Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

" Myślę, że dzięki tej aplikacji dzieci będzie można bez trudu zainteresować polskim dorobkiem kulturalno-naukowym w sposób niewymuszony. To czysta nauka przez zabawę. Myślę, że powinno się tę aplikację proponować w szkołach!" - Google Play.

"Dziecku się podoba, chętnie bawi się słowami" - Google Play.

"Ta aplikacja jest fantastyczna! Elementy gry edukacyjnej połączone z polską muzyką klasyczną w tle i informacjami na temat polskich VIP-ów zostały doskonale zaprojektowane! Mój sześciolatek ją uwielbia" - App Store (tłumaczenia z języka angielskiego).

Artykuł ten powstał w odpowiedzi na oburzenie polskiej nauczycielki z USA treścią minigry zawartej w aplikacji "Polska inspiruje", w której to Władysław Reymont zachęca dzieci do zabawy słowami. Wśród tych słów pojawiają się zwroty "śmierdzący chłop" i "pierdząca baba", które to wzbudziły krytykę ze strony nauczycielki. Niniejszy artykuł ma na celu wyjaśnić zasadność użycia owych zwrotów i przedstawić szerszy kontekst dla zaistniałej sytuacji.

Zanim jednak udzielimy wyjaśnień, zarówno wydawca aplikacji fundacja Rodzice Przyszłości z Łodzi, jak i jej bezpośredni autor fundacja Enabling Environments z Londynu pragną podkreślić, iż do tej pory nie otrzymali od nauczycieli polonijnych z USA jakichkolwiek argumentów natury pedagogiczno-metodycznej uzasadniających zasadność ich zarzutów i dających podstawy, aby potwierdzać ich słuszność.

Projektując aplikację "Polska inspiruje", zdawaliśmy sobie sprawę, iż może ona wywołać skrajne emocje w kręgach edukacyjnych mieszkających za granicą, gdyż dobrze znamy panujące tam nastroje i podejście do edukacji patriotycznej - wyjaśniają autorzy scenariusza z fundacji Enabling Environments z Londynu. Znamy również wrażliwe podejście Polaków do wszystkiego, co dotyczy naszego kraju. Krytyka jest zawsze pierwszą rzeczą, której należy się spodziewać niezależnie od jakości oferowanych produktów i usług. Stąd reakcja na "pierdzącą babę" i "śmierdzącego chłopa" nie zaskakuje, lecz bawi i potwierdza powyższą regułę.

Język dziecka

Aplikacja "Polska inspiruje" mówi językiem dzieci, gdyż to one właśnie były zaangażowane w jej produkcję. Pracując nad scenariuszem, konsultowaliśmy dobór słownictwa właśnie z dziećmi, ponieważ to dla nich ta aplikacja jest stworzona. Na opinii dzieci zależy nam najbardziej. Zapytaliśmy dzieci w wieku wczesnoszkolnym, jaki powinien być chłop i baba, żeby było śmiesznie, zabawnie, interesująco i żeby chciało im się grać. Najczęściej pojawiającymi się propozycjami były właśnie "chłop śmierdzący" i "baba pierdząca". To dzieci wymyśliły również "odrzutowy młyn" i "szalonego wołu", które również w grze występują.

Ponadto na każdym etapie produkcji gry była ona testowana właśnie na jej odbiorcach - dzieciach w wieku wczesnoszkolnym, których sugestie co do jej ulepszania braliśmy pod uwagę, planując ostateczny jej kształt. Gra miała być przede wszystkim zabawna, wciągająca, przyjazna dziecku i intuicyjna. Toteż animacje, efekty dźwiękowe, dobór słów, narracje i mechanika były konsultowane z dziećmi. Projektując aplikację dla dzieci, nie możemy być głusi na głos dziecka tylko dlatego, że nam, dorosłym, wydaje się, że coś nam się bardziej lub mniej podoba. Zdajemy sobie jednak sprawę, że w kulturze polskiej dziecko wciąż nie ma głosu, dlatego my właśnie ten głos mu dajemy zgodnie z podejściem pozytywnej pedagogiki.

Głos rodziców

"Przecież trzeba się postawić w roli dzieci, jak się chce ich czegoś nauczyć albo gdy się coś tworzy dla nich" - opinia rodzica użytkownika aplikacji.

Zapytaliśmy polskich rodziców używających aplikacji "Polska inspiruje", co sądzą o krytyce nauczycieli z USA. Temat wywołał burzliwą dyskusję, której fragmenty cytujemy poniżej:

"To jest gra dla najmłodszych, więc wiadomo, że nie należy zbyt poważnie przedstawiać im treści edukacyjnych. Zresztą wydaje mi się, że nawet starszym dzieciom też to nie pomaga - wystarczy spojrzeć, jak skutecznie mnie w szkole nauczono, że do tej pory nic nie wiedziałam o istnieniu wielu z tych osób (przedstawionych w aplikacji)!".

Rodzice mniejszych dzieci wydają się oburzeni słowami krytyki pod adresem aplikacji, uważając je za niepoważne:

"Proszę pana, moje dziecko na co dzień w telewizji styka się z niewyobrażalną ilością przemocy i nikogo to najwyraźniej nie oburza. Tu ludzie zrobili coś dobrego i zarzuca się im, że chłop na wsi śmierdzi, a baba pierdzi. To jest niepoważne! Przez takie osoby edukacja w Polsce pozostawia wiele do życzenia i jeśli będziemy na to pozwalać, to jeszcze długo tak będzie".

Inne argumenty wychodzą poza samą aplikację i nawiązują do standardów polskiej edukacji, sugerując, że zmierza w niewłaściwym kierunku:

"Jeśli moje dziecko w wieku siedmiu lat po zabawie z aplikacją już wie, kto to jest Maria Skłodowska czy Mieczysław Bekker i co robili, to ja nie mam żadnych zastrzeżeń! Niech się pan zapyta gimnazjalisty albo nawet licealisty, czy zna takie nazwiska jak Negri, Rutkiewicz czy Szafer. Jestem pewna, że nie będą wiedzieli, a przecież tak poważnie się podchodzi w szkole do nauczania historii Polski".

Specyficzne potrzeby dziecka polskiego wychowującego się za granicą

Od wielu lat twórcy aplikacji oraz autorzy tego artykułu - Fundacja Enabling Environments z Londynu - wspierają edukację środowisk polonijnych na całym świecie, a ich głównym celem jest wskazywanie edukatorom właściwej ścieżki pracy z dziećmi polskimi za granicą. Ścieżka ta zakłada niwelowanie wielkiej przepaści między wciąż niską jakością nauczania w polskich szkołach sobotnich a atrakcyjnymi metodami pracy szkół brytyjskich, skandynawskich czy amerykańskich. Autorzy aplikacji na co dzień nadzorują pracę brytyjskich jednostek edukacyjnych i trenują przyszłych nauczycieli, a zatem obydwa systemy edukacyjne: polski i brytyjski są im doskonale znane. Dodatkowo pełnią funkcję ekspertów ds. edukacji dla Komisji Europejskiej.

Oprócz tego fundacja współpracuje z organizacjami w Polsce, Hiszpanii, USA i Australii, którym zależy na połączeniu sił i dostarczaniu wysokiej jakości edukacji multimedialnej, wielokulturowej, patriotycznej i edukacji przedsiębiorczości. Jedną z takich organizacji jest właśnie wydawca aplikacji fundacja Rodzice Przyszłości z Łodzi, która promuje pozytywne rodzicielstwo w Polsce.

"Brawo! Czy wiecie, że to jest przełom w edukacji dzieci w Polsce i za granicą! Chciałabym podziękować państwu, którzy stworzyli tę wspaniałą grę. Mój wnuk od momentu ukazania się gry z łatwością odpowiada na pytanie, kim jest Kopernik. Kochani, ogromne dzięki i czekamy na kolejne gry!" - Google Play.

Aplikacja "Polska inspiruje" została stworzona z myślą o dzieciach polskich lub pochodzenia polskiego mieszkających za granicą i to one są głównym jej odbiorcą. Co za tym idzie, treści i dobór metod edukacyjnych zostały opracowane również z myślą o dzieciach i ich specyficznych potrzebach. Mimo iż polecamy aplikację nauczycielom jako doskonałe narzędzie edukacyjne, aplikacja nie została tworzona z myślą o ich potrzebach ani o potrzebach dorosłych, gdyż procesy uczenia się i nabywania wiedzy przez dorosłych przebiegają inaczej niż u dzieci. Ponadto potrzeby dzieci na emigracji są zupełnie inne od tych mieszkających na stałe w Polsce.

Oprócz potrzeb rozwojowych grupy wiekowej, do której kierujemy aplikację, uwzględniliśmy również potrzeby związane z wielojęzycznością oraz nauką pisania i czytania w języku polskim, który dla wielu dzieci polonijnych często będzie językiem drugim lub nawet obcym. Stąd zastosowana w aplikacji metoda globalnego czytania, czerwony kolor do zwrotów i wyrażeń oraz modelowy lektor im towarzyszący. Do tego autorzy postarali się o atrakcyjny dobór słownictwa, tak by zachęcało ono dziecko do zabawy, ponieważ to właśnie zabawa jest tu kluczem do zaistnienia procesu nabywania wiedzy.

Aplikacja przede wszystkim musi bawić, dlatego też dobór zabawnych i zaskakujących treści dostosowanych do etapu rozwojowego dziecka jest kluczowy. Wyjaśnia to użycie takich zwrotów jak "pierdząca baba" czy "śmierdzący chłop", którym towarzyszą zabawne efekty dźwiękowe. Całość jest zgodna z koncepcją Integracji Sensorycznej (Multi-Sensory Learning) powszechnie stosowanej na całym świecie w edukacji przedszkolnej, wczesnoszkolnej i szkolnej, która wspiera poznawanie świata jak największą liczbą zmysłów jednocześnie. Podejście to również staje się coraz bardziej popularne w Polsce, m.in. dzięki takim organizacjom jak fundacja Koocham z Warszawy.

Ponadto aplikacja "Polska inspiruje" definiuje edukację patriotyczną, na nowo czyniąc ją przyjazną dziecku i tworząc zabawne i motywujące konteksty do nabywania wiedzy o Polsce "przy okazji" zgodnie z zasadami podejścia aktywnego uczenia się (experiential/active learning) stosowanego powszechnie od lat w USA, Wielkiej Brytanii i krajach skandynawskich. Dzięki "pierdzącej babie" dziecko zapamięta, kim był Władysław Reymont, co robił, czym się pasjonował i być może dzięki takiej zabawie ze słowami, która jest częścią aplikacji, samo zapragnie kiedyś pisać. Przedstawienie Reymonta oraz wielu innych postaci pojawiających się w aplikacji inspiruje do takiej zabawy i do odkrywania własnych pasji w sposób najbliższy sercu dziecka. Na tym nam zależy jako edukatorom najbardziej.

Dobór postaci też nie jest przypadkowy. Z ponad 30 "kandydatów" wybraliśmy 14 osób, których dokonania mogą zainteresować dziecko w wieku wczesnoszkolnym i przedstawiliśmy je w pigułce w sposób przemawiający do odbiorcy. Tych postaci powinno być o wiele więcej, lecz nie pozwalał na to budżet projektu.

"Mój synek ma osiem miesięcy i okazało się, że tak polubił aplikację "Polska inspiruje", że gdy tylko słyszy pierwsze nuty Chopina, od razu wyciąga rączki, by zobaczyć jego ulubionego Mieczysława Bekkera i budowanie pojazdu kosmicznego, a na widok Wandy Rutkiewicz śmieje się na głos" - Google Play.

Szkoły, w których czas się zatrzymał

Aby poznać potrzeby dzieci polskich wychowujących się za granicą, trzeba nie tylko w pełni rozumieć system edukacyjny i metody pracy kraju lub obszaru, w którym te dzieci na co dzień żyją, ale również mieć doświadczenie z polskim systemem edukacji, który jest niezwykle wrażliwy i konserwatywny, zwłaszcza jeśli chodzi o edukację patriotyczną. Jako autorzy aplikacji uważamy, że dziecko należy zachęcić do poznania dziedzictwa narodowego Polski poprzez zabawne treści, a nie zmuszać ich do studiowania.

Popularność szkół sobotnich związana jest z faktem, iż rodzicom zależy, co jest oczywiste i zrozumiałe, aby ich dzieci mówiły po polsku i poznały kulturę ich własnego kraju. Fundacja Enabling Environments podkreśla, że sporym problemem w wielu polskich szkołach sobotnich jest niska jakość nauczania oraz dobór metod edukacyjnych stosowanych przez pracujących tam nauczycieli. Są to metody najczęściej oparte na akademickim przedstawieniu wiedzy w formie prezentacji lub wykładu i późniejszym jej testowaniu. Takie metody nie mogą być skuteczne w pracy z dziećmi, a tym bardziej nie mogą inspirować dzieci i zachęcać ich do poznania kultury polskiej.

Nauczyciele za granicą zazwyczaj nie otrzymują wsparcia, by doskonalić swój warsztat zawodowy zgodnie z nowoczesnymi metodami pracy, a dzieci używają podręczników napisanych na potrzeby polskiego systemu edukacyjnego, który wciąż znacznie odbiega od standardów zachodnich. Faktem jest też, że większość polskich dzieci mieszkających za granicą niechętnie uczęszcza do szkół sobotnich, gdyż metody pracy tam stosowane znacznie różnią się od tych, które stosuje się na co dzień w szkołach lokalnych. Powoduje to rosnącą niechęć wśród dzieci nie tylko do szkół sobotnich, lecz przede wszystkim do języka polskiego, samej Polski i wszystkiego, co jest z nią związane.

W niektórych szkołach polonijnych czas się zatrzymał i mało się zmienia, jeśli chodzi o zawartość podawanych uczniom treści edukacyjnych, metody przekazywania tych treści oraz sposoby ich egzekwowania od uczniów. Częstokroć dzieci w szkołach sobotnich wciąż siedzą w ławkach, studiując niemalże identyczny elementarz co ich rodzice 30 lat temu. Podręczniki wciąż przypominają wierszyki i rymowanki sprzed dziesiątek lat nacechowane podniosłym tonem i nierzadko stereotypowym przedstawieniem innych nacji i kultur.

Mimo iż w Polsce pojawiają się już dobre, wartościowe podręczniki, nie są one jednak pisane pod specyficzne potrzeby dzieci polonijnych. Naturalnie można je zaadaptować, lecz wymaga to umiejętności metodycznych na wysokim poziomie. Zatem od dzieci wciąż oczekuje się wkuwania na pamięć patriotycznych wierszy bez zrozumienia ich treści w kontekście świata współczesnego, studiowania regułek ortograficznych i zapamiętywania dat, nazwisk i wydarzeń historycznych bez wskazania ich przyczyn i skutków. Na domiar złego przedstawiane treści niejednokrotnie całkowicie wyrwane są z kontekstu obecnych czasów i rzeczywistości dnia codziennego tych dzieci.

"Pierdząca baba" pomaga w nauce

Polskie dzieci w swoich lokalnych szkołach otrzymują na co dzień atrakcyjne prowadzenie na podstawie nowoczesnych metod pracy, narzędzia i materiały edukacyjne, które dostarczają im odpowiedniej motywacji do pogłębiania własnych zainteresowań i samodzielnych poszukiwań. W szkołach sobotnich dostają jednak coś zupełnie innego, co wielką wartość przedstawia zazwyczaj jedynie dla nauczycieli prowadzących zajęcia.

Wobec powyższego oraz zarzutu nauczycielki z USA nasuwają się następujące pytania: Na jakiej podstawie dziecko ma się interesować Polską, skoro wszystko, co z nią związane, jest nudne i trudne do zapamiętania, a do tego jest uciążliwym obowiązkiem, który dodatkowo zabiera mu wolny czas w soboty, który mógłby spędzić na zabawie lub pogłębianiu własnych pasji? W jaki sposób nauczyciele polscy w USA mają zamiar skutecznie zachęcać dzieci do sięgnięcia po Reymonta lub chociażby trwale wprowadzić je w podobną tematykę? Kazać dzieciom przeczytać jego życiorys i mieć nadzieję, że ich to zainteresuje tylko dlatego, że my, dorośli, wiemy, iż był to wielki pisarz? To nie wystarczy.

Współczesna dydaktyka od przynajmniej 15 lat robi to inaczej. Pokazuje dziecku to, co chce zobaczyć, to, co je interesuje, ciekawi i bawi. My nie boimy się "pierdzącej baby", bo wiemy doskonale, że dzieci to lubią, dzieci to nie obraża, nie wywołuje w nich oburzenia. Dzieci to uwielbiają! "Pierdząca baba" i "śmierdzący chłop" to metoda i środek, a nie reprezentacja i promocja Reymonta ani stereotypizacja polskiej wsi. Każdego nauczyciela i edukatora nakłaniamy do zadania sobie pytania i udzielenia szczerej odpowiedzi: "Które dziecko nie bawi to, co pierdzi i śmierdzi?". Wszyscy znamy odpowiedź i nie trzeba tu edukatora, tylko uważnej obserwacji i zdrowego rozsądku.

Chłop pracujący na wsi będzie bardzo często śmierdzący - to naturalne ze względu na charakter jego pracy! Proszę pokazać wieś, na której nie śmierdzi! Jeśli są tam krowy, konie, świnie, kury lub kozy, to na pewno bardziej lub mniej tam śmierdzi! A baba pierdząca? Cóż, baba, chłop, dama, król, dziecko, nauczyciel - wszyscy "pierdzą" i każde dziecko to wie! A co ma z tym wspólnego Reymont? On opisywał polską wieś taką, jaka była - wszyscy wiemy, że nie pachniała perfumami! A może udajemy, że pachniała i że nadal pachnie? Aplikacja nie zajmuje się promocją dobrych manier ani tych złych, po prostu pokazuje babę, która pierdzi, jako element kontekstu. Baba jest swego rodzaju "kotwicą" (w metodyce nauczania języków tzw. anchoring), która ma wspomagać zapamiętanie innych treści i pomóc w nauce czytania. Jesteśmy przekonani, że niejeden rodzic sam lub wraz z dzieckiem wielokrotnie dla zabawy odtwarza animację "pierdzącej baby".

Sprostać wyzwaniom współczesności

Jeśli mówimy o krajach takich jak USA, Wielka Brytania, Kanada, Nowa Zelandia, Skandynawia, Niemcy, Dania czy Australia zamieszkiwanych licznie przez Polonię, należy wspomnieć, iż są to kraje o bardzo wysokim poziomie edukacji. Przez poziom rozumiemy nie wyniki akademickie, lecz metody edukacyjne i wychowawcze stosowane w tych krajach, a także przyjazność tych metod dla dziecka. To kraje, gdzie na co dzień stosuje się takie metody pracy jak edukacja przedsiębiorczości (entrepreneurial education), aktywne uczenie się (experiential learning), pozytywna pedagogika (positive pedagogy) czy integracja sensoryczna (multi-sensory learning).

Oprócz tego rząd USA wciąż wspiera finansowo wdrażanie innowacyjnych metod pracy takich jak STEM oraz STEAM Education opartych na połączeniu technologii informatycznej z naukami ścisłymi oraz sztuką. W USA dzieci na zajęciach tworzą roboty, piszą programy komputerowe, uczą się sztuki prezentacji. W Wielkiej Brytanii czy Skandynawii w przedszkolach dzieci bawią się tym, co je interesuje, tym samym wyznaczając kierunek dla pracy nauczyciela. Praca projektowa (project based learning) jest na porządku dziennym, a to, co "pierdzi i śmierdzi", wykorzystuje się w pracy z dziećmi dlatego, że to je bawi i motywuje do dalszego poznawania świata. I nikogo to nie oburza!

"Polska inspiruje" jest edukacyjnym narzędziem na miarę potrzeb współczesnego świata i dzieci, dla których gra, komputer i współczesny język to rzeczywistość. Te dzieci to bardzo wymagający klient, któremu należy dostarczyć najwyższej jakości rozrywkę, a mogą to zrobić tylko ci, którzy sami rozumieją nie tylko dziecko, ale też nowoczesne narzędzia i nurty edukacyjne.

Nowoczesna edukacja oprócz wyników akademickich przede wszystkim ma przygotowywać dzieci i młodych ludzi do życia w społeczeństwie oraz wskazywać, jak radzić sobie z wyzwaniami współczesności, a jednym z nich jest dialog międzykulturowy. Stąd edukacja wielokulturowa to już nie wiersze, nazwiska, daty i hymny na pamięć, lecz praktyczne poznanie obyczajów, kultur i krajów poprzez aktywne uczestnictwo. Edukacja wielokulturowa i patriotyczna to nie tylko teoretyczna wiedza, ale przede wszystkim pozytywne postawy i radość z tego, że mamy czym inspirować innych i podzielić się ze światem.

Umieszczając sławne polskie postacie wysoko na piedestale i robiąc z nich pomniki, czynimy je nieprzystępnymi dla dziecka. Przybliżając je dziecku jako ludzi z pasją, od którym możemy się czegoś nauczyć, budujemy pomost między współczesnością a historią. Stąd wszystkie postacie przedstawione w aplikacji "Polska inspiruje" to zwykli-niezwykli ludzie, których pasja zaprowadziła do wielkich osiągnięć. Cóż z tego, że dziecko zapamięta nazwisko Reymonta czy Skłodowskiej? Może zdobędzie lepszą ocenę na teście w szkole. Jeśli jednak za sprawą Reymonta i wspomnianej "pierdzącej baby" dziecko to zainteresuje się literaturą, zechce pisać własne opowiadania, wiersze, historie, zadawać pytania lub choćby odwiedzić polską wieś, to dla nas jako autorów aplikacji będzie to ogromny sukces!

Nadzieja dla polskiego systemu edukacji

Na pocieszenie, mimo iż system edukacyjny w Polsce pozostawia wiele do życzenia, w naszym kraju jest coraz więcej instytucji, organizacji i prywatnych osób, które z wielkim sukcesem i pasją promują nowoczesne nurty edukacyjne. Wśród nich jest właśnie wydawca aplikacji fundacja Rodzice Przyszłości i ich kampanie medialne promujące pozytywne rodzicielstwo, Stowarzyszenie Dobrej Edukacji byłej minister edukacji Katarzyny Hall i jej koncepcja szkół z pasją czy znana ze słynnej afery genderowej Fundacja Edukacji Przedszkolnej z Wrocławia. Wszyscy wydają się wzbudzać kontrowersje w Polsce i to najczęściej wśród nauczycieli, lecz to właśnie takie instytucje na arenie międzynarodowej postrzegane są jako profesjonaliści, eksperci, doświadczeni praktycy i największa nadzieja dla polskiego systemu edukacji.

"Nareszcie mądra i przemyślana gra dla dzieci, i to w każdym wieku" - Google Play.

Grę "Polska inspiruje" kierujemy do dzieci i to na ich opinii najbardziej zależy nam, edukatorom. Aby ocenić jej walory i zakończyć tę dyskusję, tak naprawdę wystarczy spytać dzieci, co sądzą o grze, jak się przy niej bawią i czego się dzięki niej dowiedziały. Jednak opinie dzieci nie wszystkich jednakowo interesują. Wierzymy jednak, że mimo kontrowersji, które wśród nauczycieli wzbudza ta aplikacja, zachęci ona polskie grono pedagogiczne za granicą do samorozwoju, refleksji i przewartościowania swojego podejścia do edukacji patriotycznej. Z pewnością pomoże to lepiej wykorzystywać nowoczesne metody i narzędzia edukacyjne, by skutecznie wspierać rozwój języka polskiego i wiedzy na temat Polski u dzieci mieszkających za granicą. "Polska inspiruje" ma na celu zapoczątkowanie takich zmian.

Autorzy aplikacji od momentu jej publikacji oprócz słów uznania od instytucji edukacyjnych i wydawców gier dla dzieci otrzymali także wiele propozycji współpracy przy tworzeniu kolejnych aplikacji edukacyjnych dla dzieci i młodzieży. Aktualnie są oni w trakcie negocjacji kontraktu ze znanym na arenie międzynarodowej wydawcą aplikacji z siedzibą w The Silicon Valley w San Francisco. Aplikacja będzie skierowana głównie do dzieci i młodzieży amerykańskiej, a promować będzie edukację przedsiębiorczości.

Ponadto fundacja Enabling Environments zamierza wydać serię pomocy dydaktycznych, ćwiczeń i planów zajęć, które mają za zadanie wskazywać, jak wykorzystywać aplikację "Polska inspiruje" na zajęciach szkolnych oraz jako dodatkową pomoc edukacyjną w domu. Materiały będą dostępne już wkrótce na specjalnie utworzonym w tym celu portalu www.polonia.inspectionsupport.co.uk.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.