Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W sobotę 25 sierpnia 2012 r. wieczorem Straż Miejska w asyście Policji rozpędziła koncert gitarowy dla kilkuset słuchaczy - turystów z kraju i ze świata, pod Szarą u wylotu Siennej do Rynku Głównego w Krakowie.

Piękny, letni (pewnie ostatni) sobotni wieczór tuż po godz. 22. Rynek Krakowski tętni życiem, pełne są ogródki kawiarniane, tłumy spacerowiczów, wśród straganów kiermaszu regionalnego, a wcześniej kolejnego krakowskiego spotkania kolekcjonerów.

W kilku punktach Rynku koncerty muzyków, zespołu Cyganów, zespołu akordeonistów z Ukrainy, klawiszowca pod Sukiennicami, czy chętnie słuchanych w tym sezonie gitarzystów pod Hard Rockiem i u wylotu Siennej. Gitarzyści mają legalizację występów w Urzędzie Miasta, są niezależnymi muzykami (Algierczyk i Krakowianin), występują w programach promocyjnych miasta (Każdy może zobaczyć: Gorące rytmy Krakowa , czy Kraków: Wiosenny spacer z muzyką.

Od kilku tygodni w ramach eksperymentu twórczego kończą dzień wspólnym koncertem 30-45 min. między 22-23, u wylotu Siennej do Rynku Głównego. Artyści są znakomici, ich palce wydają ze strun fantastyczne dźwięki. Budzą aplauz i uznanie kilkuset słuchaczy, znajdujących tutaj najmilsze wrażenia z pobytu w Krakowie.

Niestety nie dzisiaj... po 10 minutach koncertu - przez tłum słuchaczy przepychają się 3 pojazdy policji, a kilka minut potem przerywa go patrol (2 młodych) straży miejskiej, żądający zaniechania go.

W obecności kilkuset słuchaczy następuje kontrola dokumentów, negocjacje, konsultacje w centrum dyspozycyjnym... W atmosferze dezaprobaty słuchaczy, po 20 minutach patrol odstępuje i wyrusza w obchód płyty Rynku. Muzycy wznowili koncert. Niestety po 10 minutach pojawia się kolejny patrol (para strażniczka i strażnik), po wysłuchaniu na uboczu jednego utworu, przystępują do interwencji... Kolejne badanie dokumentów pozwoleń, żądania rozejścia się, arogancko reagując na protesty słuchaczy, itd. Z odwodem pojawiają się samochody: od strony Małego Rynku policyjny, a od Grodzkiej Straży Miejskiej. Oburzenie zgromadzonych turystów jest ignorowane. Artyści składają instrumenty, kończą występ, przyjmują podziękowania i ubolewania... WSTYD DLA KRAKOWA, WSTYD DLA POLSKI.

Bardzo wzburzony oddaliłem się w kierunku Grodzkiej, napotykając rozwalające wręcz przestrzeń Rynku i moje uszy inwazje dźwięków (porównywalne w sile do stadionów piłkarskich) spod Jaszczurów, z wesela u Wierzynka na I p. (otwarte okna), i nowo otwartego klubu muzycznego Grodzka 1. Nikomu to nie przeszkadza, nie ma interwencji. Żadnych patroli.

Czy taka jest gościnność i kultura Krakowa?

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.