Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polub nas na Facebooku

List otwarty do prof. Piotra Glińskiego

 

Szanowny Panie Profesorze,

 

przywykły do respektu dla rozległej wiedzy i wysokiej pozycji społecznej człowieka, który obdarzony jest tytułem Profesora, przeżyłem prawdziwy szok, gdy oto właśnie Pan, zasługujący, jak mniemałem, na wspomniany wyżej respekt, ogłosił wszem i wobec, że zachowanie pewnej szczególnej części tłumu w miejscu, które zgodnie z wielowiekową tradycją, w świecie, który zwykł był zwać się cywilizowanym, ma statut szczególny, gdzie oddaje się cześć zmarłym, czcząc ich w ciszy i spokoju, otóż ogłosił Pan "rewolucyjne" novum, że respekt w takim miejscu jak Narodowa Nekropolia wcale nie obowiązuje i że barbarzyńskie - jak zwykło się je dotychczas nazywać - zachowanie wspomnianej części tłumu jest w pełni uzasadnione, bowiem owa część tłumu, Pańskim zdaniem, zgodnie z nowymi (?) obyczajami, ma prawo wyrażać swoje opinie (buczeniem, gwizdami, okrzykami), gdzie chce i kiedy chce. Także na cmentarzu.

Nie wiem, czy Pan do końca zdaje sobie sprawę z tego, co Pan powiedział przed kamerami swemu rozmówcy, Profesorowi Nałęczowi, ale powinien Pan być świadom, że ta kuriozalna opinia na zawsze już pozostanie związana z Pańskim nazwiskiem. Gdy tak zwane autorytety zabierają się do niszczenia odwiecznych norm i dobrych obyczajów - to, zaiste, można wieszczyć ogólny u p a d e k.

Wobec akceptacji nawet ludzi takich jak Pan dla zachowań barbarzyńskich wydaje mi się absolutnie słuszna decyzja Pana Prezydenta Komorowskiego, by nie zjawiać się przy grobach Powstańców, przy pomniku Gloria Victis w Godzinę W 1 sierpnia. Nadmienię, że na tym cmentarzu leży poległy przed siedzibą Komendy Głównej mój stryj, major Brejdygant, i leżą towarzysze broni siostry mojej, pseudonim "Kalina", piętnastoletniej wówczas łączniczki batalionu "Parasol", jednej z kilkunastu ocalałych żołnierzy tego zasłużonego w heroicznych walkach, oddziału. Ona już nie żyje, ale wiem, że pozostali żyjący uczestnicy Powstania, wszyscy bez wyjątku, potępiają barbarzyńskie zachowania 1 sierpnia na cmentarzu, te, które Pan żałośnie próbuje usprawiedliwiać.

Powtarzam, rozumiem i pochwalam decyzję Prezydenta Komorowskiego. Chciał On ochronić majestat Najwyższego Urzędu przed jego plugawieniem. Nie mógł wszak być pewnym, czy mający za kilka dni objąć ten Najwyższy Urząd Prezydent Elekt hańbienie (gwizdami, okrzykami) tego Urzędu, który sam niebawem ma objąć, zgodnie z oczekiwaniami ludzi nawykłych do przyzwoitości, potępi czy też - co potęgowałoby hańbę - nie potępi.

Z poważaniem - cóż, dobre obyczaje mi to nakazują... Stanisław Brejdygant

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.