Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Zbulwersowała mnie antysemicka wypowiedź jednego z kierowców linii mikrobusowej z Mikołowa do Katowic. W środę 9 listopada wracałam z pracy busem, ok. godz.14 z Mikołowa (nie znam nazwiska kierującego - w środku obok szyby był napis "Mietek").

Podczas wykonywania manewru na jednym ze skrzyżowań kierowca, rozzłoszczony błędem kobiety kierującej samochodem, która prawdopodobnie nie ustąpiła pierwszeństwa, głośno krzyknął: "Jak jeździsz, ty ŻYDÓWO!".

Rozumiem, że mógł być zdenerwowany, chodziło przecież o bezpieczeństwo pasażerów, lecz dlaczego użył nazwy tej mniejszości religijnej i narodowej zamiast obelgi?

Choć jestem Ślązaczką i Polką, katoliczką, uważam, że moim obywatelskim obowiązkiem było zareagować. Grzecznie, bez podnoszenia głosu zwróciłam mu uwagę. Kierowca zaczął krzyczeć coś w rodzaju: "Niech się cieszy, że jedzie k..., jak się nie podoba, niech nie jedzie". Spokojnie odpowiedziałam, że jego słowa brzmią antysemicko, a takiej postawy zabrania Konstytucja. Stwierdziłam, że oczywiście nie muszę jeździć w przyszłości o tej porze, ale teraz jego słowa zakłócają mi spokój i obrażają. Kierowca dalej krzyczał: "A ona dalej gada. Niech się zamknie!"

Nie chcąc denerwować kierującego, który najwyraźniej nie widział nic zdrożnego w swoich słowach, postanowiłam zaczekać z odpowiedzią do ostatniego przystanku. Panie, które siedziały koło kierowcy brały jego stronę. Miałam wrażenie, iż byłam dla nich niegrzeczną i natrętną pasażerką, która bez powodu irytuje kierowcę. Wysiadając, życzyły mu spokoju.

Dojechaliśmy na rynek, odliczyłam pieniądze i wręczyłam je kierowcy: "Proszę! A Matka Boska też była Żydówką! Do widzenia!" Kiedy wychodziłam, zdążyłam jeszcze usłyszeć kierowane do mnie słowa: "Takich Żydów jak ty, to się powinno..." - reszty nie usłyszałam, bo zagłuszył je stukot przejeżdżającego tramwaju.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to drobiazg, ludzie w nerwach używają różnych nienawistnych słów.

Cieszmy się, że korzystać z połączeń mikrobusowych z Mikołowa, dzięki którym zaoszczędzamy czas. Mamy jednak wybór, możemy nie jeździć mikrobusem z napisem "Mietek". Zachęcam do tego podróżnych, którym również nie podobałaby się taka postawa kierowcy. Następne połączenie jest za 15 minut!

Na koniec kilka dygresji. Opisane wydarzenie to tylko wierzchołek góry lodowej. Często słyszę, nawet od osób z wyższym wykształceniem, że "Żydzi rządzą Polską" - odpowiadam wtedy, że owszem, zwłaszcza, Jezus i Maryja.

Usłyszałam też kiedyś, że pan profesor Władysław Bartoszewski dostał tytuł profesora, ponieważ wysługiwał się tym Żydom. Kiedy wyśmiałam to jako ewidentną antysemicką bzdurę, podając konkretne fakty z jego biografii, usłyszałam od innych przedstawicieli inteligencji, iż to przecież prawda, bo wszędzie o tym pisali.

Kilka lat temu w miejscowości Machory (świętokrzyskie), ksiądz podczas kazania wielkanocnego, wspominając swój pobyt w Ziemi Świętej, opowiadał o arabskich dzieciach "podpuszczonych przez wszyscy wiedzą kogo", by zakłócać modlitwę katolickich pielgrzymów. "Już wiemy czyje rączki tam pracowały. Oni sami są za sprytni, żeby się narażać".

Wiele osób nie chce wierzyć, kiedy opowiadam im o powojennych pogromach ludności żydowskiej dokonanych przez Polaków - "Przecież nie uczyli nas tego w szkole". Oczywiście, w czasach PRL nie uczyli. Dziwi jednak fakt, iż nawet osoby dorosłe, wykształcone, nie weryfikują swoich poglądów, mając duży dostęp do źródeł informacji.

A co z resztą społeczeństwa? Miałam okazję się tego dowiedzieć, jadąc z Mikołowa do Katowic. Podróże kształcą.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.