Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Znacie to uczucie, które narasta, gdy oglądamy dobrze zrobiony horror sami w domu, w nocy - i nagle wyłączą prąd? Każdy głośny dźwięk powoduje skurcz żołądka, za każdym meblem czai się niebezpieczeństwo. "Normalnie" po włączeniu prądu wszystko wraca na swoje miejsce i śmiejemy się z ulgą. Najdalej następnego dnia budzimy się w "normalnym" świecie i ani w głowie nam wracać do nocnych strachów. Podobnie, gdy budzimy się z koszmaru sennego, chwilę trwa, zanim odnajdziemy się w rzeczywistości, oddzielając, co jest realne, a co było tylko snem. Ale co zrobić, jeśli nie mamy poczucia, że się obudziliśmy? Jeśli następnego dnia nie umiemy dokładnie oddzielić realiów od fantazji, jeśli granica się zaciera i nie wiemy, co jest prawdziwe, co wymyślone, co się nam wyśniło, a co było faktem? Narasta strach, poczucie wyobcowania, dziwności otaczającego świata. W tym stanie jesteśmy gotowi widzieć wiele spraw w innym świetle niż dotychczas, tracimy poczucie pewności własnych ocen, gubimy się i zaczynamy wątpić, czy to, co dotychczas myśleliśmy o świecie, jest prawidłowe i prawdziwe. W tym stanie jesteśmy gotowi zmieniać nasze opinie, uwierzyć w coś, co wydawało nam się niemożliwe, a przynajmniej wzrasta w nas ziarno niepewności. Stajemy się podatni na manipulacje. Artykuły (dwa) w "Rzeczpospolitej", następujące po nich dalsze "wyjaśnienia", reakcje środków przekazu, konferencja prokuratury, wypowiedzi polityków ... cała ta sytuacja jest jak koszmarny sen, z którego się nie możemy obudzić. Jakby rzeczywistością nagle zaczęły rządzić inne prawa, jakby grawitacja przestała działać: oto mainstreamowa gazeta, dotychczas i przez wielu uważana za wiarygodną, podaje wiadomość, która odsłania cały "świat równoległy".

A w nim wypadek lotniczy jest już oficjalnie morderstwem wykonanym przez sąsiednie państwo, w porozumieniu z polskim rządem, który zaprzągł cała machinę państwową (setki, jeśli nie tysiące urzędników państwowych) oraz autorytety (eksperci w odpowiednich dziedzinach, latami zdobywający wiedzę i stanowiska) do pracowitego pokrywania zbrodni; służby specjalne (pod nadzorem komisji sejmowej, prawdopodobnie) prześladują członków rodzin ofiar katastrofy samolotowej; komisje państwowe opracowują fałszywe raporty, w których ukrywa się naczelny fakt, iż samolot wybuchł, a nie rozbił się po zahaczeniu o drzewo; naukowcy i eksperci lotniczy pod dyktando w kółko kłamią tak, że trzeba prosić o wyjaśnienie hobbistów, bo tylko oni posiedli moce do prawdziwego wyjaśnienia. Prokuratura, jedna z naczelnych "władz państwowych", cóż - albo nie robi nic (tyle lat od wypadku, kto jest winny?!), albo kłamie, albo mataczy (znowu pod dyktando - przecież to służba państwowa!)...

Prawicowe portale szaleją, padają słowa o przygotowaniach do wyjścia na ulice, radny (!) wzywa do szykowania przewrotu, zamieszek i zajmowania budynków rządowych (!!!), niektórzy już są gotowi do wieszania na latarniach wszystkich "odpowiedzialnych". Jad już się nie sączy w pomówieniach, półsłówkach, niedopowiedzeniach. Oto w świetle dnia, w jupiterach kamer uwidacznia się szaleństwo w pełnym wydaniu! Czy teraz, dwa dni po tych wydarzeniach, już się obudziliśmy? Nie, 17 proc. zdecydowanie żyje w świecie równoległym, 19 proc. pogubiło się, co jest snem, a co realem (raczej wierzą, że katastrofa jest wynikiem zamachu) plus 25 proc. "raczej nie wierzy, że (upiory nie istnieją, magia występuje tylko w twórczości, a spisek ogólnopaństwowy w takim wymiarze nie jest możliwy, czyli raczej nie wierzę, że katastrofa w smoleńsku była zamachem). Czyli ponad połowa społeczeństwa żyje w stanie półsnu: nie umie prawidłowo i racjonalnie ocenić napływających informacji. Wierzy, że instytucje państwowe można skorumpować na taką skalę, bądź w ogóle wątpi w racjonalne wyjaśnienie i dopuszcza możliwość, że PiS, Macierewicz et consortes mogą prawidłowo i prawdziwie opisywać rzeczywistość. Raptem 31 proc. badanych pozostało przy zdrowych zmysłach!

Jedna trzecia społeczeństwa, a jest to grupa malejąca! Czy to nie jest powód do bicia na alarm? Co się dzieje z racjonalizmem, ze zdolnością do racjonalnej oceny rzeczywistości i informacji o świecie? Tak łatwo i tak szybko tracimy wiarę w instytucje państwowe, w ich niezależność i niezawisłość, w procedury porządkujące ich działania. Tak szybko gubimy się w natłoku informacyjnym, nie umiemy odsiewać (nieprawdopodobnego) fałszu od (prawdopodobnej) prawdy. Nie umiemy i nie chcemy sprawdzać źródeł, nie wierzymy już autorytetom. Czy to jeden Kaczyński tak namieszał nam w głowach? Co jest w nas takiego, że łatwo poddaliśmy się histerii, irracjonalnym przypuszczeniom, pomówieniom, insynuacjom, kłamstwom wreszcie? Tutaj nie będzie nagłego przebudzenia. Tak jak wchodzenie w ten stan trwało od pewnego czasu - ugotowano nas metodą stopniowego podgrzewania i goebbelsowską techniką "zdartej płyty", tak też wychodzenie i powrót do normalności może odbyć się tylko metodą uporczywego, stałego powtarzania, co jest prawdą, a co jest fałszem.

A gdy tego nie wiemy, powtarzajmy: wierzę, że polski rząd, polski premier nie mordował swoich przeciwników politycznych, a gdyby miał taki zamiar, to chociaż na instytucje państwowe władza może naciskać, to nie może nakłonić setek urzędników do kłamstwa. Wierzę, że prokuratura jako instytucja nie może uczestniczyć w spisku rządowym. Wierzę, że moje państwo jest przeciętnie normalne i np. do oceniania wypadków lotniczych zatrudnia dobrych fachowców mających wiedzę, której mogę zaufać. Wierzę, że instytucje państwowe, życia publicznego, zachowują generalnie racjonalność działań, nie działają według tajnych instrukcji, nie realizują spisków, nie pracują na rzecz obcych mocarstw. Wierzę, że ci, co głośno tylko mówią, że mają dowody, ale ich nie pokazują, kłamią. Wierzę, że jutro wstanie słońce... PS Wierzę też, że gazeta mająca się za poważną, zwolni z pracy redaktora, który nie umie sprawdzić podanych informacji i redaktora naczelnego, który nie umie odróżnić bełkotu pseudonaukowego od prawdy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.