Od momentu ogłoszenia decyzji o likwidacji gimnazjów było wiadomo, że rekrutacja do szkół średnich w 2019 r. będzie wyjątkowa. O miejsca w liceach, technikach i branżówkach stara się nie zwyczajowe ok. 350 tys., a ponad 720 tys. uczniów. To pierwsi absolwenci ośmioletnich podstawówek i ostatni absolwenci likwidowanych gimnazjów. A choć Ministerstwo Edukacji Narodowej od miesięcy uspokajało, że miejsc dla młodzieży w szkołach nie zabraknie, to pierwsze wyniki rekrutacji pokazują, że tak różowo nie jest. W pierwszym etapie rekrutacji ok. 2,5 tys. nastolatków w Krakowie i ok. 800 w Olsztynie nie znalazło miejsca w żadnej z wybranych szkół. Każdego dnia spływają dane z innych miast, bo daty terminów rekrutacji były zależne od samorządów i w różnych zakątkach Polski są inne.

W poprzednich latach rekrutacja uzupełniająca dotyczyła niewielkiej grupy uczniów (choć np. w ubiegłym roku w Warszawie było to aż 1,8 tys. osób; tego, gdzie będą się uczyć, dowiedziały się 31 sierpnia). W tym roku w związku z podwójnym naborem może być ich znacznie więcej. W stolicy - gdzie konkurencja o miejsca jest największa - do 15 lipca komisje rekrutacyjne będą weryfikować dokumenty i punkty zdobyte w rekrutacji. Dopiero 16 lipca uczniowie dowiedzą się, do jakiej szkoły zostali przyjęci. Do 24 lipca do szkoły muszą przynieść oryginały dokumentów, inaczej stracą miejsce. Potem zacznie się rekrutacja uzupełniająca i zapewne fala odwołań od decyzji komisji. 

Informator dla uczniów, którzy w tym roku ubiegają się o miejsce w szkole średniej - w środę 10 lipca w "Gazecie Wyborczej".