Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem wdzięczny panu Krzysztofowi Vardze za napisanie doskonałego artykułu My, ateiści (Gazeta Wyborcza, 4-5 lutego), w którym tłumaczy dlaczego jest ateistą i przedstawia recenzję książki "Dlaczego jesteśmy ateistami" (wyd. Czarna Owca). Zgadzam się w pełni z autorem artykułu, że ze względu na walory intelektualne tej książki powinni ją czytać zarówno wierzący, jak i niewierzący.

Jednak uderzające w argumentach zawartych w książce (jak również przedstawionych przez pana Vargę) jest to, że odnoszą się one wyłącznie do współczesnego sposobu myślenia, które z kolei opiera się na naszym obecnym rozumieniu wszechświata i miejsca człowieka we wszechświecie.

Argumenty te w mniejszym stopniu dotyczą doświadczenia ludzkiego we wszelkich jego aspektach. Jest tak prawdopodobnie dlatego, że niektóre rodzaje doświadczenia, jako że są wysoce subiektywne, nie prowadzą do obiektywnego stwierdzenia, że coś jest lub nie jest faktycznie prawdą.

Ponadto szereg tradycyjnych wierzeń traci wiarygodność w świetle odkryć naukowych, a zatem przekonania wielu wierzących łatwo narażają ich na krytykę logicznie myślących ateistów. Chrześcijanom nie pomaga wiedza o tym, że, na przykład, prawie każdy kandydat na prezydenta wywodzący się z Partii Republikańskiej wierzy, iż świat został stworzony przez Boga kilka tysięcy lat temu lub że tsunami albo trzęsienie ziemi to kara boska za grzechy ludzi mieszkających w danym regionie.

Mimo wszystko przypomina mi się obraz ideologii, którą Wisława Szymborska porównała do spakowanej walizki z wystającymi fragmentami ubrań. Żadna ideologia nigdy nie będzie w stanie pomieścić całego doświadczenia ludzkiego. Tyczy się to tak samo ateizmu, jak chrześcijaństwa lub każdej innej religii. Jako pisarz pan Varga powinien zdawać sobie z tego sprawę.

Pozwolę sobie przytoczyć przykład z własnego doświadczenia. Gdy byłem nastolatkiem starałem się myśleć wyłącznie racjonalnie. Potem zacząłem czytać prace autorów takich jak Hermann Hesse i Aldous Huxley, który w esejach "Drzwi percepcji" i "Niebo i piekło" opisał swoje doświadczenia z meskaliną (proszę pamiętać, że Huxley był racjonalnie myślącym humanistą).

To sprawiło, że 40 lat temu, w Anglii, przez jakiś czas sam eksperymentowałem z miękkimi narkotykami takimi jak marihuana i LSD. Dość szybko zdałem sobie sprawę z tego, że słowo "narkotyk" błędnie oddaje właściwości tych substancji. Z całą pewnością możemy uznać alkohol za narkotyk - coś, co otępia umysł i sprawia, że mówimy i zachowujemy się idiotycznie.

Marihuana i LSD dają wprost przeciwny efekt. Pozwalają na zdobycie zupełnie nowego doświadczenia, które byłoby niemożliwe przy normalnym racjonalnym sposobie postrzegania rzeczywistości. Kolory, wspomnienia, idee stają się wyraźniejsze, bardziej intensywne. Stajemy się bardziej kreatywni, słuchamy muzyki na zupełnie innym poziomie. Muzycy tacy jak Beatlesi starali się zawrzeć własne doświadczenia z takimi substancjami w muzyce, którą tworzyli (Strawberry Fields Forever, A Day In The Life, Lucy In The Sky With Diamonds).

W moim przypadku pojawił się dodatkowy element - stałem się religijny i na nowo odkryłem wiarę z czasów dzieciństwa na zupełnie innym poziomie. Zacząłem czytać literaturę mistyczną, na przykład dzieła Św. Jana od Krzyża, Mistrza Eckharta lub nieznanego autora traktatu Teologia Germanica, co w końcu zainspirowało mnie do napisania pracy doktorskiej na temat twórczości Eckharta.

Staram się pokazać, że racjonalny sposób myślenia skupia się wyłącznie na jednym poziomie świadomości - tym, który uznajemy za naszą ogólną percepcję świata. I już tutaj pojawia się problem, ponieważ dzieci postrzegają świat inaczej niż dorośli.

Czym w ogóle jest percepcja? Czy znajduję się we wszechświecie, który postrzegam, czy wszechświat, który postrzegam, istnieje jedynie w mojej świadomości? Czy jedno i drugie? Tak więc umiejętność racjonalnego myślenia, która jest absolutnie niezbędna aby zrozumieć świat, jest mimo wszystko niewystarczająca i jak dotąd mamy wątłe wyobrażenie o tym, co leży poza "normalnym" światem, który postrzegamy. Paradoksalnie to ateista zapoczątkował tę ideę.

W książce "Dlaczego jesteśmy ateistami" J.L. Schellenberg przypomina nam, że znajdujemy się dopiero na początku drogi zwanej ewolucją: "...warunki sprzyjające życiu będą panowały na naszej planecie jeszcze przez miliard lat". Byłoby niezwykle zaskakujące gdybyśmy na końcu tej drogi nadal wszyscy pozostali racjonalnie myślącymi ateistami. Osobiście bliższy jest mi sposób myślenia wielkiego francuskiego teologa i paleontologa Pierre'a Theilharda de Chardina, który, uznając teorię ewolucji, uważał, że ludzkość dąży do "punktu Omega" - ostatecznego celu wszelkiej ewolucji. Koncepcji tej przypisywał także znaczenie religijne.

Moim zdaniem aktualny sposób myślenia zarówno wierzących, jak i niewierzących jest dość prymitywny. Przyszłość zapewne przyniesie nowe spostrzeżenia wraz z nowymi odkryciami w świecie nauki. Zamiast zagłębiać się w dotychczasowych twierdzeniach, teologowie muszą na nowo zinterpretować swoją wiarę w świetle odkryć naukowych, w przeciwnym wypadku niedługo wszyscy będziemy ateistami.

Z drugiej strony ateiści powinni zdać sobie sprawę z tego, że dopiero zaczynamy rozumieć, jak działa umysł ludzki. Logika stanowi niezbędną podstawę, jednak opierając się na poglądach, na przykład, Richarda Dawkinsa czy Christophera Hitchensa, nie jesteśmy w stanie właściwie wyjaśnić stanów świadomości, w których doświadczamy obecności tego, co możemy określić jedynie jako obecność "Boga". Przynajmniej ja sam nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że wieczność, mimo wszystko, nie leży głęboko we mnie samym.

Harry Irrgang, Anglik, luteranin, pracuję w Polsce jako tłumacz

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.