Kandyduje pan do Parlamentu Europejskiego. Praca tam wymaga szerokich horyzontów, tolerancji i zrozumienia. Również dla osób homoseksualnych. To odpowiedzialność i podejmowanie decyzji, które wpływają na życie setek milionów osób. Tam nie ma miejsca na osobiste wycieczki.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do pana Tomasza Adamka

Piszę do pana w związku z pańskimi wypowiedziami na temat osób homoseksualnych i transseksualnych. Nie warto tu przytaczać ich treści. Ważne, że były one nie tylko krzywdzące, ale też pełne hipokryzji. Krzywdzące, bo swoimi słowami uraził pan nie tylko ogromne rzesze osób nie mieszczących się w heteronormie, ale też ich rodziny, przyjaciół i bliskich. Pełne hipokryzji, bo swoich pełnych nienawiści słowach podpiera się pan autorytetem Kościoła i Boga. Kościół nie nawołuje przecież do podziałów i nienawiści. Najbardziej uniwersalna nauka chrześcijaństwa to przecież ta o miłości i szacunku dla swoich bliźnich.

Trzeba szanować każdego bez względu na jego odmienność

Swoją szowinistyczną postawę tłumaczy pan tradycją, są to jednak marne tłumaczenia. W polskiej tradycji - kraju bez stosów, wyjątkowym na tle dawnej Europy kraju tolerancji, czego przejawem była Konfederacja Warszawska z 1573 roku - nie ma miejsca na pogardę dla drugiego człowieka. Podobnie jak pan wychowałem się w tradycyjnej rodzinie, sam zresztą jestem raczej wiekową osobą. Mimo to, a może dzięki temu, szanuję i przyjaźnię się z wieloma osobami, których predyspozycje nazwał pan "wypaczeniami". Podstawą dobrego, tradycyjnego wychowania nie jest przyswojenie sobie nienawiści do tego, co inne, ale szacunku dla każdego, na kogo trafimy na swojej drodze. Z kimkolwiek mamy do czynienia, powinniśmy pamiętać, że w pierwszej kolejności jest człowiekiem. Orientacja seksualna nie ma z tym nic wspólnego. Każdy z nas zasługuje na równe traktowanie zarówno w oczach prawa, jak i innych ludzi. Warto w tych dniach przypomnieć, że sam Jezus padł ofiarą ksenofobii.

Dlaczego odmawiamy innym prawa do szczęścia?

Ja sam z pełnym przekonaniem popieram walkę o równouprawnienie osób homoseksualnych i transseksualnych. Nie uważam zresztą tego stanowiska za szczególnie kontrowersyjne. Odwrotnie, wydaje mi się absurdalne, że piętrzy się przed nimi przeszkody, zamiast pozwolić żyć własnym życiem. Wszyscy codziennie zmagamy się z wieloma trudnościami. Każdy z nas szuka własnej drogi do szczęścia. Czemu mielibyśmy odmawiać go innym?

Obydwaj kandydujemy w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego. Obowiązkiem eurodeputowanego jest reprezentowanie nie tylko swojej partii, ale też obywateli całego kraju i Europy. W tej niezwykle różnorodnej instytucji nie ma miejsca na ksenofobię i homofobiczne wycieczki. Praca na poziomie europejskim wymaga szerokich horyzontów, tolerancji i zrozumienia. PE podejmuje decyzje, które wpływają na życie setek milionów osób. Podjęcie takiej odpowiedzialności trudno pogodzić z pogardą dla ogromnej grupy, jaką są osoby homo- i transseksualne.

W zeszłym roku papież Franciszek w rozmowie o homoseksualizmie zadał retoryczne pytanie: "Kimże jestem, by ich oceniać?". Myślę, że powinien pan skorzystać z tej nauki Ojca Świętego. O ile nie sądzę, że uda mi się pana przekonać do zmiany poglądów, to może przynajmniej w przyszłości powściągnie pan krzywdzące słowa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Niestety dla wielu Polakow bohaterem jest (pseudo-)katolicki narodowiec, homofob, rasista, opluwajacy wszystko co sie da i ponizajacy kazdego. No i taki wizerunek mieszkancow Polski bedzie sie eksportowac na szersze, europejskie forum. Polska na tym straci, ale przeciez kolesiom narodowcom wcale o zadna Polske nie chodzi tylko o pokazywanie wlasnego nienawistnego JA, a jak mozna za pieniadze Unii, to tym lepiej.
już oceniałe(a)ś
1
0
Gada pan Ross do obrazu, szkoda słów. Przypadek pana T. Adamka pokazuje, że nie każdy bokser jest mądry. Na szczęście, nie każdy bokser musi być posłem.
już oceniałe(a)ś
1
0
Byłabym naprawdę wdzięczny gdyby co niektórzy nasi politycy zdawali sobie sprawę właśnie z tego, że ich decyzje mają realny wpływ na ludzkie życie i gdy się je podejmuje zupełnie bezmyślnie to się to kończy zupełnie prawdziwymi tragediami.
już oceniałe(a)ś
1
0
tyle i tylko tyle.Kliczko wybił Adamkowi boks z głowy,zapomniał o polityce.:)
już oceniałe(a)ś
1
0