Minister Boni myśli o stworzeniu możliwości wykonywania zadań biblioteki szkolnej przez bibliotekę publiczną w nowej cyfrowej cywilizacji. Pracownik biblioteki szkolnej: czekam uprzejmie na ofertę pracy!
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co sądzi o pomyśle ministra Michała Boniego, który chce łączyć biblioteki szkolne i publiczne, napisała do nas czytelniczka, która skończyła studia bibliotekoznawcze, pracowała w księgarni m.in. jako technik, a potem 22 lata w bibliotece szkolnej.

Współczesny bibliotekarz to interdyscyplinarny fachowiec, który wydaje własne pieniądze na doskonalenie pedagogiczne. Likwidacja bibliotek w szkołach uniemożliwi mu wykonywanie służebnej misji wobec społeczeństwa i nauczanie. Zamknie dalszą drogę rozwoju. Dziś biblioteka szkolna jako centrum informacyjne, gdzie można skorzystać z ksero, komputera, skanera, drukarki oraz dodatkowa świetlica przestanie funkcjonować. Zniknie grupa osób bibliotekarzy biorąca bezpłatnie udział w komisjach maturalnych jako opiekunowie MCI (Multimedialne Centrum Informacji). Bibliotekarz w szkole spędza 30 godzin czynnej pracy z uczniem. Osiem godzin w skali miesiąca przeznacza na konserwację księgozbioru, która nie jest wynagradzana.

Jesteśmy darmową siłą do pracy na egzaminach. Zastanawiam się, z jakich środków pan minister Boni zapłaci nadgodziny dla nauczycieli? Kto uiści koszty płatnych zastępstw, skoro państwo miało oszczędzać? My już nie usiądziemy i nie będziemy pilnować uczniów, ponieważ tego nie-nauczycielom robić nie wolno. Nauczyciel-bibliotekarz nie weźmie też udziału w komisjach maturalnych.

Inna kwestia to książki. Środki na zakup nie tylko pochodzą od gmin, ale też od komitetu rodziców lub samorządu słuchaczy szkół i studiów zaocznych. To są lektury dla dzieci, a nie dla kogoś z zewnątrz. Co w sytuacji, gdy dziecko będzie chciało wypożyczyć lekturę, a jej nie będzie, bo ktoś wziął ją wcześniej? Jak nauczyciel skorzysta z bazy dydaktycznej, którą mu w tym czasie zabierze np. student?

A poza tym, biblioteki publiczne w szkołach to chyba niedobry pomysł. Niebezpieczny dla uczniów, jeśli do szkoły w trakcie nauki uczniów będzie mógł wejść każdy (bo do biblioteki), obcy, diler narkotyków?

Wyjęcie z karty nauczyciela zawodu nauczyciela-bibliotekarza z przygotowaniem pedagogicznym i informatycznym spowoduje, że jego wykształcenie, doświadczenie czy przygotowanie do zawodu nie będzie miało znaczenia, a wynagrodzenie za pracę będzie wynosiło ok. 1500 zł lub nawet mniej. Zresztą trudno to nawet przeliczyć, ponieważ grupy i stawki są różne.

Czekam na ofertę pracy dla nauczycieli-bibliotekarzy, którzy przepracowali już 22 lata. Biblioteki osiedlowe na pewno będą zatrudniać swoich, a bibliotekarze z bibliotek szkolnych zostaną zwolnieni.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Co za bzdurny pomysł ??? O ile się nie mylę, to ostatni Kongres Kobiet postulował o tworzenie w małych miejscowościach coś na kształt Domów Kultury. Czy ten pomysł był z kimkolwiek konsultowany ??? A może jednak zlikwidować raczej Fundusz Kościelny ??? Boni zajmuje się najwyraźniej nie tym czym powinien. Panie Boni mieliśmy mieć już w tym roku dowody osobiste z podpisem elektronicznym. Weź się Pan do tej roboty, do której rząd Pana zatrudnił a nie do likwidacji bibliotek !!!!
    już oceniałe(a)ś
    49
    6
    Kiedy do cholery rządzący zrozumieją, że wydatki na edukację to jedyne dobrze zainwestowane pieniądze ze wspólnej państwowej kasy. Jeżeli ktokolwiek ma na uwadze stan tego kraju za dwadzieścia lat, to wie, że na szkoły, książki, biblioteki i kulturę warto wydać każde pieniądze. Ja już jakoś doczołgam się do swojego końca, mogę żyć jak żyłem do tej pory, ale pomyślmy wreszcie czy chcemy żeby obecne przedszkolaki wyrosły na debili i rządziły Polską, kiedy my będziemy już na emeryturze!
    już oceniałe(a)ś
    15
    2
    Cały sens tego listu zawiera się w ostatnim zdaniu
    już oceniałe(a)ś
    10
    2
    Pan Andalus ma kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem, bo pytanie było skierowane do p.Boniego.Na pewno by nie chciała oferty od kogoś kto robi tyle literówek, ale za to zaistnial w internecie :-)
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Pan egzaminator Ar.co z Radomia bawi się komentowaniem w pracy.Fajna uczelnia gdzie za kasę podatnika tak się bawi a pracodawca zachwycony będzie. Kultury człowieku.Nie mówi się Ty do tych co sobie nie życzą koleżeństwa.Komentarze mają być do tamtu a nie osobiste podjazdy. Panie Bibliotekarki rozlicza Pan a ile roboczogodzin Pan zmarnowal dziś na radomskim łączu?!
    @irenamalyska Uhm. Może być "do tamtu" (co masz na myśli pisząc o "osobistych podjazdach", trudno mi odgadnąć, ale w języku polskim stosuje się zwrot "osobiste wycieczki". Traktuj to jako darmową korepetycję): ponieważ ani uczenie, ani egzaminowanie mnie nie bawią - ani nie uczę, ani nie egzaminuję. Ale uczulenie na bełkot, niestety, mam. Może to efekt intensywnego czytania... Moja praca nie polega na odsiadywaniu "roboczogodzin", więc mogę sobie pozwolić na siedzenie na dowolnym łączu w dowolnym czasie, nie mówiąc już o tym, że - wbrew temu, co ci się najwyraźniej wydaje - żeby komentować radomskie sprawy nie trzeba (na szczęście) być z Radomia. Jak ktoś skomentuje deszcz meteorytów to będziesz marudził, że siedzi na czelabińskim łączu? A o tym, czy zwracam się do kogoś per "ty", czy per "pan", to decyduję ja. Czyjeś kompleksy na tym tle jakoś mnie, szczerze powiedziawszy, nie wzruszają.
    już oceniałe(a)ś
    2
    2
    Biblioteka w tej szkole czynna jest od 13.30-19.00,ponieważ rano w tym budynku jest podstawówka.Dodatkowo w soboty i niedziele od 7.30-16.00.Jesen dzień nieczynna ,bo za niedzielą nie placą podwójnie jak w wielu zakladach pracy. 010onyx skąd wziął(a) dane o otwarciu ? Uczniowie są z calego województwa.Wielu ze wsi. Tam dawno pozamykano wszystko.Na te książki daje finanse UM i samorzad sluchaczy, który teraz będzie możę finansował dzielnicę...a sam do domu pojedzie bez książek. Pan kde44 jako urzędnik z Wrocławia i jego koleżanki ,które tu pisały będąć w pracy.NO cóż za wwasze pieniądze państwo podatnicy. Pan,który przechwalał się drukarką w domu.Miło, ze Pan ma. A owe centra multimedialne otrzymaly wyposażenie od Unii i nazwę też. Czyli ten kto na do napisania pracę semestralną lub inną uczyni to w szkole.Panie Bibliotekarki z Wroclawia rozumiem i pozdrawiam bo już pracujecie w nowym systemie.jestescie lojalne.Wszystkom interlokutorom niezaleznie od pogladów życzę milego dnia.
    @izastella Ja to skąd? Z mojego miasta (70 tys. mieszkańców).
    już oceniałe(a)ś
    0
    3
    Ale nie z mojej szkoły i miasta.Wiele osób zrozumiało, że Pan(i) tam byl i widział.Czy wizytował Pan(i) te biblioteki i ich pracę lub zna raport o ich pracy.Chodzi o obiektywizm.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    noirangel Dziękuję za wsparcie.Egzaminy maturalne i zawodowe są rano czyli wolnym czasie.Potem normalnie młodzież korzysta z czytelni.Licaeliści wtym dniu mają wolne studium i kursy nie.Niby spisaliśmy to ale jak napisałaś taka jest specyfika szkoły. Jak urząd miasta przeniósł nas do budynku podstawówki a w danym miejscu osadził Straz Miejską musielismy wszystko spakować i wypakować a nadgodziny zajęły miesiąć.Nikt nie odbierał, bo jak.Bibliotekarz w swoim czasie pracy zastępuje polonistę i nie trzeba placić czyli darmowa sila robocza
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    Tak? To poproszę o te dane, które uwzględniają niewątpliwie dokonujący się wzrost czytelnictwa elektronicznego na rzecz naturalnie zanikającego papierowego, bo w artykule całość kręci się wokół biadolenia, że mniej papierowych książek, że biblioteki mniej pożyczają i mają za mało pieniędzy żeby więcej papieru kupować a ja się pytam dlaczego mamy dotować przestarzałe technologie? Może niedługo zaczniemy dotować klasyczną TV, bo na świecie dokonuje się spadek zainteresowania tym medium na rzecz gier komputerowych. A może zapłaczemy nad około 3% rocznie spadkiem wysyłania papierowych listów, bo wysyłamy za to więcej mejli. Poczta paierowa za 20-30 lat w praktyce nie będzie istnieć, podobnie jak w zaniku będą papierowe księżki. Podobnie jak dziś niszowo dla kolekcjonerów robi się czarne płyty analogowe ale 99% muzy i tak idzie elektronicznie, przez internet, mp3. W czym problem? He, he. Równie dobrze możnaby „udowodnić”, że „ludzie mniej słuchają muzyki, bo kupują mniej płyt”. Ano kupują mniej, czarnych-analogowych praktycznie zero a ich nowszych wersji w postaci CD/DVD też coraz mniej. Ale muzy się słucha. Na internecie, na MP3, na koncertach, satelitach, kablówkach. Wchodzę na jutuba i mam nie tylko muzykę danego zespołu ale i do tego wideo jak chce a jeszcze i nuty na gitarę czy klawisze i słowa do zaśpiewania. To po co mnie wydawać kasę na płytę? To już wolę na żywca sobie za to koncert obejrzeć. Do tego inteligente portale jak lastfm, które same mi znajdą co lubię a czego nie znałem. A i radia słucham też przez ScreamerRadio czyli mogę mieć jakąś polską stacyjkę studencką albo rozgłośnię z Nowej Zelandii i podobnie jest z czytaniem. Mnie też nie ma w tych statystykach czytelnictwa, bo już nie chodzę do biblioteki ani księgarni po ciężkie wersje papierowe za ciężkie pieniądze. Twierdzę, że czytam więcej niż wcześniej i znam wielu ludzi, którzy też czytają więcej, bo jest powszechniejszy i szerszy dostęp do tekstu niż był kiedyś. Książka była przez stuclecia praktycznie jedynym medium więc konkurencji za dużej nie miała. Nawet gazety i czasopisma, formalnie znane 100 czy 200 lat temu dopiero w ostatnich dziesięcioleciach rozpowszechniły się na masową skalę a do tego doszły media elektroniczne, kino, telewizja, video, internet, urządzenia przenośne. Czyli teraz więcej czytam tekstów w internecie, są książki audio do słuchania i tych plików też nie obejmują klasyczne statystyki (czy może ktoś rejestruje pliki ściągane np. z serwera na Jamajce?), podobnie jak statystyki sprzedanych biletów kinowych niewiele mówią o tym kto ile filmów ogląda, bo nie wiadomo co w domu robi tak? A może jedynie słuszne czytanie dotyczy „cegieł” po kilkaset stron? Czy jak czytam tu godzinę dziennie na Wyborczej różne teksty to jestem głupszy od bezinternetowego sąsiada, który właśnie z dumą zameldował w gminnej bibliotece o przeczytaniu wszystkich 200 dzieł Kraszewskiego? I proszę mnie powiedzieć dlaczego można pożyczyć za darmo książkę papierową a elektroniczną już nie? Dosyć tych autorsko-tantiemowych monopolizmów!
    już oceniałe(a)ś
    4
    3