Chciałabym być ministrem oświaty, ale w kraju rządzonym przez Króla Maciusia, albo innego, który rozumie, co się do niego mówi i jest daleki od duszących go struktur. A może Pan Premier Tusk by mnie powołał? Mam 38 lat i się nie boję!
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Uczę od 18 lat. Mam za sobą doświadczenia na wszystkich szczeblach oświaty, od przedszkola do wyższej uczelni. Dzieci i młodzież, z którymi przyszło mi pracować pochodziły z bogatych domów i z rodzin dotkniętych nędzą i patologią. Znam instytucje prywatne i państwowe. Znam miasto, miasteczka i wieś.

Sama mam dzieci w wieku szkolnym. Kształciłam się w Polsce i zagranicą. Jestem w mojej rodzinie trzecim pokoleniem, które uczy i kocham to.

To zawód, który wybrałam, a nie do niego spadłam. W każdym razie mam jakiś ogląd, a w dodatku, w przeciwieństwie do pani Profesor Nawrockiej, mimo dość jeszcze młodego wieku, niczego się nie boję.

Moje obserwacje dotyczące oświaty przedstawiam głośno i wyraźnie, a każdy mój student wie, że jestem naczelnym wrogiem polskiej szkoły. Co jest źle? Wszystko! Być może oprócz większości przedszkoli (chwała im za to) i kilku prywatnych placówek oświatowych. Reszta jest do zaorania! No to po kolei:

PARADOKS 1

Mamy najdroższy w Europie system egzaminacyjny. Mimo że wydajemy na niego tyle pieniędzy, jest on całkowicie nieprzystosowany do światowych standardów. Sprawdza jedynie fart i umiejętność stawiania ptaszków na teście. Każdy analfabeta przy odrobinie szczęścia jest w stanie zakreślić 30 proc. prawidłowych odpowiedzi.

Mimo tak wysokich kosztów system zatrudnia niekompetentnych twórców egzaminów, którzy nie dość, że piszą egzaminy nudne, poniżej poziomu, to jeszcze popełniają w nich liczne błędy. W tym roku 1 błąd w trzecioteściku, 7 w egzaminie szóstoklasisty, nie wspominając już o błędach metodycznych, których zliczyć nie sposób.

Dlaczego system opiera się głównie na zadaniach zamkniętych oraz na kluczach? Nieprawda, że po to, aby wyeliminować korupcję, tak się obniża koszty sprawdzania. A i tak wydajemy za dużo.

PARADOKS 2

Osoby, które przystępują do matury dwujęzycznej i tak muszą zdawać maturę podstawową z tego języka? Po co? Czy to obniża koszty? Osoby, które uzyskały certyfikaty językowe nawet na poziomie zawodowym takie jak CPE i tak muszą zdawać polską maturę.

Jaki jest na to argument? Bo matura jest naszym narodowym egzaminem, a jak wiadomo nie będzie nam jakiś Angol mówił, czy nasze dzieci znają angielski, albo Rusek, czy znają rosyjski. Taniej?

PARADOKS 3

Jesteśmy jednym z najbardziej utalentowanych językowo narodów Europy. Przed nami tylko Rosjanie, ale w znajomości języków ledwie wyprzedzamy Portugalię i Albanię. Włosi nas już przegonili.

Dlaczego? Dlatego że w większości szkół uczą niedouczeni nauczyciele języków, którzy sami skończyli studia, w czasie których niczego ich nie nauczono. Lepsi poszli do renomowanych państwowych liceów, prywatnych szkół podstawowych i do dobrych szkół językowych.

Pozostali Ci, którzy w czasie kursów doszkalających proszą o mówienie do nich po polsku oraz Ci, którzy karcą uczniów za "przerabianie materiału do przodu", albo Ci, którzy mówią do dzieci znających dobrze angielski: "jakoś tak niewyraźnie mówisz" i obniżają ocenę, albo jeszcze Ci, którzy spędzają na zwolnieniach lekarskich większość roku szkolnego.

PARADOKS 4

Które szkoły podstawowe i gimnazja osiągnęły cokolwiek w uczeniu języków obcych? Te, które wynajęły sale prywatnym szkołom językowym, albo te, które pozwalają własnym nauczycielom uczyć po lekcjach na terenie szkoły - takich jest większość, a dyrektorzy nawet nie udają, ze przymykają na to oko, bo zależy im na miejscu w rankingach.

PARADOKS 5

Zeszłoroczne badania uzdolnień matematycznych wśród młodych Polaków pokazały, że ponad połowa trzylatków jest bardzo zdolna. Te same badania pokazały, że już w trzeciej klasie większość dzieci jest mocno poniżej przeciętnej. Gorszy rocznik? Odmóżdżające klepanie zadań i tępy nakaz naśladowania Boga, czyli polskiego nieomylnego nauczyciela.

PARADOKS 6

Przychodzi do mnie student chcący zdawać tak zwaną "zerówkę" i pyta: "to skoro zdaję w maju, to obowiązuje mnie materiał do końca kwietnia?". Ludzie powariowaliście? Zerówka jest zaszczytem dla wybitnych. To czemu nie zdajecie od razu w październiku? Byłoby mniej materiału.

Inna studentka wyrzucona przeze mnie z sali za ściąganie, poszła od razu do dziekana na skargę. Polski student jest roszczeniowy. Tak stłamszony przez szkołę nauczył się walczyć o swoje. Nie pojął jak się negocjuje. On walczy. Robi to bez skrupułów i bez pohamowania.

On żąda. Żąda, bo płaci. Płaci, więc wymaga. Wymaga dobrych stopni, nie dobrej wiedzy. A szkoły wyższe - zwłaszcza te płatne (płatne, nie prywatne) robią, co mogą, żeby został, bo kasa! I kiedy już tak się radośnie obniży poziom, to studenci mają pretensję, tak około czwartego roku, że się niczego nie nauczyli.

PARADOKS 7

Kto rządzi w polskiej oświacie? Zależy, na jakim szczeblu.

W wiejskich podstawówkach wójt z plebanem. Ten pierwszy, bo zatrudnia kumy i kumy tamtych kum, a ten drugi sprawia, że w planach lekcji są wpisane koła maryjne i różańcowe. Normą stało się odwoływanie wszystkich lekcji w dniach rekolekcji w kościele.

W liceach - różnie, czasem tylko pleban. W warszawskim liceum Reytana do maturzystów wezwano egzorcystę, żeby wypędzić z nich diabła, bo się nie uczyli. Ciekawe, czy fakt, iż zdali maturę, był zasługą oczyszczenia duszy? A dyrektor? Dyrektor - doktor filozofii - akurat musiał wyjść.

Na uczelniach wyższych - pieniądz zarządzany przez radę starszych, o przepraszam, przez Rady Wydziału, które z jednej strony nie mają pomysłu jak ten pieniądz wydać, a z drugiej nawet nie wiedzą, co zrobić by go zdobyć. I wyciągają od studentów ile się da, za wszystko. No jasne, za 20 lat nie będzie już prywatnych uczelni, więc trzeba się nachapać. Taka polska zasada niezależna od poziomu wykształcenia.

PARADOKS 8

W nauczaniu wczesnoszkolnym nie ma ocen. Rankingi są krzywdzące dla dzieci. Demotywują. Powinno się pokazywać we wczesnych latach tylko to, że każdy jest w czymś dobry i jakoś się przydaje grupie. Dzięki temu wzmacnia się więzi i umiejętności społeczne, a tym samym buduje przyszłe społeczeństwo. Jasne!!!

Ale nie w Polsce. Przepis, co prawda, jest, ale przecież można go ominąć dając dziecku pięć punktów zamiast piątki, na koniec roku wręczyć nagrodę najlepszemu uczniowi (czyli takiemu, co najlepiej zdaje testy) i wykluczyć inne dzieci. To łatwe i dzięki temu można oszukać wszystkich, a dzieci spokojnie skrzywdzić.

PARADOKS 9

Rodzice. W większości miejsc rodzice siedzą cicho. Mają umysły skoszarowane. Są klasycznymi przykładami osobowości kołchozowej. Nauczyli się nie zadzierać z Panią.

Nikt im nie mówi, jak kształcić dzieci, jak im pomagać, nie ma zajęć dla rodziców (a w Skandynawii są).

Sami, także wykształceni w azjatyckim systemie rankingowym, nawet nie przypuszczają, że wspierają szkołę w robieniu z ich dzieci tępych robotników. Kiedy moja znajoma walczyła o godne traktowanie swojego dziecka, wszyscy rodzice stanęli po stronie oprawcy, czyli nauczyciela. Znamy to?

PARADOKS 10

Nasze dzieci. W każdej klasie notujemy od jednego do kilku przypadków neurozy. Dzieci są zastraszone. Dziesięciolatki sikają ze strachu na myśl o szkole, albo odwrotnie - całkowicie ją lekceważą, tworząc sobie inny model samoobrony. Dzieciom się nie chce, ale nikt nie widzi, że dziecko, to stworzenie, któremu się chce. A jak mu się nie chce, to znaczy, że ma depresję, bo albo boi się szkoły, albo jej nienawidzi, albo, co gorsza, nienawidzi też swojego domu, w którym zamiast miłości i zasad ma czipsy, telewizor i komputer.

Czeka nas albo ciężka orka, albo trzeba się poddać i dać sobie spokój. I tak już uczą w szkołach ci straszni zdobywcy nowej matury.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem