Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tym razem wewnętrznej. Nikt nie potrafi określić jej racjonalnych przyczyn, nikt nie znajduje perspektywy rozwiązania tego zupełnie niezrozumiałego, absurdalnego wojowania. A gwałtowność konfliktu narasta w sposób niewyobrażalny. Ostatnie wydarzenia w publicznych mediach są subtelnie komentowane jako próba zamachu stanu. Czekam, kiedy zdarzą się pytania co inteligentniejszych komentatorów (komentatorek) o nastroje w polskiej armii?

Obie strony mają swoje racje moralne i racjonalne i zaciekłych propagandzistów. Mają żarliwe media. Wojna jest bezwzględna, łamie wszelkie konwencje i podziały: socjalne, rodzinne, regionalne.

Polem wojny stały się wszystkie dziedziny życia, od polityki wewnętrznej i zagranicznej, poprzez wymiar sprawiedliwości, życie społeczne, szkolnictwo, lecznictwo aż po ekologię i ochronę klimatu. We wszystkich dziedzinach nie decydują podejścia pragmatyczne, racjonalne, ale ideologiczne, wsparte bezwzględnymi racjami moralnymi.

W Polsce jest duszno, głupio, grasują upiory naszej upiornej przeszłości. I nikt nad tym nie panuje. Kościół wymienił przesłania Jana Pawła II na monologi księdza Rydzyka, jest nieładnie podzielony i bezradny.

Po co nam to wszystko?

Kiedy jestem trochę mniej zagubiony i przerażony, przypominam sobie "Biednego Lolo" z przedwojennego jeszcze wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Radzę przeczytać, pomimo że autor współpracował z Bolesławem Piaseckim. W wierszu jest wiele jakże aktualnych nieaktualności. Brzoza też tam jest, dość tajemnicza. Jak nasza rzeczywistość.

 

2 listopada 2012

K.I.Gałczyński: "Biedny Lolo"

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.