Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

>>>Trzeba wprowadzić w Polsce minimalną stawkę za godzinę - pisze Wojciech Czuchnowski

 

>>>Ten rodzaj zatrudnienia to busz po polsku. Wyzysk - pisze Piotr Stasiński

 

>>>Jestem zszokowana warunkami pracy i płacy - reporterka "Gazety" pracowała jako zawijacz w fabryce krówek

Pierwszy raz postanowiłem odpowiedzieć, a właściwie wyrazić swą opinię na temat artykułu w "Gazecie". Pragnę nieco przybliżyć Wam kłopot ze stawkami godzinowymi z punktu widzenia pracodawcy. Jestem prezesem niewielkiej agencji ochrony na Śląsku, nasze usługi prowadzimy dla dużej zachodniej korporacji. Aby zachować anonimowość (na czym mi zależy), nie będę wdawał się w szczegóły, tym bardziej że mechanizm jest praktycznie taki sam na całym rynku ochrony.

W pełni zdaję sobie sprawę ze stawek obowiązujących w naszej branży, niemniej jednak to nie tylko pracodawcy (często nieuczciwi) są ich sprawcami. Jak każda firma usługowa jesteśmy uzależnieni od zleceniodawcy, bo to jego stawka za godzinę naszej usługi reguluje kwotę, jaką możemy zapłacić pracownikom. Biorąc pod uwagę, że w większości np. centrów handlowych czy hipermarketów górną stawką jest ok. 11 zł/netto za godzinę, dość łatwo policzyć, ile może zarobić pracownik.

Generalnie agencje ochrony zarabiają raczej na "oszczędnościach" na umowach niż na własnej marży, po prostu dlatego, że na tę marżę nie ma już miejsca. W naszej firmie większość pracowników zatrudniona jest na umowę o pracę, co z góry dyskwalifikuje nas np. w przetargach państwowych, gdyż nie jesteśmy w stanie przebić stawek pozostałych firm. Nie przejmujemy się tym, bo staramy się stawiać na jakość, a nie ilość, niemniej jednak nie mamy jak dalej się rozwijać. Szansą dla takich firm jak nasza jest świadomy zleceniodawca, który w swoim obiekcie oczekuje bezpieczeństwa, a nie pracowników "na sztuki". Niestety tacy zleceniodawcy są w mniejszości (szczególnie jeśli chodzi o duże korporacje). Nasza stawka nie zmieniła się od kilku lat, nawet o procent inflacji.

Aby utrzymać się na rynku, musimy zacząć obniżać pracownikom pensje lub zmieniać im umowy na śmieciowe, a pracownicy muszą dokonać wyboru: zarabiać czy pracować na emeryturę... Ta sytuacja dotyczy całej branży usług. Gdyby Państwowa Inspekcja Pracy mogła przyjrzeć się stawkom kontraktów na ochronę, dość łatwo przeliczyłaby stawkę godzinową. Jednak w ochronie jest, jak jest, i wszyscy udają, że nic się nie dzieje. Proceder ten nie dotyczy tylko firm prywatnych, ale również, a może przede wszystkim, sektora, w którym wymagany jest przetarg. Państwu nie będzie zależeć na wyższych stawkach za ochronę, bo przecież budżetówka nie ma pieniędzy, więc przetargi wygrywają firmy najtańsze za wszelką cenę.

Czytelnicy! Macie doświadczenia z pracą na godziny? Podzielcie się nimi już dziś. Piszcie: listy@wyborcza.pl

 

Najciekawsze wasze teksty wydrukujemy w "Gazecie" w najbliższą środę.

>>>Jutro w "Gazecie" dwa reportaże, w których dziennikarki opisują swoją pracę na godziny: jedna na straganie, druga w firmie sprzątającej na poznańskich uczelniach. I pierwsze Wasze listy

Zarabiają po 4 zł za godzinę, to współczesne niewolnictwo

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.