Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do pp. Wojciecha Szackiego i Grzegorza Szymanika Z uwagą przeczytałam Panów artykuły "PiS ogłasza wielką mobilizację" oraz "Nasz prorok Jarosław" w "Gazecie Wyborczej" relacjonujące przebieg manifestacji zwolenników Telewizji Trwam, która w ubiegłą sobotę miała miejsce w Warszawie.

Być może nie najlepiej się złożyło dla środowisk radiomaryjnych - wszak mamy prawo widzieć w nich przede wszystkim ruch ludowy i pewną formację mentalno-duchową - że dzień, na który przypadła publiczna manifestacja ich światopoglądu, zbiegł się z konwencją ściśle partyjną, oczywiście konwencją PiS.

Pominęliście wymowę religijną

Wydaje mi się też nie do końca, powiedzmy, sprawiedliwe, że Panowie relacjonując marsz, pominęli praktycznie jego wymowę religijną, etyczną, a skoncentrowali się głównie na politycznych sympatiach uczestników, wyrażanych, no, cóż, niezbyt pokojowym tonem.

To jednak nie było wszystko.

W przemówieniu o. Rydzyka wygłoszonym po mszy na placu Trzech Krzyży było więcej dobrego niż Panowie zasugerowali poprzez krótki cytat będący wprost wyrażonym wsparciem dla Jarosława Kaczyńskiego.

 

Proszę mnie dobrze zrozumieć, nie obrazić się i doczytać do końca mój list. Nie formułuję w tym momencie zarzutów o nierzetelność dziennikarską, o nic Panów nie oskarżam - z pewnością mieliście prawo przedstawić zaistniałe wydarzenie, eksponując jego aspekt polityczny - i w tym zakresie zapewne byliście wierni tak zwanym faktom - chciałam jednak zadać Panom pytanie, czy jesteście pewni, że zwróciliście uwagę na to, co w tej akcji było najważniejsze, mimo że skoncentrowaliście się na trzymających władzę i rzeszach udzielających im poparcia (w określony sposób).

Dobro przemówienia o. Rydzyka

Czy nie wydaje się Panom, że kilkumilionowe grono zwolenników Telewizji Trwam to pewna formacja duchowa przekraczająca, mimo swej ludowości i konserwatyzmu, oczekiwania i myślenie polityków nastawionych na przejęcie władzy, że to swego rodzaju konserwatywny ruch ludowy, który nie mieści się w wąskich, partyjnych postulatach konwencji PiS-owskiej?

Że oprócz jadu, który niezwykle wyraziście wydobyliście, tworząc "dekalog marszu", było w nim coś dobrego?

Niewątpliwie wiele dobrego było we wspomnianym już przemówieniu o. Rydzyka, który zaczął swoje wystąpienie od niezwykle lirycznego cytatu z Wesela, podkreślającego, że odtąd będzie apelował do uczuć, że "serce - to Polska właśnie".

Ojciec Rydzyk w niezwykle bezpośrednim tonie, traktując słuchaczy jak jedną rodzinę, apelował do ludzkiej solidarności. Wielokrotnie w jego wypowiedzi pojawiły się sformułowania w rodzaju: "To hańba, nigdy człowiek przeciwko człowiekowi. Niech św. Michał broni Was w zwyciężaniu w dobrym. ( ) Nigdy jeden przeciwko drugiemu, jeden z drugim. ( ) Dla prawdy i miłości społecznej! Obudź się, Polsko!".

Bardzo często przerywał główny nurt swojej wypowiedzi imiennymi podziękowaniami, dygresjami dotyczącymi kłopotów Radia Maryja, co wzmagało właściwie wyłącznie serdeczny, emocjonalny i prywatny ton jego wypowiedzi.

Nie pasował on ni w formie, ni w treści do haseł, które Panowie zauważyli na transparentach.

"Panie premierze, alleluja i do przodu" było do Tuska?

Czyżby oznaczało to, że lud nieuważnie słucha swojego przywódcy? Mogę teoretycznie założyć, przypisując Panom typ myślenia zwykle przypisywany środowisku, do którego należycie, że tak wyrażana postawa religijna: na silnych emocjach, obrazach literackich, przez naiwne słowa ludowej modlitwy, no cóż, nie oszukujmy się, bez intelektualnego pogłębienia - nie przemówi do Panów, nie przyciągnie uwagi jako takie archaiczne głupstwo. Czy możecie jednak uczciwie powiedzieć, że należy ją całkowicie potępić?

A jeżeli przy okazji ważnej manifestacji poglądów określonego środowiska, tak przemawia do niego, długo i wyraziście, jego przywódca - czy można ją całkowicie pominąć? Czy to jest fair wobec żywej ciągle w naszym kraju religijności ludowej, perfidnie wykorzystywanej przez polityków do pozareligijnych celów doraźnych?

Ojciec Rydzyk zakończył swoje wystąpienie deklarując, iż "życzy Bożego błogosławieństwa wszystkim. Panie premierze, alleluja i do przodu" - moim zdaniem wyraźnie chcąc ogarnąć błogosławieństwem tych niechętnie i z trudnością uznawanych za swoich, tych "wszystkich", których jedność z nami należy niejako stworzyć słowem, wymusić na rzeczywistości, nazwać i podkreślić; wyraźnie skierował słowa Bożego błogosławieństwa w kierunku PO i urzędującego premiera.

Pisząc te słowa, waham się, czy nie dokonuję nadinterpretacji: po co jednak podkreślać całość, "wszystkość" czegoś, co jest nasze bezdyskusyjnie?

Przesterujcie lusterka, jesień przyniosła nowe

Uważam, że ważne jest w dzisiejszych czasach, jaki obraz świata tworzymy, i wiem, że zespół "Gazety Wyborczej" od pewnego czasu przyjął na siebie niezwykle ciężką rolę odzwierciedlania najczarniejszych stron rzeczywistości.

Czy nie mogliby Państwo teraz się z tego obowiązku wyzwolić? Trochę przesterować lusterka - jesień przyniosła nam zupełnie nową rzeczywistość: od dziś nie ma niczego pozytywnego w podkreślaniu konfliktów, wzmacnianiu różnic i ich wydobywaniu. Nie jest to ani działanie oczyszczające, ani ostrzegające nieświadomych.

Chcąc naprawić nasz wspólny świat musimy wybaczyć, uszanować światopogląd, który wydaje nam się nawet pokraczny i śmieszny, naiwny, pełen resentymentów. Musimy złagodzić, złagodzić, złagodzić rzeczywistość, którą stworzyło dla nas kilku cyników.

Piętnowanie i najsłuszniejsza nawet racjonalna, obiektywna krytyka są niewłaściwą drogą, od niedawna - ja mam nadzieję, że Państwo o tym wiedzą - świat kręci się tak szybko...

Może ja to niepotrzebnie piszę, ostatecznie - kto jest lepiej poinformowany? Jednak, dźwigacie te czarne zwierciadła rzeczywistości już tak długo, że może potrzebujecie impulsu z zewnątrz, by się odtruć.

Może jakiś czytelnik, czytelniczka powinien Wam przypomnieć, że gościniec czasem ładniejszy niż Wy go malujecie a przechadzka (w towarzystwie) bardzo przyjemna. Pomyślałam, bezczelnie, że zdołam ująć Wam goryczy (absurdalnego obowiązku goryczy) - właściwie tylko dlatego napisałam.

Pozdrawiam najserdeczniej cały zespół "Gazety Wyborczej": grajcie na serce, bo Pan Bóg nie jest drobiazgowy!

Katarzyna Misztal (mówią na mnie: Maria z Warszawy)

Czy opinia czytelniczki, że da się zobaczyć w sobotniej manifestacji zwolenników Telewizji Trwam tylko "konserwatywny z ducha ruch ludowy" bez politycznych podtekstów da się obronić? Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.