Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jako wnuk 81-letniej babci postanowiłem pomóc jej w zawarciu umowy na telefon stacjonarny w firmie Orange. Należy nadmienić, że babcia przez wiele lat posiadała telefon w dawnej Telekomunikacji. Ale pewnego pięknego, majowego dnia w 2011 r. uległa namowom uroczego pana z Telekomunikacji Novum i postanowiła płacić "niższe" rachunki. Dodać należy, że firma swoją nazwą szczególnie u ludzi starszych, budzi pewne skojarzenia. Ale cóż, żelazne prawa rynku nie znają litości.

Życzenie babci jest dla mnie rozkazem, zatem do dzieła

Umowa z Telekomunikacją Novum została zawarta na 2 lata. W przypadku niewypowiedzenia umowy miesiąc przed jej zakończeniem, automatycznie zostaje zawarta na czas nieokreślony. Babcia chciała wrócić do dawnej Telekomunikacji. Pomimo wysiłków z mojej strony nie wiem, czy zrozumiała, że Telekomunikacja to obecnie Orange. Życzenie babci jest dla mnie rozkazem, tak więc do dzieła.

Umowa z Telekomunikacją Novum została wypowiedziana terminowo, tak więc uzbrojeni w przedmiotowe wypowiedzenie i dobre chęci udaliśmy się w dniu 19.04.2013 r. do salonu Orange w Starachowicach (plac Rynek). Po grzecznym odczekaniu ponad 30 minut poprosił nas konsultant. Ale po powiedzeniu dzień dobry pozostawił nas samych, a sam udał się do koleżanki przy sąsiednim stoliku, gdyż nie radziła sobie z jakimś problem. Cóż, cierpliwość popłaca, tak więc czekamy. Pan konsultant przybył po pewnym czasie i grzecznie zapytał, co nas sprowadza. Naświetliliśmy cel naszej wizyty, pokazaliśmy umowę oraz jej wypowiedzenie z Telekomunikacją Novum. Pan konsultant po kilku kliknięciach myszką z nieukrywanym zdumieniem odrzekł, że babcia przecież już była naszą klientką. Nie pozostało mi nic innego jak panu konsultantowi po raz drugi opowiedzieć, że umowa z Telekomunikacją Novum została wypowiedziana oraz, że babcia pragnie zawrzeć umowę na telefon stacjonarny z firmą Orange. Pan konsultant znowu zaczął klikać myszką, sprawdził dowód osobisty babci, zapytał jaką taryfę sobie życzymy i orzekł, że do 30.04.2013 r. kurier przywiezie umowę. Moje zdziwienie wywołał fakt, że nie chce podpisać umowy od ręki, co pewnie każda inna normalna firma by uczyniła. Nie przeczuwałem, że to dopiero początek przygód.

Umowa nie przyszła, zatem udajemy się do salonu

Do 30.04.2013 r. kuriera babcia się nie doczekała, tak więc 02.05.2013 r. udaliśmy się z powrotem do Orange. Dodać należy, że w tym czasie z Telekomunikacji Novum przyszło potwierdzenie, że wypowiedzenie zostało przyjęte. Znowu po odczekaniu 30 minut z okładem trafiliśmy do tego samego pana konsultanta i znowu po raz trzeci opowiedzieliśmy z czym przychodzimy. Dodatkowo pokazaliśmy potwierdzenie przyjęcia wypowiedzenia przez Telekomunikację Novum. Pan konsultant znowu rozpoczął klikanie, przy czym czymś głęboko się zafrasował. Na moje pytanie, dlaczego w podanym przez niego terminie babcia nie doczekała się kuriera, nie potrafił odpowiedzieć. Ale po kilku kolejnych kliknięciach triumfalnie odrzekł, że on umowę nam wydrukuje. Ciekawe czemu nie mógł wydrukować umowy podczas naszej poprzedniej wizyty?

Pan konsultant poszedł drukować umowę i zniknął na około 15 minut. Cierpliwie czekamy, a ja w duchu zadaję sobie pytanie, ile czasu trzeba spędzić w Orange, żeby podpisać umowę. Druk jest standardowy, pewnie wpisują tylko dane klienta. Pan konsultant wrócił z umową, ale okazało się, że źle się wydrukowała (źle ustawione marginesy). Pan konsultant po raz kolejny poszedł drukować umowę. Tym razem z sukcesem.

Babcia umowę podpisała, a na moje pytanie, czy w związku ze zmianą operatora mogą być jakieś problemy. Pan konsultant odrzekł, że w związku z tym, że umowa z Telekomunikacją Novum kończy się 12.05.2013 r., tj. w niedzielę, telefon przez jeden dzień może być nieczynny.

Tu nagle wtrąciła się babcia, która do tej pory milczała jak zaklęta i powiedziała, że dzwonili do niej z Telekomunikacji Novum i powiedzeli, że jak zerwie z nimi umowę, to straci numer telefonu. Pan konsultant odrzekł, że numer należy do Orange, tak więc babcia może spać spokojnie.

Od infolinii do infolinii, a sprawa nie załatwiona

Okazało się, że 13.05.2013 r., tj. w poniedziałek telefon jest nieczynny. Dwa dni później dzwonię na infolinię Orange. Znów trzeba swoje odczekać, ale niezrażony wiszę na słuchawce. Zgłasza się konsultant, prosi o chwilę cierpliwości. Wyjaśnia, że 16.05.2013 r. telefon będzie czynny. Jako, że 16.05.2013 r. telefon jest nadal nieczynny, po raz kolejny dzwonię na infolinię. Znowu trzeba swoje "odwisieć" na słuchawce, tym razem zgłasza się konsultantka. Już nie wiem, po raz który opowiadam całą historię, a pani konsultantka wyraża zdziwienie, że ktoś mnie poinformował, że 16.05.2013 r. telefon będzie działał. Informuje mnie, że Telekomunikacja Novum nie zwolniła numeru. Na moje pytanie, co w takim przypadku zrobi firma Orange, lub co ja mam zrobić, odpowiedziała, że nie wie, ale może mnie przełączyć na inną infolinię i tam uzyskam informację. Po przełączeniu do następnej konsultantki i opowiedzeniu następny raz całej historii pani powiedziała, że musi zadać babci kilka prostych pytań w celu weryfikacji. Następnie, jeżeli babcia wyrazi taką wolę, to będzie ze mną kontynuowała rozmowę.

Odpowiedziałem, że jestem w pracy i nie mam jak przekazać telefonu babci, na co pani konsultantka odpowiedziała, że jest jej przykro i informacji nie może mi udzielić, gdyż takie są procedury. Na moje pytanie, jak dana osoba ma nieczynny telefon i nie ma możliwości skorzystać z innego aparatu, w jaki sposób może skontaktować się z Orange. Konsultantka z uporem maniaka odpowiadała, że takie są procedury. Moje nerwy mają swoje granice, tak więc nie pozostało mi nic innego, jak pozdrowić konsultantkę ciepłym słowem i odłożyć słuchawkę. Poddałem się. W obecnej chwili (17.05.2013 r.) w sprawę zaangażowała się moja mama (córka babci). W odwodzie jest jeszcze brat.

Tak więc drodzy czytelnicy, gdy chcecie przeżyć przygodę rodem z poprzedniej epoki, nie musicie oglądać filmu Barei.

Udajcie się do najbliższego salonu Orange. Przygoda gwarantowana.

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.