Było to trzydzieści lat temu. Po wyjściu z obozu internowania wyjechałem z córką z Polski, ale nie przez politykę, tylko po to by ją leczyć z białaczki wykrytej miesiąc przed stanem wojennym.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od trzech miesięcy mieszkaliśmy w Paryżu, a od miesąca we dwoje, "na swoim". Na swoim, to był chambre de bonne, pokój bony, służbówka w mansardzie powyżej siódmego piętra burżuazyjnej kamienicy przy Rue des Ecoles, w samym środku Paryża. Po drugiej strony ulicy mieliśmy słynne College de France, pod bokiem bulwar St. Michele i katedrę Notre Dame. Chambre de Bonne, jakieś 6-8 metrów kwadratowych, miejsce na łóżko, drugie rozkładaliśmy na noc, mikro stół i taki sam kredens, umywalka. Okno z widokiem na dachy Paryża, wspólna ubikacja na końcu długiego korytarza z drzwiami do podobnych służbówek po obu jego stronach.

Wyjechaliśmy z Polski ostatniego sierpnia 1982 roku i po prawie czterech miesiącach pomieszkiwania u znajomych i przyjaciół, te osiem metrów "na swoim", było wypoczynkiem. Służbówka, wzorem pozostałych, przypisana była do apartamentu na niższym piętrze zamieszkałego przez Vincenta, kawalera w wieku czterdziestu paru lat o którym nic nie wiem. Poza tym, że z poręki znanego dziennikarza, Żyda o polskich korzeniach dał nam do dyspozycji, nie żądając grosza, nawet za prąd i ogrzewanie, ten pokoik. Dodam z wszystkim potrzebnym do życia, nie wyłączając korkociągu i noża do otwierania ostryg. Bez tych dwu narzędzi dom francuski jest okaleczony.

Tuż przed Bożym Narodzeniem córka poleciała do Szwecji, zaproszona przez naszych przyjaciół. Bardzo przyczynili się do pokonania jej choroby. Niestety nie zdołano uratować ich córki Joanny, która zachorowała w tym samym czasie. Była Wigilia. Na maleńkim stole stała maleńka choinka. Parę bombek, światełka. Leżałem na łóżku, zgaszone światło, tylko te lampki i poświata od ulic najpiękniejszego miasta Europy docierająca na dach i do mansardowego okna. Na podłodze, tuż przy łóżku miałem otwartą butelkę wina, którą powoli opróżniałem, a z walizkowego radia Aiwa, kupionego nieco wcześniej, szedł przepiękny koncert kolęd. Podobnie pięknego wcześniej nie słyszałem. Nadawało je nieznane mi "Radio Treize". "Radio Treize une voix pour l`esperance", tak się anonsowali, czyli radio trzynastka, głos nadziei. Kolędy były z całego świata, i w pewnym momencie chór zaśpiewał "Wśród nocnej ciszy", a potem jeszcze jedną polską kolędę. Słuchałem tych kolęd, piłem wino i nagrywałem je, przysypiałem i znowu je słyszałem. Trwał kilka godzin. To była Wigilia niezwykła; bez córki, bez rodziny, bez kraju. Samotność, noc wykorzenienia tak pełnego, tak dotkliwego, że aż było piękne, nawet podniosłe. Miałem poczucie, że dotykam jakiejś nierzeczywistości, pustej przestrzeni, straszącej i wciągającej, wolności, która się, jakoś inaczej zabuduje. Że nic już nie będzie, jak było, że cienie rodaków z dawnych lat pojawią się w mroku tej klitki, by spytać, co tam w kraju? Przecież, jak oni znalazłem się na paryskim bruku, no teraz, na paryskim asfalcie. Przesycony winem, muzyką i śpiewem, usnąłem nie wiedząc kiedy. Rano było tak, jak było. Przy łóżku stała próżna butelka ze szklaneczką. Też próżną. Po tej wigilii zostały dwie kasety z koncertem Radia Treize. Mają już trzydzieści lat, zestarzały się, ale w każde Boże Narodzenie słucham tych kolęd nagranych przez wyrwanego z korzeniami, w Wigilię "z głosem nadziei". I za każdym razem wraca mi echem pamięć o tamtym nastroju. Cień nostalgii, ale bez cienia ochoty na powtórkę.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
To taki Kuczynski byl aresztowany a pozniej internowany.A co z Kaczynskim? A goral zapomnial o GORALEN FOLK??? Kaszuben Folk nie bylo jednak? Smrod pozostal !!!! Jak cholera jasna i nierozliczony jeszcze!
już oceniałe(a)ś
5
1
Panie Waldku, bardzo lubie pana słuchać w TVN24 gdzie rozkłada pan na łopatki prezesika, a właściwie demaskuje jego autentyczne ciagoty faszystowskie z pąństwem NARODU na czele. Brakuje tego typu pańskich felietonów w liczadcych sie mediach i w internecie, a jesli juz, to rzadko. Szkoda bo w sposób jednoznaczny przedstawia pan co u czyni z Polski ten maleńki człowieczek z pianą na gabie i wytrzeszczem oczy z Polską, gdy tylko odzyska władzę. On chce zrobić PAŃSTWO FASZYSTOWSKIE i o tym trzeba mówić wszędzie głośno i wyrażnie. pozdrawiam
już oceniałe(a)ś
2
1
Nie bardzo wiem o czym ten tekst.. Na paryskim bruku? Wszystko dane za darmo? Ciekawe! Tak sie składa, że w tym czasie byłem w Paryżu, emigracja nic malowniczego! Paryż w ogromnym stopniu tworzą imigranci Chambre de bonne to paryska klasyka, mały pokój dla studentów. Tylko że, na mój chambre de bonne musiałem zarobić uczciwie pracując na budowie. Na okres świąteczny pracy było dużo i leżenie wentylem do góry i picie wina nie wchodziło w rachubę. Praca, pobudka o 5 rano, potem metro, RER , powrót o 19. Mycie , kolacja i spać! Nie było czasu na rozklejanie się! Tym bardziej, że emigrantów tam sporo i wszyscy wiedzą że liczyć można tylko na samego siebie! Bardzo szybko trzeba było nauczyć się, że najmniej płacą jak pracowałeś u innego Polaka! Pracy u Polaka unikało się jak ognia , bo po prostu Polacy oszukiwali i nie wypłacali pieniędzy! Miałem to szczęście pracować u Portugala! Wspaniały człowiek! Płacił dwa razy więcej niż moi 'kochani' rodacy. I jeszcze! Porównanie się tego pana do starej emigracji jest mało stosowne bo to nie ten format!
już oceniałe(a)ś
1
0
dobrze spędzić kilka chwil na stronie Waldemara Kuczyńskiego na Facebook jedna z lepszych stron i nie przesadzać z pysznym jedzeniem przygotowanym przez Szanowną Małżonkę a życzenia? więcej Waldemara Kuczyńskiego w TOK FM i "Gazecie Wyborczej"
już oceniałe(a)ś
1
0
Dziekuje za bardzo cenne/osobiste i wzruszajace wspomnienia. Ja rowniez w polowie lat 80 ych wraz z Rodzicami wyladowalem na Zachodzie z biletem w jedna strone. Spotkalem tam roznych polskich emigrantow (w tym rowniez niektorych dzialaczy Solidarnosci): Oportunistyczny patriotyzm i relatywistyczny idealizm Przypomnijcie sobie naszych znajomych w RFN rodem ze Ślaska, którzy w 1944/45 witali wkraczających Sowietów jako Polacy a w latach 70/80-ych pożegnali Polskę jako etniczni Niemcy na podstawie odnalezionych na strychu i zakurzonych (raczej skrzętnie odkurzonych) dokumentów potwierdzających ich koniunkturalne "pochodzenie". Przypomnijcie sobie sporą grupę byłych działaczy robotniczej "Solidarności", którzy po stanie wojennym ze wszystkich możliwych krajów przyjmujących emigrantów wybrali (jeszcze wtedy) rasistowską RPA, gdzie dokładnie w tym samym czasie stary Nelson Mandela dogorywał w więzieniu. Szybko się urządzili i oczywiście kontynuowali swoją walkę o: „Wolność Waszą i Naszą” oraz „równość i sprawiedliwość społeczną” ze swoich posiadłości otoczonych drutem kolczastym i w "towarzystwie" czarnoskórej pomocy domowej, której zrzeszanie się w normalnych związkach zawodowych było zabronione. Delikatnie im to wytknąłem. Obruszyli się na mnie. “Twój młodzieńczy idealizm możesz sobie wsadzić do d..py. Daj czarnuchom władzę i zobaczysz jak rozpie...dolą ten kraj”. Przypomniały mi się wtedy słowa Bismarcka: “Wystarczy dać Polakom władzę i sami się wyniszczą”. Z artykulu: www.eioba.pl/a/3rsb/8-maja-1945-arytmetyka-biologicznego-przetrwania-rocznicowe-refleksje#ixzz2FtHNZ7cy
Jakie zasługi oddałeś bezpiece że mogłeś wyjechać kiedy tylko chciałeś. Normalny obywatelow tego przywileju nie doświadczył - ilu ludzi musiałeś zakablować w Polsce a ilu za granicą, być może twoje zadanie jako ubeka było kablować uczciwych ludzi. Po prostu patriota. Ja pamiętam ostatni miesiąc lat 70- tych jako lata kapusi gorolskich i wszarzy dla których zakablowanie drugiego polaka to był pikuś, pamiętam tych zdradziecko zabitych na wybrzeżu gdzie rozkaz strzelania wydali tacy jak ty PATRIOCI
już oceniałe(a)ś
1
6
@nowy-trend1 Rozumiem, że takim samym mianem określasz tych nowooświeconych patriotów, chodzących dzisiaj w marszach Kłamczyńskiego i spółki?
już oceniałe(a)ś
3
0
@antropoid Pan "nowy trend", zapewne z racji swego wieku, nie wie co oznaczal w stanie wojennym wyjazd z PRL z paszportem zawierajacym pieczatke "z prawem jednorazowego przekroczenia granicy polskiej" (wlasnie mam go przed soba)...
już oceniałe(a)ś
1
0
Moj los jest w pewnym stopniu do Panskiego. Rozwazania takze, w moim wypadku byla to Szwecja a trauma koniecznosc pozostawienia w kraju sparalizowanej Matki. Serdeczne zyczenia sle i wyrazy szacunku dla Pana za to co robi Pan dobrego dla nas dzis.
@123jna Cenie pani posty,nieraz mialem takie czy inne watpliwosci,ale co tam.Szacunek dla pani,mam nadzieje,ze z mama jest dobrze.Mieszkam na ziemiach zachodnich,glupota repatryjancka kwitnie,czyli podobno polska,to prawda polacy sami sie wyniszcza.
już oceniałe(a)ś
1
0
@gandan-10 Dzieki za dobre slowo, moja Mama juz dawno nie zyje, nie pozwolili mi nawet przyjechac na Jej pogrzeb, dzis wielu z tamtych wspiera PiS, to jest chichot historii, ale takie juz jest zycie. Dwie Polski sa od dawna, ta prastara i ta kresowa, glownie niestety ta ostatnia uznala sie (pewnie po Mickiewiczu) za te "prawdziwa". Za jakies 50-siat lat moze to sie wyrowna, gdy wnuki znajda swe miejsce w centralnej Polsce, dzis jedynej jaka jest. Wesolych Swiat zycze, jak do kraju wracam latem. Na zawsze, bo tylko tam mozna czuc sie u siebie mimo tej 1/3 obcej mi duchowo Polski.
już oceniałe(a)ś
1
0
@123jna centralna Polska jest akurat najmłodsza, bo od 1526 r. (włączenie Mazowsza do Korony)
już oceniałe(a)ś
1
0
Takie wredne gorolskie chamy nam ślązakom wmawiali jak to dobrze jest dla polski siebie, rodzinę i wszystkich poświęcić. W 1947/48 zaczęli nasi ojcowie wracać z niwoli rosyjskiej (bo służyli w niemieckim wojsku) do domów w których gorole-patrioci naszych ślązaków wysłali do POLSKICH OBOZOW ZAGLADY jak Zgoda Jaworzno i Mysłowice i oni już praktycznie nie wrócili. A gorol nie służył w żadnej armii on był po prostu patriotą. I podobne treści próbuje jakiś niemyty gorol zawszaniec, nas ślązaków, którzy tego bydlaka przed głodem uratowali i który nas obraża zmusić do słuchania tego jaki to on był bura -bura. Był na pewno w spożyciu bimbru i kradzieżach oraz współpracy z bezpieką.
już oceniałe(a)ś
9
9