Drodzy Młodzi Przyjaciele. Czuję się w obowiązku zwierzyć się Wam z bardzo przykrej tajemnicy. Nie jesteście - większość z Was - dobrze wykształceni, a jedynie tak Wam się wydaje. Zostaliście oszukani najpierw przez nauczycieli, a potem przez wykładowców - wyznaje Jan Stanek, profesor fizyki z Uniwersytetu Jagiellońskiego
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Pisze do Was profesor fizyki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, już w wieku przedemerytalnym, nienależący do żadnej partii politycznej, niepełniący żadnej funkcji kierowniczej, niestarający się o żadne stanowisko. Ten list - przejaw mojej troski o Was - jest wynikiem toczącej się dyskusji o polskim systemie kształcenia. Został sprowokowany wpisem na pewnym forum dyskusyjnym, zaczynającym się od słów: "Jestem doskonale wykształconą młodą polką..." (pisownia oryginalna).

Czuję się w obowiązku zwierzyć się Wam z bardzo przykrej tajemnicy. Nie jesteście - większość z Was - dobrze wykształceni, a jedynie tak Wam się wydaje. Zostaliście oszukani najpierw przez nauczycieli, a potem przez wykładowców. To oni, a przynajmniej wielu z nich, bezpodstawnie wypisali Wam świadectwa, zaliczyli egzaminy i wydali dyplomy - czasami nawet po kilka. Następnie chcący Wam się przypodobać politycy wmówili Wam i Waszym rodzicom, że dyplom jest tożsamy z posiadaniem wiedzy i umiejętności.

Dlaczego tak się stało? Otóż pracownicy dydaktyczni są płaceni od liczby wydanych dyplomów, a nie od jakości przekazanej wiedzy. Mało tego, rzetelne wypełnianie obowiązków dydaktycznych nieuchronnie prowadzi do zawodowej klęski. Ocenia się, że na uniwersytecie pracownicy naukowo-dydaktyczni powinni 70 proc. czasu poświęcać dydaktyce. Jednak awans zawodowy zależy wyłącznie od osiągnięć naukowych, mierzonych liczbą publikacji. W rezultacie naukowcy z szafarzy wiedzy stali się handlarzami marzeń.

Dydaktyka, zwłaszcza w naukach matematyczno-przyrodniczych, jest w kryzysie. W ciągu ostatniego półwiecza ilość dostępnej wiedzy uległa zwielokrotnieniu, a umysł ludzki, "nasza jednostka centralna", się nie zmienił. Przepełnienie komputera danymi dramatycznie spowalnia, a w ostateczności uniemożliwia działanie. Ponieważ nie możemy zainstalować nowego mózgu, musimy go przeprogramować. Jego zasoby wykorzystać jako pamięć operacyjną z szybkim dostępem do pamięci zewnętrznej, na przykład do internetu.

To nowy wzór wykształcenia, opierający się na logicznym i bezbłędnym rozwiązywaniu nietypowych problemów (a nie bieżących, praktycznych zastosowań), stosując filtry antyspamowe i programy antywirusowe. Nie wiem, jak to zrealizować w praktyce, ale nie da się tego zrobić w sposób bezstresowy.

Ale czy przypadkiem nie jest tak, że zostaliście oszukani, bo chcieliście być oszukani? Czy przyszliście na studia po to, aby zdobyć wiedzę i umiejętności, czy aby uzyskać dyplom? Czy wspieraliście wymagających nauczycieli, czy zwalczaliście plagiaty, czy chodziliście na wykłady, czy nie odpisywaliście (lub dawali odpisywać) na egzaminach? Teraz jesteście oburzeni, bo uważacie, że należy się Wam praca. Pracy jest wiele, ale nie ma ludzi potrafiących ją wykonać.

Nie liczcie, że tę sytuację zmienią naukowcy lub politycy. Profesorowie na ogół mają się dobrze, ratunek na uzdrowienie polskiej edukacji widzą głównie w podniesieniu płac. Politycy ewentualnie powołają specjalne komisje, które opracują programy naprawcze do roku 2050. Przemysł potrzebuje fachowców do bieżącej produkcji; gdy zmieni się technologia i nie będziecie w stanie się przystosować, chętniej zatrudnią młodszych i tańszych.

Jedyna nadzieja w Was i Waszych młodszych kolegach i koleżankach. Przekonujcie ich, aby ci, którzy się chcą uczyć, domagali się solidnego nauczania. Coś się już dzieje. W liceach, jeśli głodujący zwolennicy utrzymania chorej sytuacji tego nie zepsują, będzie można wybierać profil kształcenia w wersji rozszerzonej. Uczelnie przygotowują tzw. krajowe ramy kwalifikacyjne, które precyzują efekty kształcenia, czyli minimalny poziom wiedzy i umiejętności gwarantowanych absolwentom. Niech ci, którzy wybierają uczelnie w celu zdobycia wiedzy, zapoznają się z tymi dokumentami i zastanowią się, czy za kilka lat, gdy przyjdą na rozmowę z potencjalnym pracodawcą, taki dokument będzie argumentem świadczącym na ich korzyść.

Jednocześnie wymagajcie więcej od siebie, nawet jeśli inni od Was nie wymagają. Zapewniam - to się opłaci. Prowadzę seminarium magisterskie na biofizyce (Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej). W tym roku uczestniczy w nim sześć wspaniale wykształconych młodych Polek. One nie muszą się obawiać o swoją przyszłość.

*Jan Stanek jest profesorem w Zakładzie Fizyki Medycznej Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

Przeprogramować polski mózg

Tydzień temu prezes PZU Andrzej Klesyk oskarżył w "Gazecie" uczelnie o to, że są "fabrykami bezrobotnych". Wywołał wielką dyskusję. Świat nam ucieka! - zgodzili się z Klesykiem inni pracodawcy.

Absolwentów szkół muszą uczyć zawodu od nowa - od recepcjonistów po menedżerów. W szkołach nikt ich nie uczy selekcjonowania informacji, analizowania ani weryfikowania. Mają dostęp przez internet do najnowszej wiedzy, ale nie potrafią jej wykorzystać. Brakuje im umiejętności społecznych, nie potrafią pracować w grupie, źle się komunikują.

Pracodawcy jakoś się ratują. Na stanowisku speca od finansów zatrudniają np. biologa albo fizyka, a dyrektorem ds. eksportu zostaje niedoszła lekarka. Szukamy myślących samodzielnie, uczciwych i odważnych. Polska szkoła takich nie wypuszcza - pisał Andrzej Klesyk.

Zareagowała minister nauki Barbara Kudrycka. 17 maja zwoła okrągły stół pracodawców i rektorów. Obiecuje po milion złotych uczelniom, które znajdą sposób na zbliżenie edukacji z biznesem.

Czy to wystarczy? Czy studia to tylko przygotowanie do konkretnego zawodu?

Dzisiaj pisze o tym prof. Jan Stanek. Jego diagnoza jest dramatyczna. Zmienić trzeba nie tylko programy studiów. Musimy przeprogramować nasze mózgi! - wzywa profesor. Czy zdołamy?

To nie tylko problem studentów i rynku pracy. Co jeszcze zrobić, żeby edukacja odpowiadała wyzwaniom cywilizacji? Jak przeprogramować polski mózg?

Aleksandra Pezda

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Czy Twoim zdaniem wina w słabym przygotowaniu młodych ludzi do podjęcia pracy leży głównie po stronie wykładowców?

Przydatne linki

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    system jest zly ale ogolnie nas w szkolach nie uczy sie myslec samodzielnie tylko wciska sie sama teorie trzeba potem nauczyc sie tylko i zaliczone a potem jak idzie sie do pracy to czlowiek spotyka przykra rzeczywistosc bo nic nie wie a to co mowili w szkole to jakas pomylka.Ci ktorzy stworzyli taki system powinni isc do wiezienia za zmarnowanie kapitalu ludzkiego.
    już oceniałe(a)ś
    29
    2
    Przede wszystkim powinny wrócić egzaminy wstępne. Dawniej studia były "elitarne". Dziś, można by rzec - są obowiązkiem. Na studia powinno się iść z pasją, w celu rozwijania swoich zainteresowań, a nie jak w większości przypadków przymusowego papierka, który "niby" zagwarantuje nam pracę. Co moim zdaniem jest mydleniem oczu. Kto ma znaleźć pracę ten ją znajdzie nawet bez papierka i nie koniecznie będzie ona na niskim poziomie. Liczy się dobra organizacja pracy i kreatywność.
    już oceniałe(a)ś
    24
    2
    do pani minister Barbary Kudryckiej .... "minister nauki Barbara Kudrycka. 17 maja zwoła okrągły stół pracodawców i rektorów. Obiecuje po milion złotych uczelniom, które znajdą sposób na zbliżenie edukacji z biznesem." Szanowna pani minister ... ja pani podam pewny na 100% sposob zblizenia edukacji z biznesem ... i wcale nie chce za to miliona ... wystarczy skromne 10tys PLN . Przed laty ukonczylem studai w Polsce a pozniej dwa nowe kierunki w ameryce ... i w wypadku przyznania mi tych 10tys PLN pragne pania zapewnic ,ze nawet jedna zlotowka nie opusci Polski - wszystko donuje na polskie schroniska dla bezdomnych kotow i psow. I pomimo tego ,ze jestem Polakiem moze mi pani wierzyc ... nigdy nie probowalem dostac od Polski ani zlotowki z naleznej mi emerytury ... pol zycia spedzilem i przepracowalem w Polsce ... i zyje sobie wygodnie z zachodniej emerytury.. Cala sztuka polega na tym ,ze najbardziej successfull uczelnie na zachodzie, ktore idealnie zblizaja kwalifikacje swoich absolwentow do wymogow biznesu ... to tzw colleges , w ktorych studenci zwykle juz po 3 latach studiow potrafia wszystko czego od nich oczekuje pracodawca - polega to na tym ,ze szkoly te zatrudniaja na kazdym kierunku ludzi, ktorzy spedzili czesto ponad 20 lat bedac wlascicielami , szefami lub projektanatami znanych firm na rynku - maja ogromne up to date doswiadczenie zawodowe ... ale zatrudniajacy ich college musi miec kase i czesto placi im 2 lub 3 razy wieksze pensje niz uniwersytety - i to jest cala tajemnica sukcesu zachodnich szkol . Gdyby pani chciala poznac szczegoly tego systemu ... z checia je dostarcze.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    Mam 17 lat i ten artykuł dał mi bardzo dużo do myślenia, już wam mówię dlaczego. A mianowicie jak już napisałam mam 17 lat , jestem w 1 klasie liceum i już teraz mam wybierać sobie kierunek jaki chcę studiować 'dzięki' nowej reformie edukacji. To co piszę jest niezrozumiałe więc już tłumaczę o co chodzi. A więc nowa reforma nakazuje już teraz w 1 liceum wybranie sobie przedmiotow rozszerzonych jakie chcemy zdawać na maturze, których nas będą kształcić przez następne 2 lata. Wszystko pięknie fajnie niby , lecz na przykład, na psychologię jest potrzebna rozszerzona biologia i j, polski. Więc teraz wybieram tą biologię i polski rozszerzony i TYLKO tak naprawdę z nich przygotowują mnie do matury dokładniej. Do czego zmierzam: Jeżeli w 3 liceum odwidzi mi się psychologia i chcę studiować np dziennikarstwo, na które jest potrzebna rozszerzona historia ( a przypominam że przez ten czas ma się historię raz w tygodniu) nie mogę tego zrobić ponieważ z historii nie jestem przygotowana i mam za mało czasu aby to zrobić. Każą nam w tym wieku podejmowac tak poważne decyzje, czy to jest normalne? Chory system w Polsce, dziwne rządy. Nie wiedzą naprawdę właśnie co wymyślić i jak lepiej wykształcić polaków. Niech naprawdę usiądą i poważnie się zastanowią bo reforma edukacji wprowadzona teraz do niczego nie prowadzi. Zmienili nam matury. A testy gimnazjalne przebiegają jak matura . Nie wiadomo już do czego dążą.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    ąA Stanek to najlepszy przykład oszusta.
    już oceniałe(a)ś
    0
    1