Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sądzę, że dobrze się stało, że "Gazeta Wyborcza" opublikowała list, w którym autorka broni marszu środowisk Radia Maryja w Warszawie . W swojej postawie pani Katarzyna (niezależnie od tego gdzie ma rację, a gdzie jej nie ma) próbuje przyjąć postawę otwartą, tłumacząc czym jej zdaniem jest środowisko "Radia Maryja" i obrońców telewizji "Trwam".

Też mnie frapuje, czym w istocie jest fenomen szczególnej popularności w części naszego społeczeństwa o. Tadeusza Rydzyka i jego mediów.

Pamiętam, że lata temu konserwatywny w końcu polityk Jan Maria Rokita definiował o. Rydzyka właśnie jako polityka. I nie zaszło od tamtego czasu nic takiego, aby ta definicja przestała być aktualna. Oznacza to tylko tyle (i aż tyle) że dla o. Rydzyka podstawowe były i są ambicje polityczne - przede wszystkim utrzymanie i wzmacnianie wpływu na wszystko co wiąże się z obszarem władzy. Dodajmy, ziemskiej władzy.

Dlatego jako praktykujący katolik mam problem z postrzeganiem integralności chrześcijańskiej ruchu, na czele którego stoi zakonnik z Torunia. Mieliśmy w historii mnogie przykłady tego typu liderów, ale nigdy nie przestała być aktualna odpowiedź Chrystusa udzielona Piłatowi "że Moje Królestwo nie jest z tego świata".

Królestwo o. Rydzyka jak najbardziej jest z tego świata - z widocznym deficytem pokory. Nie zmienia to faktu, że autorka listu i inni zwolennicy "Radia Maryja" mogą odczuwać co innego - przede wszystkim poczucie wspólnoty.

W samym "Radio Maryja" czy w telewizji "Trwam" nie brakuje ciekawych audycji religijnych - nie zmienia to faktu, że ton wszystkiemu nadają "Rozmowy Niedokończone". Rozmowy te nigdy nie będą dokończone, bo są rozmowami zamkniętymi tylko dla ściśle określonego środowiska politycznego.

Każda rozmowa, od znaczenia członkostwa Polski w Unii Europejskiej, poprzez kwestie wieku emerytalnego, katastrofy smoleńskiej, na temperaturze wody geotermalnej w Toruniu skończywszy, będzie w tych mediach toczona w zamkniętym gronie podzielających ustalony z góry punkt widzenia albo mających określony interes polityczny.

Tym samym będzie to rozmowa przekonanych, a nie dialog i debata, w wyniku której słuchacze mogliby wyrobić sobie własne zdanie i pod wpływem faktów - także tych niewygodnych - przyjąć że rzeczywistość jest jednak bardziej złożona, a może zgoła inna.

Pani Katarzyna pisze, że "piętnowanie i najsłuszniejsza nawet, racjonalna, obiektywna krytyka są niewłaściwą drogą...". Zgoda, z piętnowaniem trzeba być bardzo ostrożnym, ale obiektywna krytyka byłaby wielce pożądana. "Obowiązek goryczy" przypisałbym nie tyle "GW", co raczej mediom o. Rydzyka - bo wiele było tej goryczy. Warto zrozumieć energię środowisk radiomaryjnych jako "ruchu ludowego i pewnej formacji mentalno-duchowej", ale naiwnością jest uważać "że dzień, na który przypadła publiczna manifestacja ich światopoglądu, zbiegł się z konwencją ściśle partyjną, oczywiście konwencją PiS". Moim zdaniem, od początku wydarzenia te miały się zbiec i taki był wspólny plan o. Rydzyka i Jarosława Kaczyńskiego, do którego dołączył przewodniczący "Solidarności". Tak, to jest plan polityczny.

Nie ufam wezwaniom o. Rydzyka do jedności narodowej czy pojednania - zbyt wiele zrobił (nie tylko zresztą on sam) , aby wykopać raczej podziały, które trudno będzie zniwelować. Historia Polski uczy, że jej siła nie brała się z zaklęć o wielkości czy wykluczania inaczej myślących, a z rzetelnej pracy, mądrości i otwartości. Sarmatyzm pod hasłem "pan na zagrodzie równy wojewodzie" przyniósł Rzeczpospolitej upadek. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w historii Europy Bóg sprzyjał raczej narodom pracowitym i oszczędnym. Takimi więc powinniśmy chyba być - według benedyktyńskiej reguły "ora et labora".

Niemniej sądzę, że w poszukiwaniu prawdy i wzajemnego zrozumienia warto rozmawiać (nomen omen, to zdaje się tytuł pewnego programu w telewizji). Byle otwarcie i szczerze, szanując czyjeś uczucia, ale kierując się rozumem.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.