Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Mam na imię Kuba (36 lat), i chciałbym opowiedzieć o pewnym zdarzeniu, które ostatnio miałem okazję przeżyć.

Od roku staram się o rentę, ale nie o tym dziś, ale o tym w jakich warunkach zostałem przyjęty- zbadany przez komisję lekarską. Ręce mi opadły, kiedy w dniu 24.08.2011 r. po wejściu do gabinetu lekarza orzecznika w budynku Sądu w Krakowie (Przy Rondzie 7 pok. 014), w którym znajdowało się dwóch starszych lekarzy, równocześnie ze mną zostaje przyjęty najpierw pan w wieku ok. 45 l., a potem pani N. lat ok. 45, przy której miałem " przyjemność " paradować w samej bieliźnie celem dotarcia do kozetki i poddaniu się badaniu lekarskiemu, na które zresztą ta pani miała okazję popatrzeć.

Ale to jeszcze nie wszystko.

 

Podczas wywiadu prowadzonego przez " mojego" lekarza ze mną, słyszę cały wywiad chorobowy tego pana i pani, a oni słyszą mój. Lekarz, prawdopodobnie neurolog, który bada mnie, nagle proszony jest przez swojego kolegę LEKARZA? o podejście do " sąsiadki" aby zbadać jej odruchy, po czym wraca do mnie. Ale to też jeszcze nic. Po "wędrówkach" .LEKARZY? słyszę, nie do mnie, ale do pani "proszę się rozebrać może pani zostać w bluzce, a pana (to do mnie) proszę o nie patrzenie" , na co ten drugi . LEKARZ? " ... o nie podglądanie się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! mówi. Nie dzieliło nas nic, nie było nawet parawanu, stary niski, krótki regał na środku GABINETU LEKARSKIEGO W BUDYNKU SĄDU, z dwoma pacjentami na raz i jedną kozetką.

Brak mi słów.

 

Kształci się polską inteligencję - LEKARZY, którzy nie potrafią zachować elementarnych zasad.

 

... co z tajemnicą lekarską ?

 

... co z prywatnością pacjentów?

 

... rutyna, a może zbydlęcenie i chamstwo, traktowanie pacjentów jako zło konieczne

 

... a gdzie "PRIMUM NON NOCERE"?

 

Poczułem się poniżony, zresztą chyba nie tylko ja, bo ta pani też - było to słychać w Jej przyciszonym momentami głosie. W normalnym kraju taka sprawa skończyła by się chyba w SĄDZIE ???

Pewnie nie jestem pierwszy, który o czymś takim pisze, ale piszę, bo tak być nie powinno.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.