Artykuł o Dodzie nadzwyczaj mi się nie podoba; Doda nie musi się bronić, gdyż nie jest w żaden sposób winna - to Doda powinna być chroniona, gdyż Sąd usiłuje ją rozliczać z jej praw obywatelskich chronionych konstytucyjnie.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tekst Bogdana Wróblewskiego "Adwokaci Dody: Ograniczono prawo do obrony" .

Z punktu widzenia definicji instytucji obrażania uczuć religijnych, Doda w żaden sposób nie obraziła nikogo. Stwierdziła, że autorzy Biblii byli "napruci winem" i "palili jakieś zioła". Ponadto skonstatowała, że bardziej wierzy w Dinozaury niż w Biblię".

Obrażanie definiuje się na gruncie języka polskiego jako takie zachowanie, które uchybia czyjejś godności. Nie istnieje jednak definicja obrażania uczuć religijnych. Można co najwyżej na podstawie ogólnego, słownikowego objaśnienia znaczenia słowa "obrażać" taką definicję zrekonstruować. Obrażaniem uczuć religijnych byłoby więc uchybianie godności osób wierzących w Biblię.

Czy wobec tego Doda zachowała się w taki sposób, aby uchybić godności osób wierzących w Biblię? Konstytutywną cechą uchybiania czyjejś godności (np. wierzących w Biblię, Czarnych, Białych, Buddystów, Scjentologów, itp.) jest przypisywanie temu komuś dezawuujących jego człowieczeństwo anty-wartości z racji przynależności tego kogoś do określonej grupy społecznej. Najczęściej, przymiotnikami dezawuującymi czyjeś człowieczeństwo są zwroty wulgarne lub powszechnie uznawane za epitety służące obrażaniu (np. "idiota", "głupek", "gnój").

W wypowiedzi Dody jednak nie występują żadne takie orzeczniki, które przypisywałaby ona osobom wierzącym w Biblię. Doda nie wypowiada się na temat osób wierzących w Chrystusa. Wypowiada się jedynie o autorach Biblii. Ponieważ nie wiadomo kto był autorem Biblii (podobnie jak nie wiadomo kto był autorem "Iliady"), nie można nawet orzec, że Doda obraziła autorów Biblii.

Wypowiedź Dody co najwyżej można traktować jako manifestację jej poglądów na temat chrześcijaństwa. Ponieważ nie żyjemy w państwie wyznaniowym, zaś Konstytucja chroni wolność słowa, wyrażania opinii oraz sumienia, sprawa w sądzie przeciwko Dodzie jest konstytucyjnie niedopuszczalna. Dopuszczenie tej sprawy na wokandę jest ewidentnym złamaniem Konstytucji.

Z punktu widzenia ogólnych standardów racjonalności opowiedzenie się za dinozaurami, a nie za Biblią jest na wskroś racjonalne. Jako logik powiem wprost: szaleństwem religijnym jest bardziej wierzyć w Biblię niż w naukowo zweryfikowane istnienie dinozaurów. Co do palenia ziół, antropologowie już dawno zweryfikowali hipotezę, że w kulturach szamańskich spożywanie narkotyków w postaci picia naparów, palenia ziół i spożywania określonych roślin, było powszechne. Ekstazy religijne (czy ogólniej - wszelkiego rodzaju stany tantryczne) są wynikiem wydzielania przez mózg określonych substancji halucynogennych. To może się dokonywać poprzez zażywanie odpowiednich środków (grzybków, palenie trawki, itd.), ale także przez najzwyklejszy jogging (zjawisko opisywane przez polskich, znakomitych antropologów prof. Bielickiego i Fijałkowskiego w książce "Homo przypadkiem Sapiens").

Skandalem jest w polskim sądownictwie to, że sprawa Dody jest obecna na wokandzie sądowej. W tym samym stopniu, jeśli ktoś wierzy w Smerfy, może czuć się obrażony powiedzeniem, iż Smerfetka była dziewczyną lekkich obyczajów.

Dr hab. Wojciech Krysztofiak, prof. US, logik i filozof

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem