Problem polega na tym, że w Polsce wszyscy chcą studiować, bo nie mają (lub nie chcą widzieć dla siebie) innego rozwiązania. Pani w banku czy pan w ubezpieczeniach nie musi być magistrem, aby dobrze wykonywać swoją pracę. Tutaj jest potrzebna rewolucja systemu edukacji, a nie wieczne marudzenie
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Poruszona artykułem opublikowanym na portalu Gazety Wyborczej: "Lepiej być ślusarzem niż politologiem. Szok na UW" oraz komentarzami do niego, postanowiłam napisać parę słów. Boli mnie wieczne szydzenie ze studentów politologii, historii czy socjologii. Kończę europeistykę na uniwersytecie w Chemnitz (Niemcy), wcześniej studiowałam w Bremie, Erasmusa w Pradze. Pracy magisterskiej jeszcze nie obroniłam, a pracę już mam. Dlaczego?

 

Po pierwsze: przez całe studia pracowałam i angażowałam się w różne działania na moich uczelniach związane z kierunkami, które studiowałam.

 

Po drugie: podjęłam studia za granicą, żeby zobaczyć, jak się studiuje i pracuje gdzie indziej. To nie jest trudne - przynajmniej na Erasmusa każdy może wyjechać, przy odrobinie wysiłku. KAŻDY.

 

Po trzecie: dość wcześnie zdałam sobie sprawę, że trzeba się wyspecjalizować.

 

Po czwarte: języki, języki, języki. Jeżeli ktoś wybiera się na jakiekolwiek studia, bo nie ma co ze sobą zrobić, to już od początku źle rokuje i właściwie można przewidzieć, że będzie miał problem na rynku pracy.

 

Politologia, tak jak i wiele innych kierunków humanistycznych, wymaga nie tylko przyswojenia wiedzy teoretycznej, ale też ogromnego zaangażowania we własny rozwój. Jest trudniej, bo to nie jest szkoła zawodowa. Studia nie mają na celu wyuczyć zawodu, tylko dać podstawową wiedzę na temat przedmiotu. Co człowiek z tą wiedzą zrobi, to już jest jego sprawa, a nie uczelni. Nie odkrywam nic nowego, ale wydaje mi się, że wszyscy, którzy narzekają na nadmiar politologów czy ogólnie humanistów, nie za bardzo zdają sobie sprawę, czym ci ludzie się zajmują. Drugim aspektem, który mnie bardzo oburza w tej dyskusji jest to, że społeczeństwo tak bardzo domaga się inżynierów. Tymczasem bez elity intelektualnej, ludzi otwartych i myślących, rozwiązujących problemy socjalne, polityczne i ekonomiczne, bez ludzi obytych w świecie - społeczeństwo nie ma szansy na rozwój. Ważne jest współistnienie i humanistów, i inżynierów. Problem polega na tym, że w Polsce wszyscy chcą studiować, bo nie mają (lub nie chcą widzieć dla siebie) innego rozwiązania. Pani w banku czy pan w ubezpieczeniach nie musi być magistrem, aby dobrze wykonywać swoją pracę. Tutaj jest potrzebna rewolucja systemu edukacji, a nie wieczne marudzenie. Trochę to dla mnie zaskakujące, jeśli premier mojego kraju mówi, że wolałby być pracującym za dobre pieniądze ślusarzem niż bezrobotnym politologiem. Wolałabym, żeby premier miał troszkę głębszą refleksję w tej sprawie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
"Trochę to dla mnie zaskakujące, jeśli premier mojego kraju mówi, że wolałby być pracującym za dobre pieniądze ślusarzem niż bezrobotnym politologiem. Wolałabym, żeby premier miał troszkę głębszą refleksję w tej sprawie" Ciekawe, bo to samo mowi Prezydent Obama w USA. Co wiecej, za mowieniem idze z czynami: zwieksza finansowanie dla "community colleges" uczacych zawodu, wprowadza ulgi podatkowe dla przedsieborstw wspolpracujacych ze szkolami uczacymi zawodu I tak dalej. Mowi sie o planowanych umorzeniach pozyczek studenckich dla studentow studiujacych STEM (Science,Technology, Engineering, Mathematics) Przyczyna jest prosta: tylko 5% absolwentow szkol srednich w USA wybiera sie studiowac STEM. W Chinach - 60%. W USA juz brakuje inzynierow a bedzeie brakowac wiecej. Problem nie jest tylko polskim problemem Jest problem europejskim, a USA tez nie sa od tego problem wolne. Premier Tusk ma racje I jest w dobrym towarzystwie
już oceniałe(a)ś
20
3
Nie ograniczałbym się do reformy systemu edukacji. Potrzebna jest reforma sposobu myślenia o ludziach wykonujących pracę odtwórczą. Mechanik, stolarz, kierowca, fryzjer czy kucharz ma takie same potrzeby jak inżynier i nie widzę powodu, aby miał zarabiać mniej z samego tylko faktu, "że nie ma studiów". Zresztą doświadczone osoby w takich zawodach są cenione i dziś, chodzi o to, aby młody człowiek miał pewność, że decydując się na wykonywanie takiej pożytecznej pracy, nie będzie dyskryminowany. Wówczas na studia będą iść tacy, którzy realnie na tym zyskają, obie zaś grupy dostrzegą, że najważniejsze jest w tym jak najwcześniejsze podjęcie pracy, a nie przedłużanie sobie dzieciństwa do zakończenia studiów. Dobrze to widać w Niemczech, gdzie osoby wykonujące fizyczną pracę, są szanowane nie gorzej, niż te mające tytuł doktora przed nazwiskiem.
Myslenie utopijne. Zawsze beda zawody mniej prestizowe i bardziej. Tak jest na calym swiecie, takze w tej wspanialej Europie Zachodniej. W zasadzie jest to na tyle jaskrawe, ze trudno tego nie zauwazyc. W Polsce raczej niczego, ani nikogo sie nie szanuje, stad moze ten wniosek, ze sprzataczka na zachodzie jest szanowna tak samo jak dyrektor. Po prostu ludzie okazuja sobie elementarny szacunek, czy wrecz obojetnosc, ktora moze byc w ten sposob odbierana przez przybysza ze wschodu.
już oceniałe(a)ś
4
1
Skończyłem kierunki humanistyczne- dziennikarstwo i prawo na UMCS w Lublinie. Nie chce się mądrzyć ale,... jak ktoś idzie na studia i nie potrafi później znaleźć pracy, to pretensje może mieć tylko do siebie. Ludzie studiują, zaliczają egzaminy a później do sesji hulaj dusza piekła nie ma. Kazdemu studentowi radzę: 1) studiuj tylko wówczas, gdy choć trochę cię pociąga twój fakultet 2) zbieraj doświadczenie podczas studiów - praktyki w firmach, fundacjach, nawet jeśli jest to za darmo 3)koniecznie wyspecjalizuj się w jednym, wąskim zakresie - wycinku danej dziedziny 4) ucz się języków i będzie dobrze
już oceniałe(a)ś
15
2
"Trochę to dla mnie zaskakujące, jeśli premier mojego kraju mówi, że wolałby być pracującym za dobre pieniądze ślusarzem niż bezrobotnym politologiem." A co w tym jest zaskakującego? Politolodzy są bezrobotni nie dlatego, że są obytymi w świecie humanistami rozwiązującymi wszelkie problemy socjalne, ekonomiczne i polityczne, ale dlatego, że jest ich za dużo w stosunku do potrzeb, no i dlatego, że wcale taką elitą intelektualną nie są. Gdyby byli, pracowaliby w bankach, w przemyśle, rozrywce, a nie pletli androny, że trzeba się wyspecjalizować, co znakomicie utrudnia znalezienie pracy poza swoją wąską dziedziną. Wśród inżynierów bardzo wąska specjalizacja czasami jest gwarancją sukcesu, jeśli została dobrze wybrana, ale nawet ta dobrze wybrana specjalizacja z czasem okazuje się bezużyteczna i trzeba się przekwalifikować. Co innego ślusarz, który - w uproszczeniu - umie otworzyć każde drzwi i dorabiać klucze do najróżniejszych zamków, a nie tylko do jednego typu. Nie rozumiem też, czemu autorka listu oburza się na zestawienie ze ślusarzem, a jednocześnie twierdzi, że nie do wszystkich zajęć potrzebny jest tytuł magistra. Może myśli, że ślusarzy kształcą na politechnikach? Z moich obserwacji (niezbyt odkrywczych) wynika natomiast, ze problemem nie jest dążenie do skończenia studiów, ale poziom tych studiów, który nie daje ani szerokich horyzontów, ani wysokospecjalistycznej wiedzy, ani nie uczy praktycznych biurowych umiejętności.
już oceniałe(a)ś
8
0
"społeczeństwo tak bardzo domaga się inżynierów. Tymczasem bez elity intelektualnej, ludzi otwartych i myślących" ... "Ważne jest współistnienie i humanistów, i inżynierów" Wylewa się z pani pogarda dla inżynierów, odmawia im pani intelektu i chce "współistnienia". Może wypadałoby jeszcze trochę pojeździć po świecie?
Człowieku,gdzie ty widzisz jakąś pogardę dla inżynierów ? Jakieś kompleksy masz, widzisz to czego nie napisano.
już oceniałe(a)ś
8
10
@pomidorkwaszony Przeciwnie. Ta pani, pomimo tych prodróży (wyobrażam sobie, że mentalnie daleko nie zajechała) nie wyrosła z podstawowego polskiego kompleksu - "nie znam matematyki, więc jestem elitą". Pustota.
już oceniałe(a)ś
13
7
@epieniek No wlasnie. Przeciez nikt inny niz otwarci i myslacy politolodzy nie powie ciemnym inzynierom jak robic uklady scalone
już oceniałe(a)ś
16
4
Fajnie. Tylko kto tym swiatlym humanistom bedzie placil pensje, i za co? Pensje placi sie za PRACE a nie BYCIE humanista
@mamula66 A Tobie płaci się za kiepską ortografię i ograniczenie umysłowe?
już oceniałe(a)ś
7
14
Fajny list ale co z niego wynika? Jest lepsze rozwiazanie tego problemu - zadne rewolucje, ewolucje, itp. Po prostu wiac z tego kraju jak najdalej. Nie ma sensu marnowac swego zycia w takim kraju. Pracy jest duzo.. na calym swiecie:)
Autorka listu chyba wlasnie tak zrobila :) Z listu wynika, ze jest w Chemnitz.
już oceniałe(a)ś
3
0
Autorka ma rację, ale jej przekaz odbiega od wykładni programowej GW, rządu oraz ich popleczników. Trzeba przecież (jak za starych dobrych czasów) znaleźć i wykreować jakiegoś przysłowiowego "chłopca do bicia" (wroga klasowego), który ma odwrócić uwagę prostego (zawistnego) ludu od złych decyzji i fatalnej sytuacji gospodarczej kraju. W tym przypadku trafiło na absolwentów studiów humanistycznych, i generalnie na świat nauki, bo przecież nie przyczyniają się w żadnym wypadku do "skoku cywilizacyjnego kraju". Wcześniej tak mówiono o robotnikach itd. A ciemny naród (widać to po komentarzach) oczekuje takich "igrzysk" głupoty i chamstwa, żeby wylać gdzieś swoje pretensje i żale.
@abeon138 No A politolodzy i inni " humanisci" przyczyniaja sie do skoku cywilizacyjnego? Jak mianowicie? Oni chca miec pensje za bycie humanista.mAby im te pensje zaplacic, trzeba komus innemu, naprawde pracujacmu, zabrac. Niech humanisci sobie beda, ale na wlasny koszt i rozrachunek
już oceniałe(a)ś
5
3
@mamula66 Cześć, czekałem na twój bełkot. Niczym nowym mnie nie zaskoczyłeś. Jaka szkoda, bo taki "wielki" z ciebie talent.
już oceniałe(a)ś
5
1