Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ubawiła mnie obrona nauczania religii, przedstawiona przez prof. Henryka Samsonowicza .

Neutralność światopoglądowa naruszona przez teorię Kanta? Nie widzi Pan Profesor różnicy, która w praktyce szkolnej polega na tym, że uczeń kwestionujący Kanta zdobywa szacunek nauczyciela i może odbyć z nim długą dyskusję, a uczeń kwestionujący Biblię wylatuje za drzwi lub dostaje pałę?

Nie widzi Pan Profesor, że religia może trzymać się kupy tylko wtedy, kiedy nikt nie zadaje pytań?

Prawda i dobro?

Czy prawdą jest to, że Bóg kocha ludzi, czy prawdą jest to, że wymordował ich miliony, za drobne przewinienia, w potopie, w Sodomie, w Egipcie? Czy dobrem jest odrzucenie Szatana, czy (jak to robi Bóg) wesołe z nim pogwarki i wspólne dręczenie biednego Hioba?

Lista pytań, dyskwalifikujących ucznia jest bardzo długa: Czy Ziemia powstała sześć tysięcy lat temu, czy przed milionami lat? Czy Amerykę odkrył Kolumb, czy Noe, przywożąc stamtąd zwierzęta na arkę? Dlaczego Łazarz nie opowiedział, gdzie była jego dusza przez kilka dni po śmierci? Czy sprawiedliwość polega na tym, że Bóg prześladuje praprawnuka za przewinienia prapradziadka?

Ta "nauka" o prawdzie i o tym co jest dobre, a co złe, jest bardzo zakłamana.

Pani Profesorze, najwyższy czas, aby zobaczył Pan w nauce religii to, czym ona jest - majstersztykiem biznesowym. Fiat czy Nokia płacą za reklamę swojego biznesu ciężkie pieniądze. Kościół katolicki nie tylko nic nie płaci, ale dostaje za nią około miliarda złotych rocznie i to jest reklama wśród młodych, perspektywicznych klientów!

Myślisz, że religia powinna zniknąć ze szkół? Napisz:listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.