Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie mogę zrozumieć, dlaczego dyskutanci tak wzbraniali się przed używaniem słowa "faszyzm" w odniesieniu do ostatnio zaistniałych w Polsce zjawisk. Skąd wzięła się maniera unikania nazywania rzeczy po imieniu?

Gdy druga strona zwraca się do mnie "ty żydowsko-gejowsko-feministyczno-czerwonawa hołoto" i zabrania mi posiadania własnych przekonań w mojej ojczyźnie, mam chyba prawo mówić o faszyzmie. Bez zdecydowanej odpowiedzi nic nie uzyskamy. Nie łudźmy się, że neonaziści, którzy maszerują ulicami największych polskich miast, nawrócą się na drogę tolerancji, gdy ciągle będziemy dawać im do ręki bukiety kwiatów.

Kilka osób z widowni podczas debaty mówiło o potrzebie dialogu. Zgadzam się. Brakuje dialogu. Ale to nie ta strona zerwała wszelkie rozmowy. Najlepszym przykładem jest niedawno zakłócone przez zamaskowanych młodych ludzi spotkanie z posłanką Anną Grodzką. Pani Grodzka powiedziała wtedy słuszną uwagę, która zapadła mi w pamięć. A mianowicie: jak można rozmawiać z kimś kto skacze i krzyczy?

Kolejna sprawa dotyczy haseł, których używają zwolennicy skrajnie prawicowych opcji politycznych. Moim zdaniem to najlepszy przykład propagandy faszystowskiej, jaką można było usłyszeć od lat. Mówimy tu o już zdefiniowanym wrogu - geju, lesbijce, Żydzie, komuchu. To krzyczą ci... no właśnie, kto? Jeśli nie są to rodzący się faszyści?

Poza tym nastąpiło zawłaszczenie symboli narodowych, choćby biało-czerwonej flagi, przez ugrupowania nacjonalistyczne, przez co w dniach świąt narodowych czuję się obca. Flaga narodowa należy do kraju, nie do opcji politycznych.

Chcę zabrać głos w imieniu wielu moich rówieśników. W tym roku napisałam maturę. Wybieram się na studia na Uniwersytet Warszawski. Na uniwersytet, gdzie doszło do incydentu podczas wykładu profesor Magdaleny Środy. Zwolennicy skrajnie prawicowych ugrupowań, jeśli mam nie używać określenia faszyści, próbowali przerwać wykład autorytetu w dziedzinie filozofii i etyki.

Ludzie w moim wieku chętnie skłaniają się ku radykalnym opcjom politycznym. Dwa lata temu, podczas "wyborów parlamentarnych" zorganizowanych w moim dawnym liceum uczniowie głosowali na istniejące partie. Frekwencja była niemal stuprocentowa. Wygrały dwie. Głosy rozłożyły się niemal po równo na Ruch Palikota i Nową Prawicę. Ukazuje to tendencje, jakie istnieją wśród tych, którzy teraz będą głosować. Warto zauważyć, że aktualnie to prawica ma większe poparcie wśród młodzieży w Polsce.

Nie chcę tolerancji dla tych, którzy zapowiadają "walkę z tolerancjonizmem" (tu prosiłabym o wyjaśnienie prezesa Młodzieży Wszechpolskiej, gdyż nie bardzo rozumiem to określenie).

Nie chcę bagatelizowania realnego zagrożenia, jakim są bojówki faszystowskie, które chcą "oczyścić" nasz kraj. Nie chcę czekać, aż do Polski zawitają praktyki stosowane przez Nowy Świt w Grecji. Nie chcę słuchać bezmyślnych chłopców, którzy zapewniają o solidarności z radykalnymi nacjonalistami serbskimi i węgierskimi.

Chcę natomiast zdecydowanej reakcji Polaków. Chrońmy wolności swojej i tych, którzy przyjeżdżają do nas szukać dla siebie nowego miejsca na ziemi. Odwołujmy się do tradycji, ale po to, aby budować silniejszą przyszłość. I przede wszystkim nie olewajmy tego, co się dzieje.

W 1923 roku nie udał się pucz monachijski. Ale w 1933 to jego inicjator sięgnął po władzę. Nie łudźmy się - wszystko zaczyna się od małych kroków.

Wystarczy wejść na strony związane ze skrajną prawicą. Poczytać ich manifesty. Tego można i należy się bać. Ja się boję. Najbardziej tego, że większość obudzi się za późno. Ta większość społeczeństwa, która mogłaby zatrzymać burzącą się falę.

"To jeszcze nie faszyzm. Nie należy przesadzać" - mówili paneliści podczas sobotniej debaty. Nasuwa się pytanie - a więc jeśli nie teraz, to kiedy? My już jesteśmy komunistami i masonerią - oni faszystami staną się wtedy, gdy sprawnie zaczną działać ich bojówki? Gdy nie będzie już kontrmarszów, a wszyscy lewicowi publicyści znajdą się na stronie Redwatch?

Czasy kryzysu to najlepszy czas dla radykalnych ideologii. Pranie mózgu nigdy nie jest tak łatwe jak wtedy. Młodzi nigdy nie byli tak wściekli. Faszyzm nam nie grozi. On już tu jest. Jest w szkołach. Jest na ulicach. Ale co najgorsze, jest w umysłach ludzi. Obudził się, gdy alternatywa spała.

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.