Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mam ciekawe pytanie - skoro PO jest partią centrową, konserwatywno-liberalną, która dawała prawo do dużej swobody światopoglądowej swoim politykom, także w głosowaniach, a więc partią o zasadach prawicowych, o co właściwe chodzi waszej redakcji? Dlaczego posłowie konserwatywni mieliby głosować inaczej?

Nie wykluczam, że minister Jarosław Gowin popełnił błąd wypowiadając się na temat sędziego w sprawie korupcyjnej znanego kardiochirurga oraz przedstawiając swoje stanowisko na temat związków partnerskich jako minister przed Sejmem, a nie jako poseł.

Tyle tylko, że w sprawie konstytucyjności ustawy o związkach partnerskich są spore wątpliwości i mam niemal pewność, że w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego zostałaby uznana za sprzeczną z konstytucją. Zgadzam się bowiem ze stanowiskiem, iż drogą rozwiązania problematycznych kwestii konkubinatów w Polsce są regulacje szczegółowe w konkretnych ustawach, a nie jednolita regulacja dublująca rozwiązania kodeksu rodzinnego i ustawy o aktach stanu cywilnego.

Jeśli jako gazeta chcecie określonych regulacji prawnych, powinniście sobie chyba wygrać wybory i móc przegłosować polityków o poglądach prawicowych?

Zdaje się, że zgodnie z zasadami liberalizmu, stojącymi u podstaw społeczeństwa obywatelskiego jest, iż większość ma prawo zawsze przegłosować mniejszość, o ile nie wprowadzałoby to regulacji dyskryminujących te mniejszości.

Wprowadzenie regulacji związków partnerskich byłoby rozwiązaniem określonych problemów określonej grupy ludzi - mniejszości. Nie jest jednak tak, że mniejszość ta jest prześladowana, a większość "prawicowa" nie czyni ze swojej władzy - możliwości przegłosowania prawa - narzędzia ucisku mniejszości. O co więc chodzi?

Czy "Gazeta" chce by PO było drugim PiS? Partią głosującą na komendę? Partią, która gdy przyjmie określoną ideologię - bowiem proszę państwa kwestie gender'owe, afirmatywne, poprawność polityczna w ogóle - jest ideologią, głosuje potem z fanatyzmem, pomimo wszystko z agresją i brutalnością?

PO właśnie dlatego jest atrakcyjna, że znajdują się w niej ludzie o przeróżnych poglądach. Nie wydaje mi się by PO osiągała sukces jakim jest dość sprawne administrowanie Polską, zapewnianie mnie i milionom Polaków spokoju w sferze publicznej i wreszcie powstrzymywanie PiS, gdyby została ulepiona wedle jednolitej normy określonej dla niej przez waszą redakcję.

"Gazeta" atakuje Gowina

Wasza ideologia i cele, w imię których odmienność Gowina stała się od jakiegoś czasu przyczyną ciągłego (nie sądzę, że tylko dla mnie męczącego i jakby to powiedzieć "brutalnego") ataku na niego, nie jest przykładem rzetelności.

Odmienność Gowina wystarcza by go atakowano? Ciekawe jak zmiana rozumienia słowa tolerancja (kiedyś "spokojnie znosić"), przyjęcie hasła - nie ma tolerancji dla nietolerancji, doprowadziła do sytuacji, gdy człowiek tolerancyjny (w powyższym znaczeniu tego słowa), kulturalny i spokojny jakim jest Jarosław Gowin, stał się celem ataku?

Czym działania waszej redakcji różnią się od piętnowanych działań oponentów z sekty smoleńskiej, PiS? Dlaczego w ramach artykułów redakcyjnych nie ma już miejsca dla wyrażania poglądów konserwatywnych? Dlaczego "Gazeta" marnuje szansę na stałe przedstawianie innych poglądów? Gdzie głosy naturalnej obrony dla Jarosława Gowina? Przecież taki jednostronny ciągły atak na Gowina to manipulacja.

Niesiołowski jest pragmatyczny

Zilustruję to takim przykładem - poseł Stefan Niesiołowski wypowiedział swoje poglądy na temat związków partnerskich. W skrócie - "oburza mnie istnienie ludzi, którzy aktywnie grzeszą, stanowią odchylenie od normy biologicznej. Mam takie poglądy na moralność, prawo boskie i biologię, gdzie nie podoba mi się istnienie odmienności. Chciałbym żeby ich nie było, ale ponieważ występują, w ramach obowiązujących reguł współżycia nie krzywdzą nikogo, chciałbym praktycznie rozwiązać dotykające ich problemy. Doświadczenie historii uczy, że próba wdrożenia ideologii uzdrawiających czy likwidujących odmienności prowadzi do zbrodni, makabry, zła. Nauczyło nas to, iż nie wolno zmieniać tego czego zmienić się nie da. Dlatego nie zgadzając się, chcę coś zrobić - i nawet przegłosować ustawę o związkach partnerskich. Tyle, że nie życzę sobie, by ludzie o tupecie posła Biedronia, nie dość, że mają moją zgodę na związki partnerskie, mieliby mi narzucić swoją ideologię, z którą się nie zgadzam. I wedle której miałbym zacząć myśleć, albo zniknąć i zamilknąć?"

Poseł Niesiołowski wypowiedział w istocie moje poglądy i sądzę, że milionów ludzi na ziemi. Nie są to wbrew ideologii redakcji "Gazety" poglądy złe, szkodliwe. Są to poglądy pragmatyczne, w ramach których w imię reguł życia społecznego wyrzekamy się swojej ideologii i poglądów, by innym żyło się tak jak chcą. Tolerujemy - spokojnie znosimy. Nie akceptujemy i nie chcemy zaakceptować, chcemy jednak pozwolić żyć wedle reguł, które nas rażą, ale na które się zgadzamy.

Jestem przeciw aborcji, jestem nietolerancyjny?

Podam przykład - chciałbym, żeby kobieta zgwałcona, która w wyniku gwałtu zaszła w ciążę, podejmowała heroizm przynajmniej urodzenia dziecka, "owocu" przestępstwa. Chciałbym, ale nie widzę możliwości, bym mógł jej narzucać jako obowiązujące moje pragnienie, by była heroiczna. Państwo, prawo, sprawiedliwość nie może żądać od ludzi heroizmu. Ja również nie mogę, nie mam prawa.

Dlatego oczywistym jest dla mnie przyjęcie wyjątku od zasady "nie zabijaj". Oczywistym, że taki wyjątek jest sprawiedliwy. Nikt nie ma jednak ode mnie prawa żądać, bym odrzucił swoje przekonania co do zasady nie zabijaj i w przypadku życia dziecka - nasciturusa, przyjął zasadę, iż wyjątkiem jest jego prawo do życia, natomiast aborcja, prawo kobiety do jego zabicia to zasada.

Jeśli kobieta ma mieć swobodne prawo do aborcji, to nie zabijaj w przypadku dziecka przestaje być jego prawem. Skoro sprzeciwiam się rozszerzaniu prawa do aborcji to jestem nietolerancyjny? A właściwie, dlaczego przyjmowanie oczywistej zasady prawa - nie zabijaj, z oczywistymi wyjątkami miałoby być przykładem nietolerancji?

Niech zwolennicy powszechnej nieograniczonej niczym aborcji wygrają wybory, i zmienią prawo, do czego zresztą będą potrzebowali większości konstytucyjnej bowiem Trybunał Konstytucyjny orzekał już w sprawie aborcji i nie sądzę, by jego poglądy się zmieniły. Jak to zrobicie, osiągniecie, trudno, będę z tym żył, dążąc do zmiany prawa.

No chyba, że w ramach zasady nie ma tolerancji dla nietolerancji, zamkniecie mnie, na jakimś obowiązkowym kursie reedukacyjnym, coby mnie uzdrowić...

Ja uważam jednak, uznaję, że w imię jasności i ostrości poglądów możliwe są poglądy zakazujące aborcji zawsze, podobnie jak poglądy dokładnie przeciwne. Rażą mnie takie poglądy, tak jak poglądy zwolenników pełnej swobody w sprawie aborcji, ale je toleruję. Tolerujemy je, nie sądzę bowiem, że jestem jedyny.

Nadwerężacie moją cierpliwość

Dlaczego? Ponieważ jesteśmy tolerancyjni. Czy w świetle waszych jednostronnych ocen i zachowań wobec Jarosława Gowina czy wypowiedzi posła Stefana Niesiołowskiego, jesteście tolerancyjni?

Jakoś nie wydaje mi się. Jestem skazany na waszą gazetę, bowiem przyszło mi żyć w kraju, w którym poglądy konserwatywne, które wywodziłbym wprost z Krakowskiej Szkoły Historycznej, z jej poszanowaniem kompromisu, karkołomnego przenoszenia na grunt polski obcych doświadczeń jako transplantacji "tradycji", nie znajdują żadnego medium, którego informacje byłyby wiarygodne i nie podszyte szaleństwem rodem z rojeń np. Janusza Korwina Mikke'go. O szaleństwach mediów tzw. prawicy z sekty smoleńskiej nie wspomnę.

Jestem skazany na waszą gazetę, ale w świetle tego co napisałem powyżej, czytanie "Gazety" staje się przykrą koniecznością. A czytam was od samego początku, mimo że byłem jeszcze w podstawówce i na początku liceum. Zawsze podchodziłem z dystansem do pewnej linii ideologicznej, ale dziś jest to dla mnie trudne, jako że razi mnie WASZA NIETOLERANCJA, nietolerancja dla moich także poglądów!

Zdenerwowaliście mnie, nadwerężacie moją cierpliwość, wykorzystujecie swoją dominującą pozycję, renomę oraz dużą wiarygodność, by manipulować, narzucając jedną określoną ideologię. Robicie to coraz bardziej nachalnie. Wstyd.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.