Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polska edukacja i nauka mają wiele sukcesów nawet przy niskich nakładach finansowych. Szybko rośnie liczba osób z wyższym wykształceniem, które dobrze sobie radzą w pracy i stają się profesjonalistami.

Skoro mamy tak znaczne osiągnięcia, to skąd biorą się nasze kłopoty?

Zawiera je kapitał ludzki, czyli stwarzają je sami ludzie. Mają oni odpowiednie wykształcenie i umiejętności, ale brak im zasad moralnych. Nie zawsze można im zaufać, bo gdy mają okazję oszukać, to z niej korzystają. Nie są odporni na propozycje łapówek, dorabiają się nieuczciwie, popełniają wykroczenia, a nawet tworzą grupy przestępcze. Jedni pracują dobrze bez kontroli, a inni nawet kontrolowani niechętnie wykonują swoje zadania. Przeważnie są dobrymi fachowcami, lecz nie mają potrzebnej etyki zawodowej.

Młodzież działa w myśl zasady: "Hulaj dusza, piekła nie ma"

Szkoła nie jest "wyspą uczciwości w oceanie nieprawości", ponieważ dzieci naśladują negatywne postępowanie dorosłych i przenoszą je do szkoły. Rodziny nie zawsze mogą i potrafią radzić sobie z wychowaniem młodzieży z powodu braku czasu i umiejętności pedagogicznych. Postępowanie rodziców bywa więc często spontaniczne i intuicyjne.

Niektórzy dla własnej wygody swoje zadania wychowawcze przerzucają na szkoły. Tymczasem w dzisiejszych szkołach występuje przewaga kształcenia nad wychowaniem. Nauczyciele dbają o to, by ich klasy dobrze wypadły w testach, i lekceważą wybryki swoich podopiecznych. W takiej sytuacji maleje kontrola rodziny i szkoły nad wychowaniem. Młodzież to wykorzystuje w myśl porzekadła: "Hulaj dusza, piekła nie ma". Dlatego zbyt często zachowanie uczniów, zwłaszcza w gimnazjach i szkołach zawodowych, jest niewłaściwe, a nawet karygodne.

Wszyscy są za ograniczeniem brutalnego zachowania młodzieży w szkole i poza nią. Jednak brak jest sensownej recepty na systematyczną i stałą poprawę sytuacji. Trzeba przyznać, że zawsze byli i prawdopodobnie będą "rozrabiaki" przeciwni dyscyplinie szkolnej. Wpływają oni negatywnie na zdyscyplinowanych. Czasem bez złej woli, ale po to, "aby się działo coś ciekawego".

Kilkakrotnie spotkałem się z sytuacją, w której rodzice obwiniają nauczycieli, a nauczyciele rodziców za wykroczenia podopiecznych. Zamiast obwiniać się wzajemnie, może lepiej szukać recepty na wzrost kulturalnego zachowania się młodzieży.

Dobra szkoła jest wspólnotą nauczycieli i uczniów

Ważne jest tworzenie w szkole warunków sprzyjających pozytywnym zachowaniom. Chwalenie i nagradzanie pracowitości, uczciwości, pomagania młodszym i potrzebującym pomocy dzieciom. Uczniowie mają być dumni ze swej szkoły, pełnić z nauczycielami dyżury, dbać o czystość, zachęcać niesfornych do przestrzegania regulaminu. Dobra szkoła jest wspólnotą nauczycieli i uczniów, w której występuje przewaga nagród nad karami. Pedagodzy mają zadbać o to, aby uczniowie lubili chodzić do swej szkoły. Celem każdej szkoły jako instytucji jest wychowanie ludzi mądrych i dobrych, a nie tylko wykształconych.

Jednak każdy z nas szuka uzasadnienia własnego postępowania. Dlatego bardziej dociekliwi uczniowie pytają: dlaczego to ja mam być dobry, skoro niektórzy lekceważą obowiązki? Nie uczą się, wagarują, oszukują, a i tak przechodzą do następnej klasy?

Wtedy niezbędna jest nauka etyki jako uzasadnienie potrzeby uczciwości. Czy uczciwości można się nauczyć? Gdy w szkole nieuczciwość będzie zauważana, krytykowana, a nawet karana, to zacznie ona zanikać. Szkoła wspólnie z uczniami i ich rodzicami może tworzyć warunki ograniczające nieuczciwość.

Skoro mamy wolność wyznania i różne religie, to nie można wychowania moralnego zostawiać tylko Kościołowi (katechetom), aby mieć problem z głowy. Wobec powyższego w szkołach poza dobrowolną nauką religii potrzebna jest nauka etyki dla całej młodzieży. Argumentacja wielostronna (świecka i religijna) bywa zawsze bardziej skuteczna od jednostronnej. Etyka jest przedmiotem nauczania, który przyda się nam przez całe życie. Znane przysłowie rzymskie głosi: "Non scholae, sed vitae discimus" (Nie dla szkoły, lecz dla życia uczymy się). W życiu potrzeba więc etyki praktycznej, opartej na wartościach humanistycznych.

Katecheci i etycy muszą ze sobą współdziałać

Dla jednych uczniów bardziej przekonująca jest argumentacja religijna, a dla innych świecka. Jednak większość szuka często różnych argumentacji. Dlatego katecheci i etycy mogą współdziałać ze sobą. Uzupełniać się. Zgodnie z tym niesłuszne i niczym nieuzasadnione jest założenie, że kto uczy religii, jest zwolniony z etyki.

Proponuję więc próbne wprowadzenie przedmiotu etyki po jednej godzinie w tygodniu: 1) w klasie piątej szkoły podstawowej 2) w klasie drugiej gimnazjum 3) w klasie drugiej liceum i w szkołach zawodowych.

Zakładam, że w szkołach wyższych naucza się etyki zawodu, w którym chcą pracować studenci.

Osobiście uważam, że do programu etyki można włączyć elementy wychowania w rodzinie i wychowania seksualnego. Jako oddzielne przedmioty sprawiają nauczycielom wiele kłopotu, a w praktyce przynoszą mizerne rezultaty. Gdy wejdą w skład etyki, to zostaną naturalnie połączone z wychowaniem moralnym.

Samo nauczanie etyki nie uczyni szybko dzieci aniołami. Jednak wiedza: jak żyć mądrze, uczciwie i dobrze, dla wielu będzie drogowskazem na przyszłość - "Wiedza stanie się cnotą!"

Sądzę, że nauczanie etyki może być dobrą receptą na doskonalenie kapitału ludzkiego

Mówienie o etyce w internecie, telewizji, radiu będzie wartościowe dla całego społeczeństwa. Jednak uczniowie powinni rozmawiać bezpośrednio z nauczycielami, brać udział w grupach dyskusyjnych, aby mogli uzyskać wyjaśnienia swoich wątpliwości.

Sprawa ocen z religii na świadectwach wydaje się prosta i tworzenie z niej problemu jest zbędne.

Ewa Siedlecka w artykule "Kreska z religii nieścieralna" podaje trzy wyjścia w tej sprawie. Ale jest i czwarte rozwiązanie. Nauczanie religii jest przedmiotem do wyboru i uczęszcza na nią większość uczniów. Parafie, do których należą katecheci, mogą wydawać tym uczniom oddzielne świadectwa tylko z oceną z religii. Świadectwa te będą potrzebne instytucjom kościelnym, np. gdy ktoś idzie do bierzmowania czy bierze ślub kościelny.

Wiele podmiotów prowadzących z uczniami różne kursy wydaje oddzielne świadectwa i szczyci się tym.

 

Sądzę, iż nauczanie etyki może być dobrą receptą na doskonalenie kapitału ludzkiego, ale nie jedyną, gdyż są też inne wyjścia. W każdym razie doskonalenie ludzi najlepiej zaczynać od siebie, aby dać dobry przykład Unii Europejskiej. Amen!

 

Co o tym sądzisz? Zgadzasz się z autorem listu? Napisz:listy@wyborcza.pl

 

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.