Chciałabym zabrać głos w dyskusji nad Kartą Nauczyciela, bo pracowałam przez ponad pięć lat w szkołach ponadgimnazjalnych, a teraz w pomocy społecznej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ukończyłam dwa kierunki studiów - jeden uprawniający do uczenia w szkołach (polonistyka) oraz kierunek nie dający przygotowania pedagogicznego.

Chciałabym napisać o kilku popularnych mitach.

Mit 1. 18 godzin to tylko pensum dydaktyczne, nauczyciel pracuje o wiele dłużej (40 godzin). Pracowałam w dwóch szkołach. Mitem jest codzienne, wielogodzinne przygotowywanie się do lekcji. Spotkania z rodzicami odbywają się kilka razy w roku. Co do szkoleń - często byłam wysyłana na szkolenia w godzinach pracy. Co do wyjazdów na konkursy, wycieczki są to wydarzenia rzadkie, kilka razy w roku.

Mitem jest przekonanie, że tylko nauczyciel musi przygotować się do pracy, na co potrzebuje aż 22 godzin tygodniowo. Raz przygotowany scenariusz lekcji, konspekt staje się najczęściej podstawą prowadzenia lekcji albo w klasie równoległej, albo w następnych latach.

Dziś, pracując w szeroko rozumianej pomocy społecznej do moich obowiązków należy codzienne przygotowanie zajęć dla podopiecznych - zajmuję się tym w swoim własnym czasie, mój czas pracy to 40 godzin tygodniowo realnej pracy z podopiecznymi.

Mit 2. Urlopy dla poratowania zdrowia Zastanawiać może fakt, że tylko nauczyciele muszą ratować swoje zdrowie na rocznych, pełnopłatnych urlopach. Uprawnień takich nie mają osoby pracujące z chorymi, zaburzonymi psychicznie, pracownicy służby zdrowia, pracownicy pomocy społecznej, osoby zatrudnione w ciężkich i szkodliwych dla zdrowia warunkach

Mit 3. Niskie zarobki. Za 18 godzin pracy w szkole zarabiałam więcej niż za 40 godzin pracy z potrzebującymi. Pensje nauczycieli są realnie wysokie w porównaniu z pensjami osób zatrudnionych w pomocy społecznej, służbie zdrowia, administracji.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Bartosz T. Wieliński poleca

Przydatne linki

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Cóż... spójrzmy bliżej. Mit 1 . Obecnie to nie 18, ale 20 godzin pracy z uczniami. Codzienne i wielogodzinne przygotowywanie się do lekcji to rzeczywiście mit, jednak wliczając te wycieczki, dyskoteki, sprawdziany, poprawy zeszytów, szkolenia poza godzinami pracy i przygotowywanie się do zajęć, śmiało można założyć, że uzbiera się dodatkowe 20 godzin tygodniowo (średnio w roku, bo jak sama mówisz wycieczki nie zdarzają się codziennie). Mit 2. A cóż to niby za mit? Fakt, że inne osoby równiez potrzebują takiego urlopu, ale go nie mają, ma niby oznaczać, że nie jest on potrzebny nauczycielom? Ciekawe rozumowanie... Mit 3. Z tym faktycznie bywa różnie. W takiej Warszawie zarobki potrafią być niemal dwa razy większe niż w takim np. Przemyślu. A mimo to, w tych biedniejszych miastach nauczyciele na tle innych nie mają tak najgorzej (bo np. we wspomnianej Warszawie zarobki nauczyciela są - w porównaniu do wielu innych - naprawdę mizerne). Jeżeli 40 godzin pracy z potrzebującymi jest tak słabo płatne, to czemu rezygnowałaś z pracy w szkole? Realizacja pasji. BZDURA! Przecież poświęcając raptem 18 godzin tygodniowo na szkołę, śmiało mogłaś wziąć pół etatu w pomocy społecznej. Ale z drugiej strony, skoro faktycznie poświęcałaś na to tylko 18 godzin, to nie Ty zrezygnowałaś, lecz zrezygnowano z Ciebie? Pozdrawiam serdecznie :)
    już oceniałe(a)ś
    13
    0