody.

Opozycja jest od tego, aby krytykować złe poczynania rządu, ale nie od tego, aby negować wszystko, co robi rząd. Rząd jak każdy nie jest alfą i omegą, popełnia błędy. Obiecuje i nie wypełnia obietnic, tak samo jak Pan nie jest w stanie zrealizować większości obietnic wyborczych. Jest to zrozumiałe.

Lecz na miły Bóg, Polska się zmienia jak nigdy dotąd. Pan jeździł po Polsce, widział Pan, co widział, a gdyby Pan tę samą trasę przebył osiem lat wcześniej i porównał zmiany, to inaczej by Pan postrzegał rozwój kraju.

Nie było rządu, który byłby w stanie sprostać wszystkim problemom, takim jak służba zdrowia, zatrudnienie. Inne kraje nie miały takich strat po wojnie jak Polska i potrafiła się ona odbudować na tyle, na ile pozwalał opiekun ZSRR. Pańskie ugrupowanie na plecach robotników zostało wniesione do okrągłego stołu, na który obecnie pluje. Następnie wygrało wybory prezydenckie i parlamentarne, lecz nie potrafiło utrzymać rządu i po dwóch latach oddało władzę.

Nowy rząd, który pomimo negacji opozycji został wybrany na drugą kadencję. To znaczy, że naród mu zaufał.

Pan, Panie Prezydencie, pisze list do naszego środowiska czytelników "Wyborczej" i szczególnie liczy na pomoc naszego środowiska w osiągnięciu swego zamierzenia.

Chce Pan zadbać o zachowanie tożsamości kulturowej. Tego nie rozumiem. Czy nie mamy tożsamości kulturowej?

Uważam, że nasze środowisko szanuje Pana wybór. Nie kwestionuje prawidłowości wyborów.

Jednak mnie się nie podobają Pana zapędy do zmiany konstytucji oraz przywrócenia wieku emerytalnego do poprzedniego stanu. To nie jest poważne. Pragnę tylko, aby Pan stał na straży konstytucji bez jej nowelizacji i przestrzegał, odkładając na bok Pana światopogląd. To Pana prywatna sprawa. Niech Pan uszanuje wszystkich Polaków, rozdzielając Kościół od państwa. To pozwoli w jakimś stopniu pojednać tak już podzielonych Polaków. Mam nadzieję, że nasze środowisko nie wesprze Pana w pańskich planach naprawy czy przeróbki III Rzeczypospolitej.

Chciałbym, aby był Pan również moim prezydentem, abym mógł mówić: "Duda to nasz prezydent".

 

Drodzy Czytelnicy "Wyborczej"!

 

List prezydenta elekta Andrzeja Dudy adresowany jest - za naszym pośrednictwem - do Was. Jeśli chcecie się do niego odnieść, to przysyłajcie swoje odpowiedzi drogą elektroniczną na adres listy@wyborcza.pl. Najciekawsze listy - ale tylko te podpisane imieniem i nazwiskiem, wraz z podanym miejscem zamieszkania - opublikujemy.

 

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Niezłomny Maliniak rusza w Polskę!
    @marslaw12 Rusza w Polskę prowadząc kampanię wyborczą PiS, zamiast się zająć prezydenturą. Tzw. prezydent wszystkich Polaków ( popierających PiS )
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    A mnie się podoba chęć zmiany konstytucji, bo uważam że nasz system polityczny jest w pewnych warunkach niefunkcjonalny. Chodzi mi o możliwość wetowania ustaw przez prezydenta z opozycji. Wałęsa chciał wetami narzucić rządowi SLD realizację swojego programu gospodarczego, a Kaczyński paraliżował prace rządu Tuska wetując wszystkie ustawy. Jest to najzwyczajniej niemądre, szkodliwe rozwiązanie, i pora od niego odejść tak jak od lokowania środków z ZUS w obligacjach przez OFE (za wysoką prowizją). Nie wydaje mi się też, żeby prezydent musiał być wybierany w wyborach powszechnych. Tusk wspomina l o tym przed 10.042010 że jest zwolennikiem systemu kanclerskiego, potem o tym zapomniał.
    @polak_k.prawy Myślę że masz samochód i złapiesz kapcia to uważam że łatasz dziurę a nie wymieniasz samochodu. Podobnie z konstytucją można zrobić poprawkę a nie zmieniać pod zamysły jakiejś opcji politycznej.
    już oceniałe(a)ś
    4
    1
    @frey8b Porównanie jest nieudane, bo sytuacja kohabitacji nie powinna być traktowana jako nieszczęście, pech w państwie. I nie powinna prowadzić do paraliżu pracy władzy ustawodawczej a przez to i rządu. To jest niemądre, nieudane rozwiązanie i nie ma co robić świętości z tego co się nie sprawdziło. Inteligentne narody zmieniają to co im przeszkadza w rozwoju. P.S. Też się obawiam populistycznych i nieodpowiedzialnych rządów PiS-u.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0