Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Po co gimnazjalistom taki egzamin? Spytała redaktor Aleksandra Pezda w Gazecie Wyborczej 25 kwietnia . Pani redaktor uważa, że egzamin z historii w gimnazjum był banalny, prosty i - jak rozumiem - obrażał inteligencję szesnastolatków. Bo odpowiedzi były w materiałach do zadań, wystarczyło je tylko znaleźć. Pani redaktor podaje przykłady zadań, w których uczeń musi rozpoznać, że akwedukt i łuk triumfalny pochodzą z kręgu kultury rzymskiej lub przeczytać tekst o Marii Curie-Skłodowskiej, w którym łatwo określić wymaganą w odpowiedziach datę (wystarczy do 1911 r., dodać 100 lat i jest odpowiedź). W komentarzu zadane zostaje pytanie o to, "co takie zadania sprawdzają". Wyjaśnię to. Bo warto, byśmy we wrzawie przeciw testomanii więcej wiedzieli o budowie egzaminacyjnych arkuszy.

Testy, zwłaszcza te obowiązkowe, muszą sprawdzić wiedzę i umiejętności wszystkich zdających: najsłabszych i najlepszych. Konstruując arkusz autorzy układają pytania tak, by każde z nich pozwalało coś konkretnego na temat pewnej grupy uczniów powiedzieć. Idealne zadanie powinno więc rozróżniać piszących uczniów na tych, którzy sobie z nim radzą lub nie. Tak więc zadania łatwe, nad którymi ubolewa redaktor Pezda, mają jasno wytyczony cel: wskazać, którzy uczniowie nie radzą sobie nawet z zadaniami prostymi.

Czytałem na portalu gazety, że niektóre zadania mógł zrobić z łatwością uczeń szkoły podstawowej. Jasne! I właśnie o to w tym zadaniu chodziło, żeby sprawdzić, ilu mamy uczniów, którzy w czasie edukacji gimnazjalnej nie nabyli żadnych dodatkowych umiejętności. To też trzeba wiedzieć. W arkuszach z innych przedmiotów gimnazjalnych również są sprawdzane umiejętności na poziomie szkoły podstawowej. Uczniowie zdający matematykę, w zadaniu 5. musieli sprawdzić, czy dana liczba jest podzielna przez 15. To również są umiejętności ze szkoły podstawowej.

Zadań trudnych też było dużo. Każde zadanie, które sprawdza umiejętności myślenia chronologicznego, czy analiza tekstu, wymagająca wiedzy historycznej, jest dla uczniów trudne. We egzaminie gimnazjalnym z historii w zadaniu 10. uczeń musiał wskazać, czym jest monarchia patrymonialna i pokazać przykład jej funkcjonowania (a nie jedynie wskazać encyklopedyczną definicję). W zadaniu 14. uczeń musiał wybrać władców, którzy dokonali trzeciego rozbioru Polski, prawidłowy wybór zależał od tego, czy znał on datę tego wydarzenia.

Zadania te i z pewnością kilka innych będą różnicować uczniów na tych najlepszych i resztę. Egzamin ma sprawdzić, jak wygląda wachlarz wiedzy i umiejętności wszystkich uczniów. Nie chodzi w nim o znalezienie laureatów konkursu i wybranie jakiegoś TOP 1000! Egzamin gimnazjalny to nie olimpiada historyczna! Nie wszystkie dzieci jeżdżą do Rzymu, nie wszystkie mają w domu Internet. Często nauczyciele wykonują ogromną, mozolną i godną najwyższej pochwały pracę z trudnymi uczniami. Zdobycie przez ich uczniów nawet 40% poprawnych odpowiedzi jest sukcesem. Gdyby arkusz był skonstruowany z samych trudnych zadań, jak chce tego Pani redaktor, nie można by zauważyć postępu słabszych uczniów.

To nie był arkusz marzeń. Nie zapominajmy jednak, że był to pierwszy zestaw zadań sprawdzający to, czego uczniowie uczą się w gimnazjach po wprowadzeniu tzw. nowej podstawy programowej. Proponuję cierpliwie poczekać na wyniki i na ich podstawie wydawać werdykt na temat łatwości egzaminu. Jako ciekawostkę dodam, że na egzaminie próbnym w grudniu ubiegłego roku, tylko ok. 25% uczniów wiedziało, że rok 776 p.n.e., był w pierwszej połowie VIII wieku. Zadanie z pozoru banalne okazało się zaporowym.

I na koniec. Pani Redaktor maluje obraz testu jako takiego, w którym wystarczy czytać, bo odpowiedzi są w pytaniach. Policzyłem: na 24 zadania 18 nie da się zrobić bez twardej wiedzy.

* Jacek Staniszewski - nauczyciel historii, Instytut Badań Edukacyjnych

Czytaj także komentarz Piotra Cieślińskiego: Precz z testami! Nie chcę wybierać spośród a,b,c,d

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.