Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dotyczy listu: "Ksiądz na religii powiedział, że jestem dla niego zerem.

Po wywiadzie z profesorem Henrykiem Samsonowiczem zaczęły pojawiać się ciekawe, to ironiczne, to znów działające na emocje listy.

Oczywiście listy są jednokierunkowe - wyszukać wszystko przeciw. Więc mój pewnie się nie ukaże. Chociaż właściwie to nie jest list tylko refleksja nad powyższym.

Przez wiele lat uczyłem religii w szkole średniej, nie jestem jednak księdzem i uczyłem w mieście wojewódzkim. Pamiętam taki przypadek, kiedy w pierwszej klasie pojawił się młodzieniec, który stwierdził, że jest niewierzący, bo Jezusa to wymyślili sobie ludzie, religia jest to sposób na przetrwanie, którego on nie akceptuje.

Nawet mi się to podobało. Nic na siłę. Okazało się, że nie przystąpił w gimnazjum do bierzmowania, bo ksiądz go "wkurzył", więc zainteresował się filozofią ateistyczną. Kilka dni później przyszedł jego ojciec, jak się okazało - były wojskowy i oznajmił mi abym nie namawiał jego syna do chodzenia na katechezę. Wzruszyłem tylko ramionami, ale z zajęć z religii go nie wykreśliłem.

Wiem, a nie wszyscy katecheci zdają sobie z tego sprawę do końca, że wiara jest tylko i wyłącznie darem Boga i żaden ksiądz nic tu nie może poradzić.

Okazało się, że ten chłopak jest jedynym antagonistą w tej klasie, więc "biedny" nie chciał stać na uboczu i chodził na zajęcia. Pozwalałem mu głosić jego wyczytane poglądy, co wywoływało ciekawe dyskusje w klasie, a na koniec roku postawiłem mu stopień dostateczny za aktywność.

Nie jest to pismo katolickie, więc nie będę opisywał dalszego przebiegu jego filozoficznej i teologicznej edukacji. W każdym bądź razie przed maturą przystąpił do bierzmowania, które dokonał w szybszym tempie u biskupa (w Kurii) i wziął ślub kościelny. Okazało się, że filozofia ateistyczna mu nie przeszkodziła, aby się nawrócić - bo otrzymał dar wiary. Daru wiary nie otrzymała dziewczyna z listu , pomimo przyjęcia I Komunii, została skreślona z religii i pozornie wszystko byłoby w porządku, gdyby nie środowisko. W dużej miejscowości nikogo by to nie obchodziło.

Natomiast redakcja wyborcza.pl uczepiła się jednego wyrwanego z kontekstu słowa "zero". Dzieciaki pytały, co z nią będzie, bo w tym środowisku był to ewenement. Ksiądz nie powiedział dziewczynie, że jest zerem, usłyszała to po prostu ze szkolnych plotek. Mogło to być zupełnie inne sformułowanie. Młodzież w tym wieku opowiada takie historie, że można zrobić scenariusz filmu.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.