Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Komentując wyniki tegorocznego sprawdzianu po ukończeniu szkoły podstawowej, Jacek Żakowski na łamach "Gazety Wyborczej" napisał: "[...] test szóstoklasistów pokazał, że uczniowie sporo wiedzą, ale mają kłopot z wykorzystaniem tej wiedzy. Szkoła potrafi zmusić ich do kucia, ale nie umie nauczyć myślenia".

Podstawą tego stwierdzenia są wykresy i wyliczenia opublikowane na stronach internetowych OKE, jednoznacznie ujawniające dużą dysproporcję pomiędzy bardzo dobrymi wynikami z zadań sprawdzających umiejętność czytania i pisania a słabymi wynikami z zadań badających poziom wiedzy w pozostałych obszarach. Wyniki te znajdują pełne odzwierciedlenie w opiniach uczniów na temat stopnia trudności przedstawionych im zadań. Wynik, który w tegorocznym teście uzyskał mój syn Mikołaj, pobudził mnie do refleksji, którą chciałabym się z Państwem podzielić w nadziei na konkretną reakcję na wszystkich etapach kształcenia.

Wynik ten w wymiarze ogólnym (28 pkt) nie odznacza się niczym szczególnym i nie budzi zastrzeżeń - w skali staninowej jest określony jako "bardzo wysoki". Jednak rozkład punktów otrzymanych w poszczególnych obszarach wiedzy obrazuje nieprawidłowość działania systemu, na którą chcę zwrócić Państwa uwagę. Oto on: czytanie - 3 pkt na 10 możliwych, pisanie - 6 na 10, rozumowanie - 7 na 8, korzystanie z informacji - 4 na 4, wykorzystywanie wiedzy w praktyce - 8 na 8. Łatwo zauważyć, iż ilość uzyskanych punktów wzrasta wraz z natężeniem stopnia trudności zadań. W czym tkwi tajemnica tego wyniku? Otóż Mikołaj jest dzieckiem z zespołem Aspergera.

Punktacja uzyskana przez mojego syna pokazuje, że są wśród polskich szóstoklasistów dzieci, których zarówno wyniki testu w poszczególnych zadaniach, jak i opinia o stopniu trudności tych zadań, kształtują się w sposób diametralnie odmienny niż u ich rówieśników. System edukacji uwzględnia, na podstawie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, wymagania dzieci ze spektrum autyzmu w zakresie miejsca i czasu pisania testu, udzielając im w ten sposób znacznej pomocy. Jednak sam test jest dla nich dyskryminujący, zawiera bowiem zadania, których dzieci te nie są i nigdy nie będą w stanie rozwiązać bez względu na to, jak wiele wysiłku włożą w przygotowania do testu one same, ich nauczyciele i rodzice.

Specyfika zaburzeń autystycznych z założenia wyklucza możliwość, iż dotknięty nimi uczeń - jak precyzują wytyczne OKE - "odczytuje w wierszu znaczenia przenośne" czy "rozumie funkcję przytoczonej w tekście anegdoty" (czynności sprawdzane w obszarze czytania). Porażką muszą zakończyć się również, sprawdzające umiejętność pisania, polecenia przyjmujące za punkt wyjścia wyobraźnię: "Wyobraź sobie, że złowiłeś złotą rybkę. Poproś ją o spełnienie trzech twoich życzeń" czy "Wyobraź sobie, że odbywasz podróż statkiem. Napisz list, w którym opiszesz swoje wrażenia z podróży". Właściwe autystykom operowanie konkretami, przynosząc znakomite efekty w zadaniach logiczno-matematycznych składających się na pozostałą część testu, w części polonistycznej skazuje ich na porażkę.

Porażka ta jest szczególnie dotkliwa także wtedy, gdy tekst stanowiący podstawę zadań z części polonistycznej bazuje na pojęciach abstrakcyjnych. Dzieci autystyczne odbierają mowę jako ciąg obrazów wyświetlanych przez ich mózg. Gdy mówimy "pies", dziecko autystyczne nie widzi "jakiegoś" psa, lecz np. psa sąsiadów, tego, którego zna i którego miało okazję pogłaskać. Tekst z tegorocznego testu był dla dzieci autystycznych szczególnie trudny, operował bowiem pojęciami, których nie da się przełożyć na konkret, poczynając od ciągu w drugim zdaniu tekstu: "życzliwość", "sympatia", "zaufanie", "szacunek", po "radość", "smutek", rozpacz", "obojętność" w zdaniach kolejnych. Użyte w tekście wyrażenie "siać nienawiść" autystyk przełoży na czynność siania ziarna, a nie na znaczenie jątrzenia czy podjudzania. Z kolei "środek wyrazu" to dla niego nie sposób ekspresji, lecz wszystkie litery jakiegoś wyrazu oprócz pierwszej i ostatniej.

Sprawy, o których piszę, mogą z punktu widzenia osoby neuronormatywnej mieć wartość drobiazgów. Owszem, jestem w stanie przystać na taki ich odbiór, ale tylko wtedy, gdy mowa o wysiłku, jaki należy włożyć, by przeszkody te usunąć. Kształcenie polonistyczne odbywa się w polskiej szkole także na takich obszarach, które dają dzieciom ze spektrum autyzmu szansę na zaprezentowanie swoich wiadomości i uzyskanie pozytywnej oceny - mam tu na myśli przede wszystkim wiedzę z dziedziny gramatyki języka polskiego, operującą wykresami (a więc obrazami) oraz przejrzystą terminologią, a jednocześnie odwołującą się do praktyki językowej. Co więcej, są to umiejętności kształcone bardzo intensywnie na etapie przygotowań do testu szóstoklasisty, nie znajdujące jednak, o dziwo, odzwierciedlenia w samym teście.

Podobnie rzecz ma się z doborem tekstu w pierwszej części arkusza testowego - wystarczy, aby był to dobór dokonywany ze świadomością potrzeb i możliwości dziecka autystycznego, promujący teksty oparte na konkretach, a nie na abstraktach. Nie pytam zatem w żadnym wypadku o możliwość zwolnienia dzieci autystycznych z polonistycznej części testu, ale o szanse dostosowania wymagań w tym zakresie do specyfiki ich rozwoju. Uwzględnienie potrzeb dzieci dyslektycznych w systemie oceny testu rodzi nadzieję na zrozumienie także możliwości autystyków. Również pozytywna reakcja CKE na sprawę dotkniętego zespołem Aspergera tegorocznego maturzysty z Krakowa, stanowi podstawę do przedłożenia Państwu tej kwestii.

Za postulowanym przeze mnie podejściem przemawiają nie tylko względy empatii i równouprawnienia, ale także pewnego rodzaju ekonomia. Dzieci ze spektrum autyzmu (co odzwierciedla wynik testu mojego syna) mają wykształcone w wysokim stopniu te funkcje, na kształceniu których rzekomo najbardziej nam zależy (logiczne myślenie, działanie, praktyczne podejście do zadań). W krajach Europy Zachodniej właśnie ze względu na swoją "inność", rozumianą jako kreatywność i nieszablonowość, popartą systematycznością, punktualnością i głęboko zakorzenionym poczuciem obowiązku, ludzie autystyczni stają się poszukiwanymi i cenionymi pracownikami. Zadania z części polonistycznej w takim kształcie, jaki zaproponowano na tegorocznym teście, zmniejszają ich szanse. Ocena tych zadań, stanowiąca pięćdziesiąt procent ogólnego wyniku, może znacząco obniżyć końcową punktację. W przypadku testu szóstoklasisty nie ma to jakoby większego znaczenia, ponieważ test ten - ponownie cytuję materiały OKE - "pełni głównie funkcję diagnostyczną i jego wynik nie wpływa na ukończenie szkoły". Nie muszę dodawać, że wpływa za to na samoocenę dziecka, które oczekuje wyniku adekwatnego do poczynionych starań.

Stawka rośnie z czasem. Na kolejnych etapach kształcenia uwarunkowana neurologicznie, a więc niewynikająca z nieuctwa, nieumiejętność czytania "między wierszami" może negatywnie zadecydować o przyszłości młodego człowieka, który i tak na co dzień musi się borykać z konsekwencjami swej inności. Rozstrzygający o otrzymaniu miejsca w dobrym liceum wynik testu gimnazjalisty i decydujący o przyjęciu na renomowaną uczelnię wynik egzaminu maturalnego opierają się po części na ocenie tych samych obszarów wiedzy polonistycznej, co test szóstoklasisty. Jako polonistka z ponad dziesięcioletnim doświadczeniem akademickim, nauczycielka sztuki pisania i sztuki interpretacji tekstu literackiego, jestem głęboko przekonana, że wiedzę tę można sprawdzać w sposób dający dzieciom ze spektrum autyzmu szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności.

Przyjęta obecnie metoda sprawdzania wyników nauczania dzieci autystycznych nie oddaje rzeczywistego poziomu ich wiedzy i możliwości - to, co dla większości jest łatwe, dla nich jest trudne i odwrotnie. Bardziej jednak niż błędem parametryzacji martwię się tym, że nie uwzględniając specyfiki ich myślenia i postrzegania świata, trwonimy efekty wieloletniej pracy pedagogów, psychologów, logopedów, neurologów, a więc reprezentantów środowisk, które współtworzą i wspierają polską edukację. Wysiłek rodziców, jako oczywisty, pomińmy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.