Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tak nakazuje tzw. poprawność polityczna, i nie tylko. Tak nakazuje amerykański (dla niektórych najdoskonalszy na świecie) system wartości. Tymczasem o jego niedoskonałości świadczą chociażby takie zjawiska, jak szaleńcy mordujący przypadkowych i zupełnie niewinnych ludzi, jak pospolici zwyrodnialcy, których można osadzić w więzieniach tylko wtedy, gdy nie uchybi to w żaden sposób ich "godności" i wszelkim prawom przysługującym każdemu człowiekowi. Należy ich traktować w sposób szczególny, bo są mniejszością. A mniejszość z samej swej natury jest słabsza, więc należy ją chronić. Piękne, lecz i przerażające jest takie rozumienie wolności i równości.

Ten superdemokratyczny, najbardziej radykalny i humanitarny system wartości nakazuje więc hołubić mniejszości religijne, narodowe, obyczajowe, seksualne, bez względu na to, co głoszą, tak jak szacunkiem, empatią i pomocą otaczać należy chorych, niepełnosprawnych, słabszych. Czy to nie jest przesada? A oto kolejne absurdy i wynikające stąd pytania:

Dlaczego podtrzymujemy zupełnie wbrew zdrowemu rozsądkowi mity o "narodach wybranych"? Bóg Jahwe wybrał sobie Izraelitów, my natomiast jesteśmy także narodem wybranym, wszak "Polska Chrystusem narodów". Podświadomie pielęgnujemy ten romantyczny stereotyp. Do czegoś jest nam to potrzebne. Dlaczego jakakolwiek krytyczna uwaga dotycząca Żydów sprawia, że podnosi się larum, któremu na imię "antysemityzm"? Dlaczego nie należy mówić prawdy o tym, że Żydzi dali światu Einsteina, Rubinsteina i wielu innych wybitnych uczonych i artystów, ale też zbrodniarzy i kolaborantów? Trudno oprzeć się wrażeniu, że wskutek swoich tragicznych losów (głównie Holocaustu), stali się nietykalni.

Dlaczego Najjaśniejsza Rzeczpospolita okrywa zasłoną milczenia naszych polskich szmalcowników, a tak chętnie podejmuje wątek "sprawiedliwych wśród narodów świata"? Są różne prawdy i punkty widzenia, ale brakuje tego najważniejszego - obiektywnego, wyrażającego pogląd większości.

Dlaczego dzisiaj, w opozycji rząd - "Solidarność", nie ma woli kompromisu, który ocali wartości narodowe, a zarazem urzeczywistni oczekiwania poszczególnych grup społecznych? Dlaczego na szali zbiorowych emocji stawiamy dobro wspólne? Czterodniowa próba sił, ten swoisty happening pozostawił smutek i niesmak. Związkowcy wykrzyczeli swoje oczekiwania, żale i pretensje, strona rządowa nie odpowiedziała na nie w jakikolwiek sensowny sposób. Nie było miejsca na dialog i prawdziwą solidarność obu stron w imię dobra wspólnego. Emocje szeregowych związkowców i ambicje oraz rachuby polityczne ich przywódców okazały się ważniejsze. Przecież tu chodziło nie o sprawy społeczne, robotnicze i gospodarcze, ale o "nokaut", jak to określił Piotr Duda, czyli o obalenie rządu.

Nie ma narodów wybranych i narodów potępionych. Nie ma grup i środowisk społecznych uprzywilejowanych i wyjętych spod prawa. Ludzie, ale i bestie, są wszędzie. Najbardziej jaskrawym przykładem owego galimatiasu pojęć i wartości jest stosunek do mniejszości seksualnych. Nikt rozumny nie odmawia im prawa do istnienia i pozostawania w takiej, a nie innej orientacji seksualnej, lecz nie znaczy to, że winni ją aktywnie propagować poprzez parady, manifestacje, marsze etc. Promocję takich postaw i zachowań trudno uznać za sensowną. A tak się czyni w imię czy to fałszywie pojmowanej wolności, "poprawności politycznej", czy też "nowoczesności" nie uznającej jakichkolwiek barier i ograniczeń.

Rozsądek i właściwie pojmowana wolność nakazuje nie dyskryminować różnych stylów życia oraz systemów wartości, jeżeli tylko nie niosą zła i nie czynią nikomu krzywdy. Pamiętajmy jednak, że wolność i prawa każdego z nas kończą się tam, gdzie zaczynają się - prawa i wolność drugiego człowieka. Zasada ta obowiązuje zarówno większość, jak i każdą mniejszość.

Ryszard Krynicki - uważny obserwator i świadek naszej teraźniejszości nazywany przez krytyków "poetą sumienia" - mówił:

 

"Dobroć jest bezbronna/ale nie bezsilna./Dobroci nie trzeba siły./Dobroć sama jest siłą./Dobroć nie musi zwyciężać:/dobroć jest/nieśmiertelna."

Może więc powinniśmy uwierzyć w siłę tej zwyczajnej ludzkiej dobroci?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.