Potrzebują najnowszych srajfonów, tabletów itp. ustrojstwa albo bluzki z Hanną Montaną za 69,99. I nie wiem, czy zarówno z praktycznego, jak i etycznego punktu widzenia powinno się narzucać istocie w pełni zależnej od nas taki dość kontrowersyjny, mało popularny i trudny do zrozumienia, zwłaszcza dla dzieci, styl życia
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wyznaję minimalistyczną filozofię życiową. Nie uważam, aby robienie kariery było najważniejsze i by zawsze przynosiło szczęście. Przeczytałem właśnie list "Może i nie mam ambicji, trudno. Lubię swoje życie" i zastanowiła mnie kwestia posiadania dzieci przy tej filozofii.

Ja mogę jeździć rowerem, a nie samochodem, nosić dżinsy z marketu za 39,99, umeblować mieszkanie meblami wystawianymi pod śmietnik (czasem trafiają się perełki), gotować przysłowiową "zupę na gwoździu" i być przy tym szalenie szczęśliwy.

Wystarczy, że zarabiam na etacie w państwowej instytucji, więc daję radę zapłacić rachunki i najeść się do syta, a po godzinach mogę fotografować starym canonem EOS 550D, pisać bloga o promieniotwórczości , prowadzić kanał na YouTubie i spotykać się z gronem przyjaciół.

Konsumpcyjna machina ma ze mną naprawdę ciężko, większość rzeczy kupuję z drugiej ręki na targu lub na Allegro (ubrania, książki, sprzęt foto), reklamy działają na mnie w minimalnym stopniu - i z całą odpowiedzialnością za słowa mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy! Realizuję siebie, kocham i jestem kochany, nic mi więcej nie potrzeba. Uprzedzając pytania - moja partnerka podziela te poglądy i wspólnie meblujemy mieszkanie w naszym stylu.

Problem pojawi się przy dzieciach. Oprócz typowych wydatków (ubranka, bebiki, pieluchy, leki itp.), które jeszcze by się dało opędzić, dochodzą nowe, gdy dziecko idzie do szkoły i widzi, jak spędzają czas jego rówieśnicy. Czasy PRL-u, gdy jeździło się tramwajem do Pałacu Młodzieży, minęły bezpowrotnie. Współczesne dzieci chcą chodzić na tryliard zajęć pozalekcyjnych i często widzą miasto zza szyby samochodu, późno wracają do domu i niewiele czasu mają na wypoczynek.

Co więcej, często są nieszczęśliwe, gdy muszą same wracać ze szkoły (sic!). Za moich czasów dla typowych "chłopców z Woli" byłoby potwornym obciachem być odprowadzonym i odebranym ze szkoły choćby raz po pierwszym dniu w pierwszej klasie. I nikt z nas nie bał się "niemania samochodu", tylko drałował z buta lub podjeżdżał tramwajem.

Współczesne dzieci, by utrzymać pozycję w grupie, potrzebują najnowszych srajfonów, tabletów itp. ustrojstwa albo bluzki z Hanną Montaną za 69,99 (o wartości T-shirtu z bazaru, ale nadruk podwyższa cenę). Oczywiście, możemy wychowywać w myśl ideału, że nie szata zdobi człowieka i że można być "fajnym" bez tuzina gadżetów - tylko wtedy wychowamy albo outsidera mającego wszystko gdzieś albo anarchistę walczącego z systemem konsumpcyjnym i społeczeństwem mieszczańskim.

Pół biedy, jeśli ktoś ma introwertyczną naturę i w głębokim poważaniu to, co mówią inni. Sam miałem takie nastawienie, dzięki czemu przetrwałem w niesprzyjających okolicznościach szkolnych (reforma edukacji, gimnazjum rejonowe typu "mordownia") - po prostu zająłem się mitologią grecką, eksperymentami chemicznymi i montażem układów elektronicznych.

Nie każdy ma jednak taki hart ducha, wiele dzieci chce być akceptowanych za wszelką cenę i minimalistyczny styl życia może rodzić poczucie krzywdy, które następnie się zemści na rodzicach ("Przez was byłem zawsze gorszy, wszyscy mieli, tylko nie ja" etc.). Presja grupy rówieśniczej może być miażdżąca, wiele osób, mając do dyspozycji gówniane towarzystwo lub samotność, wybierało to pierwsze, np. brnąc w alkohol i narkotyki.

Z drugiej strony wiem, że nie wszystkie zainteresowania można rozwijać w domu. Akurat miałem to szczęście, że w domu były mikroskop, waga laboratoryjna, dozymetr i maszyna do szycia, więc niskim nakładem kosztów mogłem realizować swoje pasje w domowych pieleszach i przy praktycznie zerowych kosztach. Na pewno byłoby trudniej, gdybym chciał grać na harfie, tańczyć w balecie albo jeździć konno.

Podsumowując, minimalistyczny styl życia ma wiele zalet i jeśli ktoś żyje tak na własny rachunek lub z osobą o podobnych poglądach, nie widzę przeszkód.

Nie każdy potrzebuje dużej ilości dóbr materialnych, by czuć się szczęśliwym, co więcej, względna niezależność od nich, daje duże poczucie wolności. Kariera też nie jest wartością samą w sobie, zwłaszcza gdy okupiona jest zrujnowanym zdrowiem i brakiem czasu dla najbliższych. Natomiast w momencie, gdy pojawiają się dzieci, które nawet na "biegu jałowym" mają "duże spalanie" (choroby, podręczniki, ubrania), minimalizm staje pod znakiem zapytania, zarówno z praktycznego, jak i etycznego punktu widzenia. Nie powinno się narzucać istocie w pełni zależnej od nas dość kontrowersyjnego, mało popularnego i trudnego do zrozumienia, zwłaszcza wśród dzieci, stylu życia.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jak sie dzieciom daje to co KONIECZNE do zycia: zdrowe pozywienie, odpowiednie do warunkow pogodowych (a nie ostatnich trendow mody) ubranie i DUZO czasu na interakcje z dzieckiem, to mozna dziecko wychowac na w miare przyzwoita i rozsadna osobe. Wiem to z osobistego doswiadczenia samotnej matki obracajacej w reku kazdy grosz.
    już oceniałe(a)ś
    42
    4
    Pan jest pełen przesądów, a dzieci albo Pan w ogóle nie zna i nie ma, albo ma do czynienia tylko z bardzo niewielką i niereprezentatywną próbką. Mówiąc wprost - dzieci są bardzo różne, a tendencje, które Pan diagnozuje jako dominujące bynajmniej dominujące nie są. Chyba że są środowiska snobów wychowujących tak swoje potomstwo - to jest jednak społeczny margines.
    już oceniałe(a)ś
    22
    13
    Kiedys Mrozek opowiedzial, jak to bedac mlodym entuzjasta wladzy ludowej, skrytykowal w artykule karnawal w Wenecji jako zabawe wylacznie bogatt h, wykorzystujacych biednych robotnikow. Potem na schodach do redakcji gazety spotkal rowniez pisujacego tam Kisiela, ktory zapytal go, czy w ogole byl na karnawale. Mrozek przyznal, ze nie. Na to Kisiel odparl: "A ja bylem. Wiec co Pan pier...lisz". Tak samo tutaj - teoretyzowanie kogos, kto cala sytuacje zna tylko z relacji, sam dzieci nie posiadajac. Czy Gazeta moze zadbac o standardy, pozostawiajac takie wypowiedzi na Forum, ale ich nie piblikujac ? Inaczej nasladujecie telewizje, ktore do dyskusji na rozne tematy zapraszaja celebrytow zamiast specjalistow, zeby tylko zadbac o ogladalnosc.
    @mag1974 ciekawe, bo mam podobne obserwacje patrząc po dzieciach wśród rodziny i znajomych, wystarczy tylko umieć patrzeć - czy od razu trzeba mieć własne dzieci?
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Zawsze to szansa na wychowanie mądrego, myślącego, aspołecznego człowieka...
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    "Współczesne dzieci chcą chodzić na tryliard zajęć pozalekcyjnych i często widzą miasto zza szyby samochodu, późno wracają do domu i niewiele czasu mają na wypoczynek." Nie martw się, nie jest tak stasznie. Do szkoły mojej córki, więszość dzieci dojeżdża komunikacją miejską a stojak roweroowy przed szkołąjest zawsze pełny. oje dzieco ałożyłow lase (II lasa sidmioltki tera) kółko przyrodnicze. Da siężyć nez tabletó itp. zapełniaczy czasu. Cały tekst: wyborcza.pl/1,95892,15157506,Czy_minimalistyczny_styl_zycia_jest_dobry_dla_dzieci_.html#ixzz2o0H5ZKa3
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    Margines spoleczny to piekna definicja,jestem na marginesie spolecznym i calkiem dobrze sie czuje!
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    @ wiele dzieci chce być akceptowanych za wszelką cenę ...akceptowanymi. Innych wag nie mam.
    @saxonia_inhalt a szkoda, bo bym kupił od Ciebie inną wagę :D
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    No proszę, objawił się "święty Łukasz" ! Mam cyniczne pytanie: Jak często oglądasz z żoną w TV po północy program " fashiontv" ? A, nie oglądasz, bo to wstrętny i erotyczny program ogłupiający porządne kobiety, a Ty jesteś ten porządny ... Wyrazy współczucia dla Twoich dzieci.
    @inkwizytorstarszy a ja zapytam - z jakiej wysokości spadłeś i którą częścią ciała myślisz?
    już oceniałe(a)ś
    5
    0