Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Oto list w obronie Rafała Kaplera. Piszę dlatego, że w przeciwieństwie do wielu, wiem co piszę. Nigdy nie wybudowałem stadionu na 58 tys. miejsc, ale pracując 45 lat w budownictwie, często na kierowniczych stanowiskach, realizowałem podobne zadania jak pan Kapler, może nie w takiej skali i nie tak skomplikowane.

Poniżej postaram się na przykładzie przybliżyć ogrom przedsięwzięcia polegającego na wybudowaniu takiego stadionu, dla uproszczenia porównując to z budową budynków mieszkalnych.

Budynek 9-piętrowy o wymiarach 30x30 m ma powierzchnię użytkową ca 8.000m2p.u. Koszt wybudowania takiego domu w stanie deweloperskim to wydatek ok. 50 mln zł, a czas wybudowania ok. 18 miesięcy. Postawienie kolosa wielkości stadionu Narodowego to wybudowanie takich 40. budynków.

Przyjmijmy założenie, że jednocześnie realizujemy 20 budynków, a kiedy je skończymy, rozpoczynamy realizację pozostałych. Realizacja 40 budynków trwałaby więc 36 miesięcy, trzy miesiące dłużej niż budowa stadionu. Zasadna jest teraz refleksja, czy budowa 40. budynków mieszkalnych i budowa stadionu są w ogóle porównywalne. Pod względem trudności i skomplikowania budowa budynków mieszkalnych i budowa stadionu to jak 5:95.

Stadion miał być skończony w lipcu ubiegłego roku. O zakończeniu robót decyduje data wpisu inspektora nadzoru w Dzienniku Budowy. Na podstawie tego wpisu inwestor ma obowiązek dokonania odbioru obiektu. Jeśli komisja uzna obiekt za odebrany, inwestor występuje do władz budowlanych o wydanie zgody na użytkowanie. Data uzyskania zgody na użytkowanie nie jest datą zakończenia budowy.

Jak w tym przypadku było, nie wiem. Pomijam możliwość istnienia aneksu, który podpisany przez układające się strony mógł zmienić umowny termin zakończenia inwestycji.

Stadion Narodowy w Warszawie powstał w ciągu 33 miesięcy i jest gotowy do rozgrywania meczów. Jako obiekt sportowy jest emanacją wielkiego kunsztu zawodowego projektantów, wykonawców i inwestora!

Szanowny Panie Kapler!

Gdybym ja podpisywał z panem umowę, uwzględniłbym w niej te same zapisy, a kwota byłaby jak nie taka sama, to wyższa.

A co poradzić na to, co teraz się dzieje wokół pana i pana premii? No cóż, podjęcie się tej pracy niech pan potraktuje jak wdepnięcie w coś leżące na trotuarze. Niech pan też nie zwraca uwagi na ujadające wokół pana foksteriery dziennikarskie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.