Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak nigdy wcześniej aktualne stały się wersy wszelkich pieśni nabożnych zachęcających nasz "naród wybrany" do wzywania pomocy bożej. Definicje patriotyzmu, społecznej odpowiedzialności, politycznej poprawności i właściwych postaw są dziś odmieniane we wszystkich możliwych przypadkach i nie schodzą z ust dziennikarzy, polityków, celebrytów i wszelkiej maści ekspertów od wszystkiego.

Słowo "obywatelski" goreje w debacie publicznej blaskiem różnokolorowym niczym piękna tęcza na letnim niebie. Pytanie tylko, jak długo będzie lśniła własnym blaskiem, nie zaś ogniem zwykłej ludzkiej głupoty.

Chaos wdziera się w każdą szczelinę życia. Sieje spustoszenie w sferze społeczno-gospodarczej, w pałacach polityki chodzi jak u siebie w domu, demoralizuje kolejne pokolenia, nie stosując żadnej taryfy ulgowej i nie biorąc jeńców, nie omija żadnych elit, zrównuje wszystko do niebezpiecznej szarości i pokrywa wszystkich nas cieniem nihilizmu niczym Sauron krainę Śródziemia.

I wychowaj w takich okolicznościach syna

Ale spróbujmy.

Od jakiej cechy zaczniemy? Od górnego C, czyli od wpajania potomkowi podstawowych zasad patriotyzmu. Wszak chyba pragniemy, aby nasze dziecko było dobrym i praworządnym obywatelem Państwa, z którym w przyszłości będzie łączyła je więź wspólnoty, odpowiedzialności za siebie, ale także i innych obywateli.

I co? Jakie wartości przyjmiemy? Wydawałoby się, że dla Polaka nasze historyczne doświadczenia stanowią i powinny stanowić wartość nadrzędną, taki most ponad podziałami, wszak to historia.

Okazuje się, że liczba interpretatorów naszej historii, zamiast topnieć wraz z upływem lat, wprost proporcjonalnie z mijającym czasem wzrasta! I co powiesz swojej latorośli? Żeby podążała tą drogą, którą przebyłeś w swej edukacji sam? A jak zagwarantujesz, że dorastając z "twoimi", jak sam określasz, sumiennie obywatelskimi przekonaniami i spojrzeniem historycznym nie wyrządzisz dziecku krzywdy, bo za parę lat obiektywne postrzeganie rzeczywistości oparte na kartezjańskich zasadach będzie napiętnowane przez masy? I co, skażesz syna na konspirację i podziemie?

Jeśli Twoje dziecko ma już lat siedem, to ciesz się, szczęściarzu, i nie wchodź w drogę tym, którzy stają właśnie przed dylematem - posłać latorośl wcześniej do szkoły, czy nie?

Tocząca się od kilku lat debata nad ramowym kształtem szkolnictwa w Polsce urasta do rangi nieskończonej sagi, w której główni moderatorzy już dawno stracili kontakt z rzeczywistością i zapomnieli o sednie tych rozważań. Na sztandarach pozostał coraz mniej niestety znaczący slogan o dobru dziecka jako najwyżej z wartości.

Pustosłowie i nic więcej

Debata nad sześciolatkami, przemilczanie fatalnej w skutkach społecznych i edukacyjnych reformy z 1998 roku tworzącej niepotrzebne gimnazja, likwidacja szkolnictwa zawodowego, dewaluacja studiów wyższych - to wszystko oddaje w pełni nasze najgorsze cechy narodowe, z których już wiele lat temu drwili nasi wieszczowie, Wyspiański i Gombrowicz. Chaos, pieniactwo, nieodpowiedzialność za innych, brak empatii, zawiść i wreszcie nasze przaśne samozadowolenie połączone z ludyczną przemądrzałością. Tak w skrócie można określić wieloletnią debatę nad szkolnictwem, ale także z powodzeniem możemy użyć tego jakże uniwersalnego szablonu do innych narodowych dyskusji, które nigdy nie doczekają swojego końca.

I co? Jesteś choć trochę spokojniejszy o przyszłość swojego potomka? Jesteś pewny, że mimo Twoich starań i wyrzeczeń zapewnisz dziecku dobry start? Czy w głowie zaczyna kiełkować myśl - a może jednak odłożę decyzję o budowie wymarzonego domu i za kilka lat wyślemy chłopaka za granicę?

Tu dochodzimy do kolejnego dylematu:

Jak zabezpieczyć nasze dziecko materialnie?

Obecnie ten dylemat nie dotyka niestety wszystkich młodych rodziców. Żyjemy pomiędzy coraz bardziej rozwierającymi się nożycami ekonomicznymi. Nie wszystkich stać na plany wykraczające poza następny miesiąc, o następnych latach nie wspominając. Rządzący bez przekonania i bardzo mgliście przepowiadają naszą przyszłość ekonomiczną. Blisko sto procent Polaków tak naprawdę nie wie, czego dotyczy wybór między ZUS a OFE? Nie wie, nie ze swojej winy i chęci zgłębienia tej tajemnej wiedzy, ale chyba sami główni macherzy od naszego losu tego nie wiedzą i nie są w stanie racjonalnie przekazać tej wiedzy ludowi. Do tego dochodzi dziwnie odpychana z debaty publicznej sprawa zadłużenia Polski dokonana przez ustępującego ministra finansów. Kto za to zapłaci, kiedy i czym? Czyżby Twoje dziecko i jego pokolenie?

Z kulturą nie ma łatwiej

No dobrze, teraz może nie tak poważnie. Udajmy, że nie dotyczy nas szara otchłań polityki, prawa, przepisów i pieniędzy. Chcemy, by nasza latorośl była ponad ten brud i pył, a właściwie popiół. Skierujmy więc swoją, a w domyśle - dziecka, uwagę na świat sztuki i kultury.

I jak? Łatwiej?

Niekoniecznie. Bo oto pytamy samych siebie, pomni naszych doświadczeń w tej delikatnej materii. - Jaki spis lektur podsunąć pod nos? Samych klasyków - Marqueza, Prousta, Shakespeare'a, Lema? Czy dla młodego pokolenia są to równorzędni adwersarze do pierwszego z brzegu Blogera X, który w jednym króciutkim akapicie, posiłkując się emotikonami, jest w stanie zawrzeć całe zło i gniew otaczającego nas świata?

To nierówny pojedynek. Nasi wielcy autorzy zaczytywani i odkrywani przez lata, przepełniający nas wielką fascynacją, pobudzający naszą wyobraźnię z miejsca skazani są na pożarcie i drwiny z ust naszego wychowanka i jego kolegów.

O świecie muzyki lepiej nie wspominać!

Wydamy fortunę na lekcje pianina, gitary i kolekcję płyt, a w ciemno możemy obstawiać, że wyłącznym muzycznym autorytetem pozostanie jeden z anonimowych DJ-ów z Jamajki lub innej Ibizy. I nie próbuj tłumaczyć, że fragment muzyczny pocięty i wklejony przez owego guru pochodzi z wielkiej płyty wielkiego U2, Nirvany lub Led Zeppelin i że warto sięgnąć po ową klasykę. Bez sensu i szkoda Twojego czasu. Trzeba umieć przełknąć tę gorzką pigułkę porażki i lepiej od razu nałożyć słuchawki ze swym ulubionym The Cure i pójść pobiegać.

Światem rządzi PR

O pozostałych dziedzinach sztuk stosowanych nawet nie wspominam, bo tu już na trwałe kierunki wytyczają "nieomylni" i zapalczywi w swej manii wielkości celebryci, blogerzy i inni jednodniowi szamani i samozwańcy zakładający swe ołtarze i kościoły w bezdennej otchłani internetu.

Przyszłość jest nieprzewidywalna jak nigdy w historii, między innymi dlatego, że światem rządzi Public Relations, a więc chwilowa moda i wszystko to, co skierowane na doraźną konsumpcję. Media świadomie, czy też nie, wchodzą w rolę dyktatorów, kreując zachowania społeczne, politykę, podaż i popyt na wszystkie dobra. Lecz wydaje się, że albo jeszcze nie zdają sobie sprawy ze swej odpowiedzialności i znaczenia w dzisiejszym coraz bardziej cybernetycznym świecie, albo nie są do tej roli dostatecznie przygotowane mentalnie, intelektualnie i moralnie.

I wychowaj dziś syna w tym bezideowym chaosie

*Grzegorz Teresiński - wójt gminy Wilków, woj. lubelskie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.