O komunizm i faszyzm można się kłócić, przepychając mgliste granice między czynami dozwolonymi i zabronionymi. To kwestia w dużej mierze poddająca się wyłącznie subiektywnej ocenie, która trudna jest do ujęcia w sztywne ramy kanonu prawa - co nie znaczy oczywiście, że prawo nie powinno regulować kwestii propagowania zbrodniczych ideologii.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To co uderzyło mnie w felietonie Rafała Zasunia - i to, z czym się absolutnie nie zgadzam - to w tym momencie nawet nie kwestia oceny totalitaryzmu i związanych z nim symboli. Choć w ogólności uważam sierp i młot za symbol równie upadlający co swastykę. Chciałbym zwrócić uwagę, że bez względu na ocenę tego czy innego symbolu, powinniśmy się przede wszystkim trzymać faktów. Natomiast z faktami nie ma zbyt wiele wspólnego następujący cytat: Komunizm jako ideologia jest martwy. Nikt dziś w jego imię na świecie nie rozstrzeliwuje burżujów, nie rozkułacza rolników, nie buduje łagrów.

Komunizm jako ideologia nie jest martwy. Pozwolę sobie to powtórzyć z całą świadomością brania odpowiedzialności za słowa, i bez opatrywania ich klauzulą "moim zdaniem": komunizm nie jest martwy. Łagry w Korei Północnej dzień w dzień mielą niewinnych ludzi trybami machiny podobnej do tej, która w pierwszej połowie dwudziestego wieku posłała na śmierć miliony obywateli Związku Radzieckiego.

Proszę o tym nie zapominać. Rolnicy w Korei Północnej nie mogą uprawiać tego, czego potrzebują, lecz są zmuszani do uprawy tego, co przynosi reżimowi największe zyski - w tym przypadku z przemytu opium. Jeśli to nie jest komunizm, to czym on w takim razie jest?

Tak, obiło mi się o uszy, że Chiny zrezygnowały z kolektywizacji rolnictwa. Pierwotne idee komunizmu być może istotnie są w odwrocie. Mówię tak tylko i wyłącznie dlatego, że poza przykładem Korei Północnej nie jestem w stanie - z racji braku wiedzy - przytoczyć konkretnych przykładów z terenu Chin, Wietnamu, czy Kuby i poprzeć tego cytatem z Marksa czy Lenina. Ten jeden powyższy przykład powinien jednak wystarczyć.

Proszę jeszcze ponadto zauważyć, że o tym, czy komunizm jest martwy czy nie, nie decyduje bynajmniej obecność reżimów, których akcjom da się przypisać konkretne zdania z manifestów jego ideologów.

Równie dobrze można powiedzieć, że nie słychać nic o władzach państwowych, które jawnie odwoływałyby się do nazizmu i inwestowały w budowę komór gazowych (choć z tymi łagrami, jak widać, to już różnie bywa).

To nie zmienia jednak faktu, że podskórny pęd i tęsknota za uproszczeniami idącymi w kierunku antysemityzmu i ksenofobii, które były naturalną pożywką dla zwolenników Hitlera, istnieją nadal i mają się dobrze.

Tak samo też istnieje i ma się dobrze tęsknota za totalitarnym ustrojem ZSRR. Nie jestem w stanie sobie co prawda wyobrazić, dlaczego ktokolwiek uczciwy miałby za nim tęsknić, ale fakt jest faktem - ludzie za nim tęsknią. I dopóki komunizm będzie żywy w ich sercach i umysłach, dopóty należy się go bać - tak samo jak nazizmu.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem