Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Usłyszałam o łabędziu, którego komuś udało się wyhodować ze znalezionego jajka... Duży sukces. Ja mam inny.

Od 3 lat myszołowy budują gniazdo na parapecie mojego okna na 10 piętrze. W kwietniu przylatuje para i składa jajka w skrzynce na kwiaty. Po dwóch takich przypadkach w dwóch kolejnych latach, kiedy miały po 2 lub 3 małe, w tym roku zabrałam skrzynkę.

Niestety gniazdo na parapecie ma nie tylko przyjemne strony. Ptaki są ładne, ale brzydkie są zapachy za oknem, i hałas okropny, zwłaszcza gdy te "małe głodomory" dopominają się jedzenia. Poza tym trzeba też sprzątać resztki niedojedzonych myszek...

Ale i w tym roku złamałam się, gdy w kwietniu para znów się pojawiła i ptaki tak uparcie krążyły i domagały się gniazda.

Sama im je zrobiłam, mając nadzieję, że się nie spodoba, ale niestety - spodobało się, i urodziło się aż 6 młodych. Bałam się czy rodzice dadzą radę taką gromadkę wykarmić, ale myszy na szczęście nie brakuje, "mama" jest bardzo troskliwa i wszystkie ptaszki żyją i mają się dobrze.

Lubimy z moją kotką obserwować jak latają z tymi myszkami w pazurach i potem karmią, wsadzając ,,kąski '' do głodnych dziobków.

Musiałam swoje gniazdo poprawiać, bo z powodu deszczu zaczęło się rozpadać.

Czekamy na Wasze historie i zdjęcia dzikiej przyrody. Piszcie: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.